31 gru 2011
30 gru 2011
podsumowanie
No i jak mi sie udalo plan wypelnic?
Prawie.
- zyrandola nie powiesilam, bo sie okazalo, ze do tego trzeba trzech rak. Albo lepiej czterech. I ze nie ma zarowek i Lemur musial kupic. A tak a´propos, to wkurzylam sie, bo ile zyrandolli kupilam, to raz nie bylo, a ja myslalam, ze beda, i dopiero potem zobaczylam napis na opakowaniu, innym razem kupilam, a w srodku byly, wiec tym razem przestudiowalam opakowanie, nic nie znalazlam, wiec wydedukowalam, ze na pewno sa w srodku. I nie bylo. :)
- zakupy zrobilam
- ciasto upieklam
- posprzatalam nawet wiecej niz zamierzalam
- posprzatalam w szafce z narzedziami i dodatkowo w pudeleczkach w kanciapie. Bo jedno musialam zwolnic na srubki. I ile ja rzeczy znalazlam! A ile wywalilam! Jest radosc!
- sprawdzilam, ze zmieszcze sie jeszcze w jedna moja elegancka sukienke. Wprawdzie troche sie napina na pupie (efekt swiat i braku ruchu przez dwa tygodnie), ale jeszcze da rade
- zaleglam przed kompem i dalej czytalam wczoraj odkrytego bloga. Jest bardzo fajny, a ja jestem dopiero w polowie
z rzechy ponadplanowych:
- wynioslam smieci
- i praaaawie kupilam lodowke. Lodowke kupuje od miesiecy, bo mamy tylko taka malutka z trzema poleczkami, i malutkim zamrazarnikiem, i nic mi sie nie miesci. A dzis sie wkurzylam, bo mi sie zupa zepsula, co ja przedwczoraj wieczorem ugotowalam. A lodowka jest tak mala, ze sie moj garnek nie zmiescil. A przed chwila sie nawkurzalam, bo nie moglam wcisnac ciasta. No i juz wybralam model, kupimy prawdopodobnie jutro. Jeszcze sobie troche poszperam, i porownam, ale prawie juz jestem pewna. :) Pochwale sie jak kupimy.
Ale generalnie dzien udany, a ja mam zly chumor. I tyle.
- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem
Prawie.
- zyrandola nie powiesilam, bo sie okazalo, ze do tego trzeba trzech rak. Albo lepiej czterech. I ze nie ma zarowek i Lemur musial kupic. A tak a´propos, to wkurzylam sie, bo ile zyrandolli kupilam, to raz nie bylo, a ja myslalam, ze beda, i dopiero potem zobaczylam napis na opakowaniu, innym razem kupilam, a w srodku byly, wiec tym razem przestudiowalam opakowanie, nic nie znalazlam, wiec wydedukowalam, ze na pewno sa w srodku. I nie bylo. :)
- zakupy zrobilam
- ciasto upieklam
- posprzatalam nawet wiecej niz zamierzalam
- posprzatalam w szafce z narzedziami i dodatkowo w pudeleczkach w kanciapie. Bo jedno musialam zwolnic na srubki. I ile ja rzeczy znalazlam! A ile wywalilam! Jest radosc!
- sprawdzilam, ze zmieszcze sie jeszcze w jedna moja elegancka sukienke. Wprawdzie troche sie napina na pupie (efekt swiat i braku ruchu przez dwa tygodnie), ale jeszcze da rade
- zaleglam przed kompem i dalej czytalam wczoraj odkrytego bloga. Jest bardzo fajny, a ja jestem dopiero w polowie
z rzechy ponadplanowych:
- wynioslam smieci
- i praaaawie kupilam lodowke. Lodowke kupuje od miesiecy, bo mamy tylko taka malutka z trzema poleczkami, i malutkim zamrazarnikiem, i nic mi sie nie miesci. A dzis sie wkurzylam, bo mi sie zupa zepsula, co ja przedwczoraj wieczorem ugotowalam. A lodowka jest tak mala, ze sie moj garnek nie zmiescil. A przed chwila sie nawkurzalam, bo nie moglam wcisnac ciasta. No i juz wybralam model, kupimy prawdopodobnie jutro. Jeszcze sobie troche poszperam, i porownam, ale prawie juz jestem pewna. :) Pochwale sie jak kupimy.
Ale generalnie dzien udany, a ja mam zly chumor. I tyle.
- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem
zarastam
eeeeeh urlop... Od czterech dni latam w dresie po domu, czytam blogi, i podjadam co godzine. Nic nie robie w domu, a zrobic by trzeba. Ale mi sie nie chce. Poruszac by sie trzeba, jakis sport pouprawiac, ale mi sie nie chce. A ramach ruchu robie sobie codziennie wypady na miasto, i wydaje kase - LEmur juz sie dopytuje, kiedy mi sie ten urlop skonczy, do cos ostatnio gratow przybylo? A to nie graty! 2 Koszule dla niego z przeceny, a wczoraj zyrandol do przedpokoju (tylko jeszcze tam nie mamy) i pare fajnych nozy z przeceny.
Aaaale sie mebli naogladalam... A ze ja jakiegos wyczucia estetycznego nie mam, to dumna jestem z siebie strasznie, bo juz wiem co by mi sie w salonie i w jadalni podobalo (jak ja juz bedziemy miec :)). I dochodze do wniosku, ze ja to jednak naturalny typ jestem. Drewno, cieple kolory, cegla, ewentualnie bialy. Jak skomentowal to Lemur?
- hmmm brzmi fajnie, ale jak znam ciebie, to byly to najdrozsze rzeczy w sklepie, co?
niestety ma racje.... eeeehhh
A teraz zrobie sobie jakis maly obiadek: ziemniakiiii taaaaak! i salatke jakas! A potem zabiore sie do roboty. Obiecuje. Wlacze muzyke i troche poskacze przy tym.
Plan:
- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem
fajny plan, prawda?
Aaaale sie mebli naogladalam... A ze ja jakiegos wyczucia estetycznego nie mam, to dumna jestem z siebie strasznie, bo juz wiem co by mi sie w salonie i w jadalni podobalo (jak ja juz bedziemy miec :)). I dochodze do wniosku, ze ja to jednak naturalny typ jestem. Drewno, cieple kolory, cegla, ewentualnie bialy. Jak skomentowal to Lemur?
- hmmm brzmi fajnie, ale jak znam ciebie, to byly to najdrozsze rzeczy w sklepie, co?
niestety ma racje.... eeeehhh
A teraz zrobie sobie jakis maly obiadek: ziemniakiiii taaaaak! i salatke jakas! A potem zabiore sie do roboty. Obiecuje. Wlacze muzyke i troche poskacze przy tym.
Plan:
- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem
fajny plan, prawda?
Glowa mnie nie boli!
Taka pierdola, a cieszy! Dzis po raz pierwszy od paru dni nie boli mnie glowa! A bylo naprawde ciezko, bol przy schylaniu sie, dudnienie w uszach (szczegolnie przy techniawie sasiada), zawroty glowy. Przechodzilo na spacerze, wiec sobie chodzilam. A ile mozna chodzic bez celu? Wiec sobie chodzilam z celem, czyli ze do sklepow. I zawsze cos tam wypatrzylam. Ale mam nadzieje, ze bol glowy to juz przeszlosc, bo Lemur zaczyna sie denerwowac, ze kase wydaje, a oszczedzac mamy. Ale czy ja nie oszczedzam, jak kupie mu koszule przeceniona? No normalnie na tych dwoch koszlach tyle oszczedzilam, ze starczylo na czapeczke i szalik! To jest dopiero oszczednosc.
Z frontu ciazowego: CZUJE PIERSZE RUCHY!!!!!
Po raz pierwszy poczulam COS w poniedzialek, czyli w drugi dzies swiat, kiedy wracalismy do domu. Po kilkugodzinnej jezdzie najwyrazniej sie zaczelo groszkowi nudzic, no i pewnie przytyl troszke po swiatecznych obzarstwach. I poczulam taka jakby rybke plywajaca w brzuchu. (Komentarz LEmura: Oooooo, ale maly ma gust! U2 lubi - bo wlasnie lecialo :)) Tym razem, to na pewno nie byly jelitka. To bylo inne, i tak bardziej centralnie, tuz za i nad koscia lonowa. Tak jakby maluch sie obracal i przy tym mnie dotykal od srodka. Strasznie fajne uczucie, ale tez takie trudne do opisania. Ale niesamowite, i napelniajace strasznym szczesciem. W kazdym razie teraz co wieczor czuje jak sie poloze, chyba wtedy przestaje sie kolysac, a Groszek chce jeszcze. A ja z niecierpliwoscia czekam na kazdy ruch. W koncu czuje, ze jestem w ciazy! I od razu tak jakbym brzuch miala wiekszy (albo go bardziej wypinam :)), i czesciej sie gladze po brzuchu, i nawet chod kaczkowaty dzis u siebie zaobserwowawal (to juz przesada jest chyba :))
Wczoraj nawet mi sie wydawalo, ze widzialam ruch skory, ale Lemur twierdzil, ze nic nie widzi. A sie wpatrywal, i ucho przykladal, i reke pol godziny na brzuchu trzymal. I nic. Groszek chyba jeszcze jest za maly, tylko ja go "od srodka" czuje. Ale mam nadzieje, ze to sie predko zmieni, i Lemur tez bedzie mogl go poczuc.
Z frontu ciazowego: CZUJE PIERSZE RUCHY!!!!!
Po raz pierwszy poczulam COS w poniedzialek, czyli w drugi dzies swiat, kiedy wracalismy do domu. Po kilkugodzinnej jezdzie najwyrazniej sie zaczelo groszkowi nudzic, no i pewnie przytyl troszke po swiatecznych obzarstwach. I poczulam taka jakby rybke plywajaca w brzuchu. (Komentarz LEmura: Oooooo, ale maly ma gust! U2 lubi - bo wlasnie lecialo :)) Tym razem, to na pewno nie byly jelitka. To bylo inne, i tak bardziej centralnie, tuz za i nad koscia lonowa. Tak jakby maluch sie obracal i przy tym mnie dotykal od srodka. Strasznie fajne uczucie, ale tez takie trudne do opisania. Ale niesamowite, i napelniajace strasznym szczesciem. W kazdym razie teraz co wieczor czuje jak sie poloze, chyba wtedy przestaje sie kolysac, a Groszek chce jeszcze. A ja z niecierpliwoscia czekam na kazdy ruch. W koncu czuje, ze jestem w ciazy! I od razu tak jakbym brzuch miala wiekszy (albo go bardziej wypinam :)), i czesciej sie gladze po brzuchu, i nawet chod kaczkowaty dzis u siebie zaobserwowawal (to juz przesada jest chyba :))
Wczoraj nawet mi sie wydawalo, ze widzialam ruch skory, ale Lemur twierdzil, ze nic nie widzi. A sie wpatrywal, i ucho przykladal, i reke pol godziny na brzuchu trzymal. I nic. Groszek chyba jeszcze jest za maly, tylko ja go "od srodka" czuje. Ale mam nadzieje, ze to sie predko zmieni, i Lemur tez bedzie mogl go poczuc.
27 gru 2011
Choinka
Obiecalam chrzesniakowi, ze bedzie zdjecie choinki, z jego wlasnorecznej roboty bombkami, wiec jest. :) Pierwotnie na choince wisialy pierniczki, ale chyba im za wilgotno byly, bo zaczely spadac, wiec teraz sa slomkowe ozdoby, ktore sobie z pl przywiozlam. No i oczywiscie bombki Krzysia. Poniewaz nie widac, to wytlumacze: Zolta jest dla Lemura, czerwona dla mnie, a na niebieskiej jest napisane Dzidzia. Co bysmy sie nie klocili.
A przy okazji widac czesc naszego "salonu", oraz nogi Lemura spoczywajacego na sofie z ksiazka w rece. Meble prastare, ale dokad sie nie dorobiny wlasnego mieszkania, nie bedziemy ich zmieniac. Bo co jak nie beda potem pasowac?
A teraz przepraszam, musze uciekac, bo malzonek domaga sie mej obecnosci przy swym boku. Bo sie "stesknil". :)
A przy okazji widac czesc naszego "salonu", oraz nogi Lemura spoczywajacego na sofie z ksiazka w rece. Meble prastare, ale dokad sie nie dorobiny wlasnego mieszkania, nie bedziemy ich zmieniac. Bo co jak nie beda potem pasowac?
A teraz przepraszam, musze uciekac, bo malzonek domaga sie mej obecnosci przy swym boku. Bo sie "stesknil". :)
Zalegle ZYCZENIA
Jakos tak wyszlo, ze nie zdazylam z zyczeniami. Ale teraz nadrabiam, choc Swieta juz minely. Ale przeciez zyczenia sie nie dewaluuja, prawda?
Zycze wszystkim czytelnikom i zagladaczom, aby dzieki tym minionym Swietom wasze rodziny staly sie jeszcze blizsze sobie, aby zagoscila w kazdym z Was milosc i pokoj. Oraz aby ten nadchodzacy Rok byl zdrowy i spokojny, ale nie za bardzo, bo tylko dzieki przeciwnosciom doceniamy spokoj i szczescie.
Wszystkiego dobrego!
20 gru 2011
17 tydzien
Jak juz wspominalam, bylimy u pana ginia, i zajrzelismy do malucha. a tutaj Groszek macha lapkami tylko dla was! Mamy juz ok 15 cm dlugosci! Niezle co?
No i wielkosc groszka widac rowniez po rozmiarze mamy. :) Wiem wiem, to wcale nie jest BRZUCH. Ale ci co mnie znaja wiedza, ze ja zawsze bylam raczej wklesla w tych okolicach. Wiec dla mnie to jest OLBRZYMI brzuch. :) Nie chce myslec, co bedzie pozniej. :)
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 57,6 kg - ruszylismy z miejsca! Powoli, ale teraz to sie chyba juz zacznie. W koncu to prawie piaty miesiac! Jak widac na zdjeciu, mieszcze sie jeszcze w moje stare spodnie, ale tylko dlatego, ze to biodrowki. Mam jeszcze stare jeansy, ktore zawsze byly za duze, i to chyba tyle... W Nowym Roku idziemy na zakupy!
Obwod w biuscie: 90 cm - niby, ze bez zmian! A mi sie optycznie i dotykowo wydaje, ze powinno byc wiecej... Ale moze w mase poszlo, a nie w wielkosc.
Obwod w talii: 72 cm - co widac na zdjeciu
Obwod w biodrach: 99 cm -bez zmian
Z nowych objawow - niestrawnosci i lupanie w watrobie. To wszystko, przez te mrozone frytki, ktorych mi sie zachcialo... Od tamtej pory musze bardzo uwazac, co jem. Chyba trzeba bedzie przejsc na diete watrobowa... Bo sie naczytalam o cholestazie ciężarnych, gdzie glownym objawem jest swedzenie. A mnie wlasnie od paru tygodni swedza lydki... Nie caly czas, ale tak co troche. I sie pogarsza, jak zaczne drapac. Ale z drugiej strony, to na cholestaze za wczesnie. ona wystepoje najwczesniej ok 25. tygodnia... hmmmm chyba zaczniemy z ta dieta.
No i wielkosc groszka widac rowniez po rozmiarze mamy. :) Wiem wiem, to wcale nie jest BRZUCH. Ale ci co mnie znaja wiedza, ze ja zawsze bylam raczej wklesla w tych okolicach. Wiec dla mnie to jest OLBRZYMI brzuch. :) Nie chce myslec, co bedzie pozniej. :)
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 57,6 kg - ruszylismy z miejsca! Powoli, ale teraz to sie chyba juz zacznie. W koncu to prawie piaty miesiac! Jak widac na zdjeciu, mieszcze sie jeszcze w moje stare spodnie, ale tylko dlatego, ze to biodrowki. Mam jeszcze stare jeansy, ktore zawsze byly za duze, i to chyba tyle... W Nowym Roku idziemy na zakupy!
Obwod w biuscie: 90 cm - niby, ze bez zmian! A mi sie optycznie i dotykowo wydaje, ze powinno byc wiecej... Ale moze w mase poszlo, a nie w wielkosc.
Obwod w talii: 72 cm - co widac na zdjeciu
Obwod w biodrach: 99 cm -bez zmian
Z nowych objawow - niestrawnosci i lupanie w watrobie. To wszystko, przez te mrozone frytki, ktorych mi sie zachcialo... Od tamtej pory musze bardzo uwazac, co jem. Chyba trzeba bedzie przejsc na diete watrobowa... Bo sie naczytalam o cholestazie ciężarnych, gdzie glownym objawem jest swedzenie. A mnie wlasnie od paru tygodni swedza lydki... Nie caly czas, ale tak co troche. I sie pogarsza, jak zaczne drapac. Ale z drugiej strony, to na cholestaze za wczesnie. ona wystepoje najwczesniej ok 25. tygodnia... hmmmm chyba zaczniemy z ta dieta.
18 gru 2011
usg co miesiac?
Mamy taka jedna kolezanke, ktora troche przesadza ze wszystkim. I tak tez przesadzala (w naszych oczach) z przezywaniem ciazy. Usg miala co miesiac, zrobila cesarke, wszystko prywatnie. Szczegolnie z tym usg wydawalo nam sie, ze przesadza. A co ja sama wlasnie zrobilam? Zaplacilam za prywatne usg! W sumie, to wiedzialam, ze dzis na badaniu nie bedzie usg - przysluguje od kasy chorych tylko jedno na trymestr, a ja i tak juz przekroczylam ze wzgledu na moje krwawienia - tym razem mialo byc tylko sluchanie serducha. Ale jak sie mnie pani zapytala, czy nie chce mimo wszystko, to ani chwili sie nie wachalam! Ja chce zobaczyc groszka! Nie wazne ile to kosztuje (30€)! I super, bo to naprawde bylo przezycie. Po raz pierwszy mialam usg przez brzuch a nie dowcipnie, i bylo naprawde duzo widac. Troche rozmazane, bo miednica jeszcze przeslania, ale jest slicznie uksztaltowany, duza glowka idealna w rozmiarach. Groszek machal raczkami, obracal sie, wierzgal nozkaimi. I chyba nawet raz pokazal OK (albo fakolca, nie bylo wyraznie widac :), ale zakladam OK). Cudowne uczucie, niesamowity widok. Banan nie schodzil mi z geby. A po wyjsciu sie poryczalam, zadzwonilam do Lemura (nie mogl byc ze mna tym razem), i ryczac wyksztusilam, ze duzy i ze machal raczkami. wiecej nie mogalam. :)
Wiec teraz rozumiem kazda matke, ktora sie moze sie powstrzymac i musi "zajrzec" do malucha. Bo jego tak bardzo by sie chcialo juz przytulic, poglaskac, a juz na pewno zobaczyc, czy wszystko jest w porzadku. Tylko tyle. Rzucic okiem. Popatrzec przez chwilke. Ta minuta byla warta nawet wiecej niz 30€.
Wiec teraz rozumiem kazda matke, ktora sie moze sie powstrzymac i musi "zajrzec" do malucha. Bo jego tak bardzo by sie chcialo juz przytulic, poglaskac, a juz na pewno zobaczyc, czy wszystko jest w porzadku. Tylko tyle. Rzucic okiem. Popatrzec przez chwilke. Ta minuta byla warta nawet wiecej niz 30€.
15 gru 2011
Chory koteczek...
No i w koncu nie wytrzymalam i sie rozchorowalam. Bo wlecze sie cos ja mna juz od tygodni, ale jakos nie moze mnie zmoc. A bez sily jestem, glowa mnie boli, gardlo drapie rano i wieczorem, uszy swedza, troche kataru mam, i kicham jak armata. Ale wszystko w sumie delikatnie, i nic konkretnie. Ale od trzech dni tak strasznie boli mnie glowa, ze dzis postanowilam zostac w domu. Do lekarza ide dopiero jutro, ale to nic. Odpoczne, troche posprzatam, wyspie sie, no i zaczne planowac impreze. Bo w sobote moje urodzinki, tym razem impreza bedzie w kolorze/temacie pomaranczowym. Juz mam pare gadgetow, wiec trzeba zabrac sie za strojenie.
A poza tym to przyszla poducha. Miala byc pod choinke, ale zarzadalam jej teraz. No bo w koncu ciaza nie czeka, a kregoslup i bioderka cierpia. No i wczoraj byla inauguracja. Pierwsze wrazenie SUPER. Jak przylgnelam, to juz nie puscilam. Na boczku, dolna noga i reka wzdloz poduchy, gorna na rogalu. Wysokosc do spania na boki idealna, konsystencja wypelnienia swietna - takie male kuleczki, ktore sie ukladaja i przesypuja jak sie chce. Tylko troche nam z nia ciasno, bo lozko ma tylko 1,40 cm szerokosci. No i ja sie troche wierce, i jak sie przekrecilam na brzuch, to poducha byla za wysoka i mnie kark bolal. A ciezko mi na spiacego przesypywac kuleczki. :) Ale generalnie wrazenia bardzo pozytywne. A pewnie jeszcze bardziej ja docenie, jak brzuch mi urosnie i trzeba bedzie go wesprzec. No i przy karmieniu malucha.
A poza tym to przyszla poducha. Miala byc pod choinke, ale zarzadalam jej teraz. No bo w koncu ciaza nie czeka, a kregoslup i bioderka cierpia. No i wczoraj byla inauguracja. Pierwsze wrazenie SUPER. Jak przylgnelam, to juz nie puscilam. Na boczku, dolna noga i reka wzdloz poduchy, gorna na rogalu. Wysokosc do spania na boki idealna, konsystencja wypelnienia swietna - takie male kuleczki, ktore sie ukladaja i przesypuja jak sie chce. Tylko troche nam z nia ciasno, bo lozko ma tylko 1,40 cm szerokosci. No i ja sie troche wierce, i jak sie przekrecilam na brzuch, to poducha byla za wysoka i mnie kark bolal. A ciezko mi na spiacego przesypywac kuleczki. :) Ale generalnie wrazenia bardzo pozytywne. A pewnie jeszcze bardziej ja docenie, jak brzuch mi urosnie i trzeba bedzie go wesprzec. No i przy karmieniu malucha.
12 gru 2011
Tydzien 16
Alez ten czas leci, dzis zaczynamy 16 tydzien. Za tydzien do pana doktora, posluchamy serducha.
A co tam u nas? Przytylismy cale pol kilo - jeeeeee!
Brzuszek widac - jeeeee! Choc w sumie tylko ja widze... Wszyscy twierdza, ze nie mam brzucha. Jak ostatnio mielismy w firmie impreze swiateczna, to specjalnie ubralam sukienke, w ktorej bylo brzuszek dokladnie widac. I taka dumna bylam! A jaki komentarz od kolezanek uslyszalam? : "Phi, taki brzuch to ja mam po obiedzie!".... No i musialam troche pomoc - wystarczy lekko ubgiac kolana, pupa do tylu - i juz sie robi brzuszek!! hehe.. Ale troche niewygodne na dluzsza mete...
Na froncie trawiennym male zawirowania. Lactulose przestalo dzialac, albo sie uodpornilam. Trzeba bylo corac czesciej i coraz wiecej brac. Wiec przerzucilismy sie na inny srodek, poniewaz po czterech dniach myslalam ze ekspoloduje. Jak na razie dziala super i oczywiscie jest nieszkodliwy dla malucha. Nazwy zapomnialam. Takie saszetki do rozpuszczania w wodzie.
Piersi rosna ciagle, ale ostatni biustonosz ciagle jeszcze daje rade. Nie chca na razie kupowac nowego, bo to sie za szybko zmienia.
To samo z ubraniami ciazowymi. W sumie juz powoli potrzebuje spodni, ale jeszcze poczekam. Mieszcze sie jeszcze w trzy pary, wiec nie jest zle.
A teraz nowosc - potrzebuje cos miedzy nogi do spania - prosze bez skojarzen!!! :) Poduche potrzebuje. Bo juz sie w nocy sama przekrecam z brzucha na bok - chyba cos tam powoli juz gniote. No i juz sie dwa razy obudzilam z takim strasznym bolem w biodrze - chyba jakos dziwnie skrecam noge. Nie umie spac w takiej pozycji! Wiec zainwestowalam w taka wielka poduche w ksztalcie kciezyca. Pozniej tez sie nadaje do karmienia, wiec inwestycja chyba sie zwroci. I mam nadzieje, ze bedzie wygodna, rowniez pod brzuch i pod glowe. :) Jeszcze nie wyprobowalam, bo dopiero idzie, ale obiecuje zdac relacje.
A co tam u nas? Przytylismy cale pol kilo - jeeeeee!
Brzuszek widac - jeeeee! Choc w sumie tylko ja widze... Wszyscy twierdza, ze nie mam brzucha. Jak ostatnio mielismy w firmie impreze swiateczna, to specjalnie ubralam sukienke, w ktorej bylo brzuszek dokladnie widac. I taka dumna bylam! A jaki komentarz od kolezanek uslyszalam? : "Phi, taki brzuch to ja mam po obiedzie!".... No i musialam troche pomoc - wystarczy lekko ubgiac kolana, pupa do tylu - i juz sie robi brzuszek!! hehe.. Ale troche niewygodne na dluzsza mete...
Na froncie trawiennym male zawirowania. Lactulose przestalo dzialac, albo sie uodpornilam. Trzeba bylo corac czesciej i coraz wiecej brac. Wiec przerzucilismy sie na inny srodek, poniewaz po czterech dniach myslalam ze ekspoloduje. Jak na razie dziala super i oczywiscie jest nieszkodliwy dla malucha. Nazwy zapomnialam. Takie saszetki do rozpuszczania w wodzie.
Piersi rosna ciagle, ale ostatni biustonosz ciagle jeszcze daje rade. Nie chca na razie kupowac nowego, bo to sie za szybko zmienia.
To samo z ubraniami ciazowymi. W sumie juz powoli potrzebuje spodni, ale jeszcze poczekam. Mieszcze sie jeszcze w trzy pary, wiec nie jest zle.
A teraz nowosc - potrzebuje cos miedzy nogi do spania - prosze bez skojarzen!!! :) Poduche potrzebuje. Bo juz sie w nocy sama przekrecam z brzucha na bok - chyba cos tam powoli juz gniote. No i juz sie dwa razy obudzilam z takim strasznym bolem w biodrze - chyba jakos dziwnie skrecam noge. Nie umie spac w takiej pozycji! Wiec zainwestowalam w taka wielka poduche w ksztalcie kciezyca. Pozniej tez sie nadaje do karmienia, wiec inwestycja chyba sie zwroci. I mam nadzieje, ze bedzie wygodna, rowniez pod brzuch i pod glowe. :) Jeszcze nie wyprobowalam, bo dopiero idzie, ale obiecuje zdac relacje.
22 lis 2011
12 tydzien
Bylismy trzy dni temu u pana doktora na badanie na koniec trzeciego miesiaca. Wszystko jest w najlepszym porzadeczku, cztery konczyny mamy, piatej nie zauwazono (co nie znaczy, ze jej nie ma), glowa wielka jak na poczwarke w tym wieku przystalo. Przekonajcie sie sami:
To duze po prawej to glowka, po lewej kadlubek. U gory widac kawalek raczki.
Ale sexu ciagle niet - nie wiem czy o tym pisalam, ale mamy od dwoch miesiecy zakaz ze wzgledu na krwawienia. Sportu tez niet. z tego samego powodu. A mnie juz nosi. I tyje... No to teraz rozmiary
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 56,5 kg - zadnych zmian? to czemu ja sie w moje spodnie nie mieszcze??? Chyba miesnie mi znikaja na poczet tluszczyku... Ja chce na aerobik!!!
Obwod w biuscie: 90 cm - 3cm wiecej. Jak by w pasie bylo 60, to mielibysmy ideal!
Obwod w talii: 70 cm - zazynamy sie zaokraglac!
Obwod w biodrach: 99 cm - bedzie niedlugo 100cm!!!
Samopoczucie bardzo dobre, lokalne wiatry czasem porywiste, czasowe zaparcia skrapiane czestym sikaniem. Zmeczenie poranne i sennosc. Czyli w sumie bez zmian. Ale mam wrazenie, ze skonczyly sie plamienia... Oby...
Dostalam juz zawiadomienie dla firmy, zanioslam do personalnego, dostalam w zamian pare ksiazeczek o moich prawach. Wczoraj tez powiedzialam mojemu szefowi. Rozmowa bylo conajmniej dziwna, oczywisie sie ucieszyl i pogratulowal, ale potem musialam wysluchac historii na temat jak mam sie zachowywac w firmie w tym czasie, zeby zostawic po sobie jak najlepsze wrazenie, bo przeziec po maciezynskim chce wrocic do pracy... Tam mi troche pogrozil miedzy wierszami. I pojechal po kolezance, ktora byla ciagle na chrobowym. No dziwnie bylo. Ale co mnie to, ja mam nadzieje, ze jak wroce po roku albo dwoh, to sie sytuacja na tyle zmieni, ze bede mogla pracowac w innym dziale.
To duze po prawej to glowka, po lewej kadlubek. U gory widac kawalek raczki.
Ale sexu ciagle niet - nie wiem czy o tym pisalam, ale mamy od dwoch miesiecy zakaz ze wzgledu na krwawienia. Sportu tez niet. z tego samego powodu. A mnie juz nosi. I tyje... No to teraz rozmiary
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 56,5 kg - zadnych zmian? to czemu ja sie w moje spodnie nie mieszcze??? Chyba miesnie mi znikaja na poczet tluszczyku... Ja chce na aerobik!!!
Obwod w biuscie: 90 cm - 3cm wiecej. Jak by w pasie bylo 60, to mielibysmy ideal!
Obwod w talii: 70 cm - zazynamy sie zaokraglac!
Obwod w biodrach: 99 cm - bedzie niedlugo 100cm!!!
Samopoczucie bardzo dobre, lokalne wiatry czasem porywiste, czasowe zaparcia skrapiane czestym sikaniem. Zmeczenie poranne i sennosc. Czyli w sumie bez zmian. Ale mam wrazenie, ze skonczyly sie plamienia... Oby...
Dostalam juz zawiadomienie dla firmy, zanioslam do personalnego, dostalam w zamian pare ksiazeczek o moich prawach. Wczoraj tez powiedzialam mojemu szefowi. Rozmowa bylo conajmniej dziwna, oczywisie sie ucieszyl i pogratulowal, ale potem musialam wysluchac historii na temat jak mam sie zachowywac w firmie w tym czasie, zeby zostawic po sobie jak najlepsze wrazenie, bo przeziec po maciezynskim chce wrocic do pracy... Tam mi troche pogrozil miedzy wierszami. I pojechal po kolezance, ktora byla ciagle na chrobowym. No dziwnie bylo. Ale co mnie to, ja mam nadzieje, ze jak wroce po roku albo dwoh, to sie sytuacja na tyle zmieni, ze bede mogla pracowac w innym dziale.
5 lis 2011
10 tydzien
wlasnie konczymy. I jak sie mamy? Tu typowe objawy trzeciego miasiaca wedlug biblii kazdej ciezarnej (podobno): " W oczekiwaniu na dziecko":
OBJAWY FIZYCZNE
- zmeczenie, brak enegrii, sennosc - jest. i to jaka!!!! O godz. 22.00 jestem padnieta jakbym orala pole przez caly dzien. Spie 10h, jak mniej, to jestem zmeczona. Po poludniu jestem nie do zycia, i drzemie za biurkiem w pracy
- czeste oddawanie moczu - jest. latam co dwie godziny, a w nocy wstaje min, trzy razy. ale nie przeszkadza mi to, staram sie za kazdym razem przy okazji swiczyc miesnie Kegla.
- nudnosci, z wymiotami lub bez - wymiotow u mnie niet. ani razu. nodnosci czasem, tak co kilka dni mnie zlapie, najczesciej jak za duzo zjem, albo zjem cos tlustego lub bardzo slodkiego
- nadmierne wydzielanie sliny - nie ma. albo nie zauwazylam. W kazdym razie mi nie przeszkadza
- zaparcia - oooooo taaaaaaaaak. I to jakie! Ja generalnie mam leniwe jelitka, a teraz to juz calkowicie strajkuja. Urlop sobie wziely! co ja juz nie probowalam! dwa razy dziennie siemie lniane, pije naprawde duzo, obzeram sie sliwkami i innymi suszonymi owocami. Niebardzo pomagalo to wszastko, a powodowalo wzdecia. Ale w aptece dostalam fajny srodek, i poki co dziala rewelacyjnie: syropek o wdziecznej nazwie Lactulose, skladajacy sie z glukozy i innych cukrow. Ja go spozywam tak co cztery dni z jogurtem (co by sie nie zaslodzic) i dziala jak marzenie. Tylko trzeba jeszcze wiecej pic, bo on wiaze wode w jelitach.
- zgaga, niestrawnosc, wzdecia - zgagi nie mam, niestrawnosci tez nie, tylko te wzdecia. ale nie wiem, czy to od ciazy, czy od tycz suszonych owocow, co je wcinam. :)
- awersje i zaczcianki pokarmowe - w sumie to chyba nie mam. albo w bardzo niewielkim stopniu. zawsze lubilam ogorki konserwowe, ale teraz jeszcze bardziej. aaa, grejfruty. no normalnie codziennie bym mogla. raz jadlam przez trzy dni tylko jajka, a ostatnio mam ochote na mieso. Co do awersji, to ostatnio w kantynie mnie odrzucilo od ryby, ale to wszystko... Jakis niewybredny ten nasz groszek...
- zmiany w obrebie piersi - taaaaaak :) i mi sie podobaja te zmiany :)
pelnosc, ciezkosc - jest, z najwiekszych biustonoszy sie juz wylewam, co dla mnie jest przezyciem niesamowitym, jakoze normalnie mam B. :)
wrazliwosc, mrowienie - jest. z dotykaniem ostroznie prosze. czasem kluje
sciemnienie otoczki brodawki - hmmm nie zauwazylam
gruczoly lojowe staja sie widoczne i wygladaja jak gesia skorka - mam. Raz nawet myslalam, ze mo sie pryszcz tam zrobil :)
siatka niebieskich linni, zylek - nie ma. chyba mam za tluste piersi i nie widac. :)
- bialawa wydzielina z pochwy - jest. u mnie czasem krwista :(
- czasem wystepujace bole glowy - o tak. a takie upierdliwe, na szczescie trwaja normalnie tylko jeden dzien i po przespaniu sie przechodza
- okresowe omdlenia i zawroty glowy - nie mam. chyba ze ze zmeczenia!
- zaookraglenie brzucha, ubrania robia sie obcisle - mam :), ale jeszcze nic nie kupilam. ciasno, ale sie mieszcze. Ale mi sie nie tylko brzuch zaokraglil, ale tylek i uda juz tez. wszystko przez to, ze mi tak jedzenie smakuje, a mam zakaz spotru. :( Ale mam nadzieje, ze juz za dwa tygodnie, jak przejdziemy ten pierwszy trymestr, to bedziemy sie wiecej ruszac.
ODCZUCIA PSYCHICZNE
- niestabilnosc porownywalna do stanu napiecia przedmiesiaczkowego, na ktore moga sie skladac hustawki nastrojow, rozdraznienie, nieracjonalnosc, niewytlumaczalna placzliwosc - chyba nie mam. albo nie zauwazylam. ale ja zawsze okres slabo przechodzilam, i chyba bardzo delikatnie reaguje na hormony. Jedynie czasem wzruszam sie nie wiadomo dlaczego i chce mi sie plakac...
- niepokoj, strach, radosc, podniecienie, niektore, lub wszystkie z tych objawow : hmmmmmmm czasem podniecienie i radosc. bo ciesze sie na ta dziecine jak nie wiem co.
- brak poczucia bycia w ciazy "czy naprawde rozwija sie we mnie dziecko?" - mam. no bo niewiele widac, objawow ekstremalnych nie mam, w sumie calkiem normalnie sie czuje. Dlatego juz tak bardzo chcialabym miec brzuch!!!
generalnie do tej pory jest laicikowo, i miejmy nadzieje, ze tak zostanie.
ja bym dodala jeszcze jeden obajm ode mnie - bole w dole brzucha, take klucie, ciagniecie od czasu do czasu.
OBJAWY FIZYCZNE
- zmeczenie, brak enegrii, sennosc - jest. i to jaka!!!! O godz. 22.00 jestem padnieta jakbym orala pole przez caly dzien. Spie 10h, jak mniej, to jestem zmeczona. Po poludniu jestem nie do zycia, i drzemie za biurkiem w pracy
- czeste oddawanie moczu - jest. latam co dwie godziny, a w nocy wstaje min, trzy razy. ale nie przeszkadza mi to, staram sie za kazdym razem przy okazji swiczyc miesnie Kegla.
- nudnosci, z wymiotami lub bez - wymiotow u mnie niet. ani razu. nodnosci czasem, tak co kilka dni mnie zlapie, najczesciej jak za duzo zjem, albo zjem cos tlustego lub bardzo slodkiego
- nadmierne wydzielanie sliny - nie ma. albo nie zauwazylam. W kazdym razie mi nie przeszkadza
- zaparcia - oooooo taaaaaaaaak. I to jakie! Ja generalnie mam leniwe jelitka, a teraz to juz calkowicie strajkuja. Urlop sobie wziely! co ja juz nie probowalam! dwa razy dziennie siemie lniane, pije naprawde duzo, obzeram sie sliwkami i innymi suszonymi owocami. Niebardzo pomagalo to wszastko, a powodowalo wzdecia. Ale w aptece dostalam fajny srodek, i poki co dziala rewelacyjnie: syropek o wdziecznej nazwie Lactulose, skladajacy sie z glukozy i innych cukrow. Ja go spozywam tak co cztery dni z jogurtem (co by sie nie zaslodzic) i dziala jak marzenie. Tylko trzeba jeszcze wiecej pic, bo on wiaze wode w jelitach.
- zgaga, niestrawnosc, wzdecia - zgagi nie mam, niestrawnosci tez nie, tylko te wzdecia. ale nie wiem, czy to od ciazy, czy od tycz suszonych owocow, co je wcinam. :)
- awersje i zaczcianki pokarmowe - w sumie to chyba nie mam. albo w bardzo niewielkim stopniu. zawsze lubilam ogorki konserwowe, ale teraz jeszcze bardziej. aaa, grejfruty. no normalnie codziennie bym mogla. raz jadlam przez trzy dni tylko jajka, a ostatnio mam ochote na mieso. Co do awersji, to ostatnio w kantynie mnie odrzucilo od ryby, ale to wszystko... Jakis niewybredny ten nasz groszek...
- zmiany w obrebie piersi - taaaaaak :) i mi sie podobaja te zmiany :)
pelnosc, ciezkosc - jest, z najwiekszych biustonoszy sie juz wylewam, co dla mnie jest przezyciem niesamowitym, jakoze normalnie mam B. :)
wrazliwosc, mrowienie - jest. z dotykaniem ostroznie prosze. czasem kluje
sciemnienie otoczki brodawki - hmmm nie zauwazylam
gruczoly lojowe staja sie widoczne i wygladaja jak gesia skorka - mam. Raz nawet myslalam, ze mo sie pryszcz tam zrobil :)
siatka niebieskich linni, zylek - nie ma. chyba mam za tluste piersi i nie widac. :)
- bialawa wydzielina z pochwy - jest. u mnie czasem krwista :(
- czasem wystepujace bole glowy - o tak. a takie upierdliwe, na szczescie trwaja normalnie tylko jeden dzien i po przespaniu sie przechodza
- okresowe omdlenia i zawroty glowy - nie mam. chyba ze ze zmeczenia!
- zaookraglenie brzucha, ubrania robia sie obcisle - mam :), ale jeszcze nic nie kupilam. ciasno, ale sie mieszcze. Ale mi sie nie tylko brzuch zaokraglil, ale tylek i uda juz tez. wszystko przez to, ze mi tak jedzenie smakuje, a mam zakaz spotru. :( Ale mam nadzieje, ze juz za dwa tygodnie, jak przejdziemy ten pierwszy trymestr, to bedziemy sie wiecej ruszac.
ODCZUCIA PSYCHICZNE
- niestabilnosc porownywalna do stanu napiecia przedmiesiaczkowego, na ktore moga sie skladac hustawki nastrojow, rozdraznienie, nieracjonalnosc, niewytlumaczalna placzliwosc - chyba nie mam. albo nie zauwazylam. ale ja zawsze okres slabo przechodzilam, i chyba bardzo delikatnie reaguje na hormony. Jedynie czasem wzruszam sie nie wiadomo dlaczego i chce mi sie plakac...
- niepokoj, strach, radosc, podniecienie, niektore, lub wszystkie z tych objawow : hmmmmmmm czasem podniecienie i radosc. bo ciesze sie na ta dziecine jak nie wiem co.
- brak poczucia bycia w ciazy "czy naprawde rozwija sie we mnie dziecko?" - mam. no bo niewiele widac, objawow ekstremalnych nie mam, w sumie calkiem normalnie sie czuje. Dlatego juz tak bardzo chcialabym miec brzuch!!!
generalnie do tej pory jest laicikowo, i miejmy nadzieje, ze tak zostanie.
ja bym dodala jeszcze jeden obajm ode mnie - bole w dole brzucha, take klucie, ciagniecie od czasu do czasu.
29 paź 2011
Serducho pika!
Zupelnie zapominalam napisac o ostaniej wizycie u ginia. No wiec bylismy sluchac serucha. Tak myslalam. To to nie bylo sluchane, ale ogladanie. Czyli usg ciagle jeszcze od dolu, a nie jak ja sie spodziewalam - przez skore. I zobaczylismy serducho. taka migajaca kropeczka w takim malym robaczku. :)
Z gorszych wiadomosci Groszek sie potem juz zakotwiczy i zadomowi konkretnie i nie bedzie protestowal, jak bedziemy mu chcieli troche poprzeszkadzac.
Ostatnio protestuje rowniez na cos innego. Jak mi sie w jelitkach to i owo rozpycha. Bo zaczely sie u mnie TE dolegliwosci ciazowe: zaparcia. I w zeszly weekend byl spory korek, ktory po intensywnej walce ucalo sie odetkac. Ale Groszkowi sie ta walka najwidoczniej nie spodobala, i mama musiala zrezygnowac z zaplanowanego na niedzielny poranek sniadania towarzyskiego. A zarwacac musialam juz z peronu metra, kiedy to poczulam, ze sie troche chyba cos polalo. :(
Ale juz jest dobrze, pijemy codziennie siemie lniane (2 lyzeczki zalac szklanka goracej wody, ja dodaje jeszcze pol lyzeczki cukru dla smaku) i jak narazie pomaga. Mam nadzieje, ze sie kiedys nie przyzwyczaje do tego...
A tu jeszcze zdjecie Groszka. Usmiecha sie! :)
Dla niewtajemniczonych: To czarne to pecherzyk ciazowy. Groszek to to takie podlugowate kolo tego okroglego (cialko zolte). Serducha nie widac, ale na monitorze dokladnie widzielismy miganie. Czyli generalnie malutcy jestesmy, ale zdrowi i pelni zycia. I rozwijamy sie dalej. Juz jestem ciekawa nastepnego badania...
Z gorszych wiadomosci Groszek sie potem juz zakotwiczy i zadomowi konkretnie i nie bedzie protestowal, jak bedziemy mu chcieli troche poprzeszkadzac.
Ostatnio protestuje rowniez na cos innego. Jak mi sie w jelitkach to i owo rozpycha. Bo zaczely sie u mnie TE dolegliwosci ciazowe: zaparcia. I w zeszly weekend byl spory korek, ktory po intensywnej walce ucalo sie odetkac. Ale Groszkowi sie ta walka najwidoczniej nie spodobala, i mama musiala zrezygnowac z zaplanowanego na niedzielny poranek sniadania towarzyskiego. A zarwacac musialam juz z peronu metra, kiedy to poczulam, ze sie troche chyba cos polalo. :(
Ale juz jest dobrze, pijemy codziennie siemie lniane (2 lyzeczki zalac szklanka goracej wody, ja dodaje jeszcze pol lyzeczki cukru dla smaku) i jak narazie pomaga. Mam nadzieje, ze sie kiedys nie przyzwyczaje do tego...
A tu jeszcze zdjecie Groszka. Usmiecha sie! :)
Dla niewtajemniczonych: To czarne to pecherzyk ciazowy. Groszek to to takie podlugowate kolo tego okroglego (cialko zolte). Serducha nie widac, ale na monitorze dokladnie widzielismy miganie. Czyli generalnie malutcy jestesmy, ale zdrowi i pelni zycia. I rozwijamy sie dalej. Juz jestem ciekawa nastepnego badania...
17 paź 2011
weekend pod znakiem fotografii
i znow przypomnielismy sobie nasz slub. Znaczysie ja bardziej. Lemur troche marudzil, ze po co to wszystko, ze on by chcial juz temat slubny zamknac. A ja moglabym suknie slubna co troche przymiezac. Najchetniej, to wogile bym jej nie zdejmowala.
W sprawa wygladala tak, ze ja zawsze chcialam miec zdjecia w naszym miescie, no i najchetniej jeszcze do tego w gorach. Ale nasz fotograf niestety nie mogl przyjechac, wiec marzenie zostalo niespelnione. Wprawdzie szukalam jakiegos fotografa tu na miejscu, ale niemieckie ceny to masakra, a zdjecia to porazka.
A teraz sie nadazyla okazja... do naszej kolezanki, ktora brala slub dwa tygodnie temu, przyjechal fotograf. I sie wkrecilisym na sesje :) W sobote wieczorkiem lazilismy po miescie, i cyknelismy pare romantycznych ujec na starym miescie. A wczoraj bylismy w gorach, akonkretnie nad przepieknym jeziorem otoczonym gorami. Bylo fantastycznie, przepiekna pogoda, dwie slubne pary, ludzie skladajacy nam zyczenia i zadajac pytania. Fotograf genialny, wesoly, sympatyczny, z pomyslami, ale otwarty na nasze idee (wzielismy cala torbe gadgetow i prawie wszystko wykorzystalismy). Strasznie ciesze sie na te zdjecia.
No i scisnelam sie w sukienke :) choc nie bylo latwo, trzeba przyznac.
A jutro do ginia, posluchac serducha malucha!!!!! :)))
W sprawa wygladala tak, ze ja zawsze chcialam miec zdjecia w naszym miescie, no i najchetniej jeszcze do tego w gorach. Ale nasz fotograf niestety nie mogl przyjechac, wiec marzenie zostalo niespelnione. Wprawdzie szukalam jakiegos fotografa tu na miejscu, ale niemieckie ceny to masakra, a zdjecia to porazka.
A teraz sie nadazyla okazja... do naszej kolezanki, ktora brala slub dwa tygodnie temu, przyjechal fotograf. I sie wkrecilisym na sesje :) W sobote wieczorkiem lazilismy po miescie, i cyknelismy pare romantycznych ujec na starym miescie. A wczoraj bylismy w gorach, akonkretnie nad przepieknym jeziorem otoczonym gorami. Bylo fantastycznie, przepiekna pogoda, dwie slubne pary, ludzie skladajacy nam zyczenia i zadajac pytania. Fotograf genialny, wesoly, sympatyczny, z pomyslami, ale otwarty na nasze idee (wzielismy cala torbe gadgetow i prawie wszystko wykorzystalismy). Strasznie ciesze sie na te zdjecia.
No i scisnelam sie w sukienke :) choc nie bylo latwo, trzeba przyznac.
A jutro do ginia, posluchac serducha malucha!!!!! :)))
10 paź 2011
pierwsze nudnosci
No i mam. Tak sobie ich zyczylam, to mam. Na szczescie w bardzo niewielkim wymiarze. Tylko mnie troche mdli. Za to po wszystkim. Cokolwiek bym nie zjadla - mdli. Jestem glodna - tez mnie mdli. Tylko jak spie, to jest ok, a spie duuuuuuzo. :)
A poniewaz wedlug moich ocen, to troche przytylam. Moze nie wagowo, bo ciagle jest 56,5 kg, ale rozmiarowo. Troche mi ciasnawo w moich ubraniach. To wynika z tego, ze jem tyle co zawsze, a nawet troche wiecej, a sie o wiele mniej ruszam. Nawet przestalam na rowerze jezdzic do pracy - przy krwawieniach sie wystraszylam, no i ciagle jeszcze kaszle.
Wiec dzis wybralam sie do niedalekiego studia fitness. Mam szczescie, bo kolo mnie jest Fitnessfirst woman. I podobo nawet maja programy dla kobiet w ciazy. No ciekawa jestem. Mam jutro termin informacyjny, to sie wszystkiego dowiem. I najgorszego rowniez, czyli ceny...
A poniewaz wedlug moich ocen, to troche przytylam. Moze nie wagowo, bo ciagle jest 56,5 kg, ale rozmiarowo. Troche mi ciasnawo w moich ubraniach. To wynika z tego, ze jem tyle co zawsze, a nawet troche wiecej, a sie o wiele mniej ruszam. Nawet przestalam na rowerze jezdzic do pracy - przy krwawieniach sie wystraszylam, no i ciagle jeszcze kaszle.
Wiec dzis wybralam sie do niedalekiego studia fitness. Mam szczescie, bo kolo mnie jest Fitnessfirst woman. I podobo nawet maja programy dla kobiet w ciazy. No ciekawa jestem. Mam jutro termin informacyjny, to sie wszystkiego dowiem. I najgorszego rowniez, czyli ceny...
7 paź 2011
klinika po raz drugi
Wczoraj mialam intensywny dzien, konferencja, potem impreza. Wprawdzie w trakcie poszukalam lawki, zeby wyciagnac nogi na pol godzinki i zmylam sie przed 22.00, ale jednak brunatne krwawienie sie nasililo, to tego doszlo dziwne pieczenie, wiec nie wytrzymalam i kazalam Lemurowi, zeby odebram mnie od stacji i zawiozl do szpitala.
Wiem, hipohondryczka jestem i panikara. (chot to chyba jednak nie prawda, ja po prostu straaaasznie chce juz byc w ciazy :))
Znow genialna obsluga, z usmiechem i dobrym slowem i po 10 minutach Pani doktor juz byla. I wybadala mnie na lewa strone, nie znalazla nic dziwnego, uspokoila, ze takie lekkie krwawienia to czesto sie pojawiaja i wynikaja z podraznien szyjki macicy (czyli to, co sama przypuszczalam). No i najwazniejsze, pokazala mi na usg jak zarodek urosl, pecherzyk sie powiekszyl i generalnie wszystko sie rozwija elegancko. :) Az podskoczylam na fotelu.
No to obiecalam sobie i pani doktor, ze sie nie bede uplawami przejmowac i grzecznie czekac na nastepna wizyte u ginia.
Masakra, jak ja juz bym chciala miec brzuszek!!!!! A tu jeszcze tyle trzeba czekac!!
Aha, przypadlosci: tylko meeeega zmeczenie, wrazliwe piersi i ciagniecie w dole brzucha.
No i mamy pierwsze zachcianki: jajka!!! najlepiej smazone!!! Co jest w jajkach? Czegos mi brakuje?
Wiem, hipohondryczka jestem i panikara. (chot to chyba jednak nie prawda, ja po prostu straaaasznie chce juz byc w ciazy :))
Znow genialna obsluga, z usmiechem i dobrym slowem i po 10 minutach Pani doktor juz byla. I wybadala mnie na lewa strone, nie znalazla nic dziwnego, uspokoila, ze takie lekkie krwawienia to czesto sie pojawiaja i wynikaja z podraznien szyjki macicy (czyli to, co sama przypuszczalam). No i najwazniejsze, pokazala mi na usg jak zarodek urosl, pecherzyk sie powiekszyl i generalnie wszystko sie rozwija elegancko. :) Az podskoczylam na fotelu.
No to obiecalam sobie i pani doktor, ze sie nie bede uplawami przejmowac i grzecznie czekac na nastepna wizyte u ginia.
Masakra, jak ja juz bym chciala miec brzuszek!!!!! A tu jeszcze tyle trzeba czekac!!
Aha, przypadlosci: tylko meeeega zmeczenie, wrazliwe piersi i ciagniecie w dole brzucha.
No i mamy pierwsze zachcianki: jajka!!! najlepiej smazone!!! Co jest w jajkach? Czegos mi brakuje?
5 paź 2011
i znow...
Wczoraj znow mnie zalalo. Ale w troche innych okolicznosciach. Mianowicie w czasie konsumpcji. Zauwazylismy po (boooo zajeci bylismy i ciemnawo bylo :)) Ale jakzesz bylam zdzwiona, jak zauwazylam krwawa wydzielinke. No wiec od razu cisnienie mi skoczylo, ale juz nie bylo paniki. Po rpostu zadzwonilam do kliniki i sie wypytalam o wszystko. Pani ginekolog, z ktora mnie polaczyli uspokoila mnie, i powedziala ze jesli jest tego tylko troche, to najpewniej chodzi i mala ranke na szyjce macicy. Ze to sie zdarza, szczegolnie jak rano bylam u lekarza i on pewnie podraznil wziernikiem. To sie powinno zaraz uspokoic i zagoic. I faktycznie, dzis juzm mialam tylko jakies brunatne resztki.
A co sie naczytalam w necie! Na pewno to nie szkodzi dzidzi. Ale jesli to jakies zapalenie, to moze. Ale w takim razie czemu ani moj ginio ani w klinicie nie zauwazyli jakichs zmian? Jesli by to byla jakas ranka, obtarcie albo inne zmiany, to powinni to przeciez znalezc! A wedlug nich jest wszystko ok i nie widza przyczyn...
Najbardziej nie lubie, jak nie wiem co sie dzieje, jaka jest przyczyna...
Ale z pozytywnych rzeczy: znow bylam pod wrazeniem szpitala. Pani z recepji zaraz mnie polaczyla z dzialem gonekologi i moglam sobie bezposrednio porozmawiac, zadac pytania. Wyobrazacie sobie to w polsce????
A co sie naczytalam w necie! Na pewno to nie szkodzi dzidzi. Ale jesli to jakies zapalenie, to moze. Ale w takim razie czemu ani moj ginio ani w klinicie nie zauwazyli jakichs zmian? Jesli by to byla jakas ranka, obtarcie albo inne zmiany, to powinni to przeciez znalezc! A wedlug nich jest wszystko ok i nie widza przyczyn...
Najbardziej nie lubie, jak nie wiem co sie dzieje, jaka jest przyczyna...
Ale z pozytywnych rzeczy: znow bylam pod wrazeniem szpitala. Pani z recepji zaraz mnie polaczyla z dzialem gonekologi i moglam sobie bezposrednio porozmawiac, zadac pytania. Wyobrazacie sobie to w polsce????
4 paź 2011
ginio uspokoil
No wiec pan doktor powtorzyl to co w klinicie. uwazac na siebie, odpoczywac duzo. Najlepiej to zostac w domu. Ale nie bardzo moglam - poczatek miesiaca i strasznie duzo terminow, a pozatym prace mam bezstresowa i siedzaca, wiec jednak poszlam. I w sumie dobrze, bo w domu bym sie obijala i objadala.
Ale teraz juz jestem po pracy i ide odpoczywac. I skonsumowac Lemura, bo w klinice nakazali nam wstrzemiezliwosc. Ale juz jest wszystko ok, wiec trzeba nadrobis.
Ale teraz juz jestem po pracy i ide odpoczywac. I skonsumowac Lemura, bo w klinice nakazali nam wstrzemiezliwosc. Ale juz jest wszystko ok, wiec trzeba nadrobis.
2 paź 2011
poki co - spokojnie
dzis przezylam bez dodatkowych przygod. Znaczysie jakies tam brunatne resztki sie ze mnie jeszcze wydobywaly, ale w ilosci naprawde znikomej. Nic swiezego ani czerwonego. Wiec mam nadzieje, ze wszystko jest ok. Moze to faktycznie tylko jakas zylka pekla przy rozciaganiu sie macicy? tej wersji sie trzymamy i byle do wtorku. punkt 8.00 stoje przed drzwiami gabinetu ginia.
1 paź 2011
Klinika
Lemur gadal wlasnie ze swoim tata, kiedy ja bylam w toalecie. I tu niechciana niespodzianka: swieza krew na papierze. Ja w bek, Lemur sie pozegnal z rodzicami i lecimy do kliniki.
I tutaj olbrzymia pochwala. Zostalismy przyjeci REWELACYJNIE. Jestem wlasnie po swiezo przeczytanym opisie porodu przez cesarke we wroclawskim szpitali na tym blogu. i oczekiwalam niewiadomo czego. A tu cicho, spokojnie, czysto. Pani na recepcji wziela moja karte ubezpieczeniowa i wbila moje dane do komputera. Wyslala do izby przyjec hirurgicznych i kazala powidziec jakiejs pielegniarce, ze potrzebuje ginekologa. A niewiele moglam mowic przez lzy, ale pielegniarke znalazlam, ona w ciagu minuty zadzwonila gdzie trzeba. - prosze isc do konca korytarza, tam jest izba przyjec ginekologicznych, pani doktor zaraz zejdzie. po TRZECH minutach byla pani doktor. W sumie nie trwalo wszystko 10 minut, moze 7. Pani doktor siadla do komputera, wszystko o mnie juz wiedziala, a reszte dowiedziala sie z ksiazeczki ciazowej, ktora dostalam od ginia. Tam byly wyniki pierwszych badac i usg.
Troczke z nami pogadala, ze poronienia sie zdarzaja, ze jest jeszcze bardzo wczesnie. i co najwazniejsze: jesli pani poroni, prosze absolutnie sie nie zastanawiac, czy to pani cos zle zrobila, Czy gdybym mniej pracowala, mniej kawy pila albo mniej sie stresowala, to bylo inaczej. To absolutnie nie ma nic do tego. To jest wola natury. Podczas podzialu komorki albo zagniezdzania sie jajeczka cos sie nie udalo i dochodzi do naturalnej selekcji. Co czwarte zaplodnienie konczy sie poronieniem. Troche mnie tym uspokoila.
A na stole okazalo sie, ze na ile mozna teraz powiedziec, wszystko jest ok. Zarozda wprawdzie nie widac, ale dziurke po zagniezdzeniu w macicy. Jajniki w porzadku. Krwawienie bylo, ale nie widac bezposredniej przyczyny. Czyli: CZEKAC. Lezec, odpoczywac, zwiekszyc dawke magnezu, dostalam takie kuleczki z jakim dodatkowym hormonem, i czekamy. Jak cos sie bedzie dziac, to natychmiast do kliniki.
No to czekamy dalej.
I tutaj olbrzymia pochwala. Zostalismy przyjeci REWELACYJNIE. Jestem wlasnie po swiezo przeczytanym opisie porodu przez cesarke we wroclawskim szpitali na tym blogu. i oczekiwalam niewiadomo czego. A tu cicho, spokojnie, czysto. Pani na recepcji wziela moja karte ubezpieczeniowa i wbila moje dane do komputera. Wyslala do izby przyjec hirurgicznych i kazala powidziec jakiejs pielegniarce, ze potrzebuje ginekologa. A niewiele moglam mowic przez lzy, ale pielegniarke znalazlam, ona w ciagu minuty zadzwonila gdzie trzeba. - prosze isc do konca korytarza, tam jest izba przyjec ginekologicznych, pani doktor zaraz zejdzie. po TRZECH minutach byla pani doktor. W sumie nie trwalo wszystko 10 minut, moze 7. Pani doktor siadla do komputera, wszystko o mnie juz wiedziala, a reszte dowiedziala sie z ksiazeczki ciazowej, ktora dostalam od ginia. Tam byly wyniki pierwszych badac i usg.
Troczke z nami pogadala, ze poronienia sie zdarzaja, ze jest jeszcze bardzo wczesnie. i co najwazniejsze: jesli pani poroni, prosze absolutnie sie nie zastanawiac, czy to pani cos zle zrobila, Czy gdybym mniej pracowala, mniej kawy pila albo mniej sie stresowala, to bylo inaczej. To absolutnie nie ma nic do tego. To jest wola natury. Podczas podzialu komorki albo zagniezdzania sie jajeczka cos sie nie udalo i dochodzi do naturalnej selekcji. Co czwarte zaplodnienie konczy sie poronieniem. Troche mnie tym uspokoila.
A na stole okazalo sie, ze na ile mozna teraz powiedziec, wszystko jest ok. Zarozda wprawdzie nie widac, ale dziurke po zagniezdzeniu w macicy. Jajniki w porzadku. Krwawienie bylo, ale nie widac bezposredniej przyczyny. Czyli: CZEKAC. Lezec, odpoczywac, zwiekszyc dawke magnezu, dostalam takie kuleczki z jakim dodatkowym hormonem, i czekamy. Jak cos sie bedzie dziac, to natychmiast do kliniki.
No to czekamy dalej.
30 wrz 2011
Sie porobilo...
Probilo sie tak, ze leze w domu i nie jedziemy na wesele do Polski. W niemczech jest dlugi weekend i mielismy byc w Konskich na weselu przyjaciolki, po drodze odwiedzajac rodzicow Lemura, a w drodze powrotnej lkolezanke i moja mame. Ale dzis rano mialam mocne plamienia. Uplawy brunatno-brazowe. Telefon do lekarza - lezec plackiem, nigdzie sie nie ruszac, odpoczywac i miec nadzieje, ze przejdzie. We wtorek rano zaraz do ginia, a jak bedzie gorzej, to natychmiast do kliniki.
No i wszysktie plany odwolane. Boje sie, ze moge poronic. To piaty tydzien, a poczatki sa najgorsze. Ale z drugiej strony wyczytalam w internecie, ze wiele kobiet moze miec plamienia. Szczegolnie w dniach, w ktore normalnie dostalyby miesiaczke. Ze to hormony jeszcze troche szaleja. Albo pekla jakas mala zylka w macicy, ktora teraz mocno sie powieksza. Albo to resztki po zagniezdzaniu sie jajeczka, ktore musi troche rozerwac sicianke macicy. Przyczyny moga byc naprawde roznorodne, i czesto nie znacza nic strasznego. Ale moga. Wiec lepiej dmuchac na zimne. Wiec niestety lezymy i czekamy co dalej. I sie nie stresujemy. Choc latwo powiedziec...
No i wszysktie plany odwolane. Boje sie, ze moge poronic. To piaty tydzien, a poczatki sa najgorsze. Ale z drugiej strony wyczytalam w internecie, ze wiele kobiet moze miec plamienia. Szczegolnie w dniach, w ktore normalnie dostalyby miesiaczke. Ze to hormony jeszcze troche szaleja. Albo pekla jakas mala zylka w macicy, ktora teraz mocno sie powieksza. Albo to resztki po zagniezdzaniu sie jajeczka, ktore musi troche rozerwac sicianke macicy. Przyczyny moga byc naprawde roznorodne, i czesto nie znacza nic strasznego. Ale moga. Wiec lepiej dmuchac na zimne. Wiec niestety lezymy i czekamy co dalej. I sie nie stresujemy. Choc latwo powiedziec...
29 wrz 2011
Jest!
No i bylimy u ginia. Lemur byl przy tym, strasznie przejety i tylko jak bylam badana na krzesle (nie bylo zadnego parawanu) patrzyl sobie w okno. Ale kiedy pan doktor zrobil usg, to patrzyl zainteresowany, mimo, ze nic jeszcze nie bylo widac. To znaczy cos tam bylo widac, ale niewiele. Jakies chmurkowate blony sluzowe macicy i pan doktor szukal dziurki. W macicy rzecz jasna. Bo to jest znak, ze zarodek sie zagniezdzil. Ale myslal, ze bedzie jeszcze za wczesnie. Wiec sobie ogladamy te scianki, a tu JEST! az na krzesle podskoczylam i krzyknelam sobie. Jest czarna dziurka! Znaczy sie nie zabladzil i trafil na wlasciwe miejsce. No bo przeciez mogl sie gdzie indziej zatrzymac, i byloby problematycznie.
Nastepna wizyta za dwa tygodnie i bedzie juz slychac bicie serca. Masakra. Nie wyobrazam sobie.
Ale musze powiedziec, ze sie wzruszylam. Bo dzien wczesniej mialam takie dziwne brunatne uplawy i bylam przekonana, ze zaraz dostane okres i wcale nie jestem w ciazy. Az sobie poplakalam ze smutku. Ale jednak jestem!!!!
Z niedogodnosci, to jak na razie tylko bol piersi i takie nagle klucie. Az musialam w pracy pojsc do toalety coby sobie pomasowac. Ale co tam, ja sie ciesze z kazdego objawu. Tylko nudnosci sie boje. I rozstepow. I obwislych piersi. I porodu. No dobra, pare rzeczy sie boje, ale tak naprawde strasznie sie ciesze. :)
Nastepna wizyta za dwa tygodnie i bedzie juz slychac bicie serca. Masakra. Nie wyobrazam sobie.
Ale musze powiedziec, ze sie wzruszylam. Bo dzien wczesniej mialam takie dziwne brunatne uplawy i bylam przekonana, ze zaraz dostane okres i wcale nie jestem w ciazy. Az sobie poplakalam ze smutku. Ale jednak jestem!!!!
Z niedogodnosci, to jak na razie tylko bol piersi i takie nagle klucie. Az musialam w pracy pojsc do toalety coby sobie pomasowac. Ale co tam, ja sie ciesze z kazdego objawu. Tylko nudnosci sie boje. I rozstepow. I obwislych piersi. I porodu. No dobra, pare rzeczy sie boje, ale tak naprawde strasznie sie ciesze. :)
27 wrz 2011
znikajace kreseczki
Pierwszy test zblakl calkiem - kreseczki nie ma. Drugi zrobione w sobote 24.09 - kreseczka blada, ale jest. Okresu nie ma. Piersi bola i rosna - biustonosze za male juz pochowalam.
A wczoraj juz mi chyba troche niedobrze bylo. :) jeszcze sie z tego ciesze. :)
aha, no i sikam co godzine. cos mi juz tam rosnie? Chyba macica sie przygotowuje, no bo co?
No i w czwartek wizyta u ginia. :)
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 56,5 kg - to wina urlopu i antybiotykow (4 serie juz w tym roku) ktore rozregolowaly mi trawienie
Obwod w biuscie: 87 cm - tylko 2cm wiecej? A mi sie wydaje, ze duuuuzo wiecej
Obwod w talii: 66 cm - bez zmian
Obwod w biodrach: 95 cm - ubylo czy zle mierzylam? Oczywiscie, ze ubylo!!! :)
Z rozmow malzenskich:
Ja: zjesz reszte salatki?
Lemur: Jak mi nalozysz...
Ja: Co? Nie ma mowy! Ja jestem w ciazy!!!
No ale trzeba przyznac, ze sam mnie rozpieszcza! Niby jeszcze nie wiezy, ze zaciazylam - dopiero jak lekarz potwierdzi - ale juz mnie rozpieszcza. Wczoraj byla kapiel z pianka i roze.... Oby tak dalej. :)
A wczoraj juz mi chyba troche niedobrze bylo. :) jeszcze sie z tego ciesze. :)
aha, no i sikam co godzine. cos mi juz tam rosnie? Chyba macica sie przygotowuje, no bo co?
No i w czwartek wizyta u ginia. :)
Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 56,5 kg - to wina urlopu i antybiotykow (4 serie juz w tym roku) ktore rozregolowaly mi trawienie
Obwod w biuscie: 87 cm - tylko 2cm wiecej? A mi sie wydaje, ze duuuuzo wiecej
Obwod w talii: 66 cm - bez zmian
Obwod w biodrach: 95 cm - ubylo czy zle mierzylam? Oczywiscie, ze ubylo!!! :)
Z rozmow malzenskich:
Ja: zjesz reszte salatki?
Lemur: Jak mi nalozysz...
Ja: Co? Nie ma mowy! Ja jestem w ciazy!!!
No ale trzeba przyznac, ze sam mnie rozpieszcza! Niby jeszcze nie wiezy, ze zaciazylam - dopiero jak lekarz potwierdzi - ale juz mnie rozpieszcza. Wczoraj byla kapiel z pianka i roze.... Oby tak dalej. :)
22 wrz 2011
jest watla kreseczka!
Piersi ciagle bola i sa napiete. I juz mi sie nie mieszcza w moim ulubionym biustonoszu Triumpha... Ale pozatym zadnych innych objawow.
Nie wytrzymalam do daty najblizszej miesiaczki (to by byly jeszcze cale piec dni!!!) i wczoraj kupilam test. W nocy oczywiscie snilo mi sie, jak robie test - jakis taki dziwny byl, mial ksztalt loda, a ta czesc, ktora nasiaka miala strukture krysztalkow lodu i tak smiesznie nasiakala. Ale kreski byly wyrazne jak by byly flamastem narysowane. Oczywiscie budzilam sie w nocy trzy razy na siku i za kazdym razem sie martwilam, czy mam juz robis test, czy nie? Ale potem sie uspokajalam, ze przeciez mi sie jeszcze do rana w pecherzu uzbiera, a teraz mam spac. No i faktycznie cos tam jeszcze bylo, test sie dalo zrobic. Ale balam sie patrzec na wynik... Polecialam upewniac sie do Lemura - czy tez widzi ta slaba kreseczke?
No wiec jest!!!! Slaba, ale jest! Test powtorzymy w weekend, coby sie jeszcze upewnic, a w przyszlym tygodniu do lekarza! Kurde jaka jestem podekscytowana!
A Lemur po obejrzeniu kreseczki i wysciskaniu mnie poszedl przewrocil sie na drugi bok. Myslalam, ze on spi, a tu nagle: a ty mozesz jezdzic teraz na roweze? - rozkminia chlopak. I w drodze do pracy dzwoni sie upewniac, jak sie czuje. :) :) :) Chyba bedzie mi sie podobac bycie w ciazy. :)
Nie wytrzymalam do daty najblizszej miesiaczki (to by byly jeszcze cale piec dni!!!) i wczoraj kupilam test. W nocy oczywiscie snilo mi sie, jak robie test - jakis taki dziwny byl, mial ksztalt loda, a ta czesc, ktora nasiaka miala strukture krysztalkow lodu i tak smiesznie nasiakala. Ale kreski byly wyrazne jak by byly flamastem narysowane. Oczywiscie budzilam sie w nocy trzy razy na siku i za kazdym razem sie martwilam, czy mam juz robis test, czy nie? Ale potem sie uspokajalam, ze przeciez mi sie jeszcze do rana w pecherzu uzbiera, a teraz mam spac. No i faktycznie cos tam jeszcze bylo, test sie dalo zrobic. Ale balam sie patrzec na wynik... Polecialam upewniac sie do Lemura - czy tez widzi ta slaba kreseczke?
No wiec jest!!!! Slaba, ale jest! Test powtorzymy w weekend, coby sie jeszcze upewnic, a w przyszlym tygodniu do lekarza! Kurde jaka jestem podekscytowana!
A Lemur po obejrzeniu kreseczki i wysciskaniu mnie poszedl przewrocil sie na drugi bok. Myslalam, ze on spi, a tu nagle: a ty mozesz jezdzic teraz na roweze? - rozkminia chlopak. I w drodze do pracy dzwoni sie upewniac, jak sie czuje. :) :) :) Chyba bedzie mi sie podobac bycie w ciazy. :)
20 wrz 2011
udalo sie?
nie chce jeszcze sie cieszyc, aleeee pirsi mi urosly! i Troche bola, jak leze na brzuchu! A ja zawsze i tylko leze na brzuchu. Hmmmmm
Na test ciazowy jeszcze za wczesnie. Ale oprocz piersi, nie mam zadnych innych objawow. Najgorsze bedzie, jak to tylko okres sie zbliza... Ale mnie nawet przy okresie tak nie bola! Lemur wczoraj sie bawil w doktora, piersi zbadal, i tez stwierdzil, ze urosly!
Boszszsz, jeszcze sie musze do weekendu przemeczyc, zanim test bede mogla zrobic...
Masakra!
Na test ciazowy jeszcze za wczesnie. Ale oprocz piersi, nie mam zadnych innych objawow. Najgorsze bedzie, jak to tylko okres sie zbliza... Ale mnie nawet przy okresie tak nie bola! Lemur wczoraj sie bawil w doktora, piersi zbadal, i tez stwierdzil, ze urosly!
Boszszsz, jeszcze sie musze do weekendu przemeczyc, zanim test bede mogla zrobic...
Masakra!
10 wrz 2011
Wrocilismy
No to wrocilimy. Odpoczelismy, zresetowalismy sie, spodobalo nam sie w azji (koniecznie trzeba wrocic), zanochalismy sie w nurkowaniu (koniecznie trzeba powtorzyc).
Ale niestety jak to zwykle bywa, juz zapomnielismy o urlopie i szarosc codziennosci nas pochlonela.
Ale nic to, teraz plan jest wiadomy: dzieciak. Dni plodne wlasnie minely, postaralismy sie je wykorzystac intensywnie, ale latwo nie bylo, bo oboje cierpielismy na jetlag, do tego przez ochlodzenie klimatu oboje jestesmy przeziebieni, a ja ciagle jeszcze lykam penicyline, bo mnie streptokoki snow strasznie dopadly na urlopie (kiedy ja w koncu wybije to dranstwo???).
No w kazdym razie rezaz najgorsze: czekanie. Mam nadzieje, ze juz za tydzien bede mogla zrobic pierwszy test, bo normalnie roznosi mnie juz. :)
Ale niestety jak to zwykle bywa, juz zapomnielismy o urlopie i szarosc codziennosci nas pochlonela.
Ale nic to, teraz plan jest wiadomy: dzieciak. Dni plodne wlasnie minely, postaralismy sie je wykorzystac intensywnie, ale latwo nie bylo, bo oboje cierpielismy na jetlag, do tego przez ochlodzenie klimatu oboje jestesmy przeziebieni, a ja ciagle jeszcze lykam penicyline, bo mnie streptokoki snow strasznie dopadly na urlopie (kiedy ja w koncu wybije to dranstwo???).
No w kazdym razie rezaz najgorsze: czekanie. Mam nadzieje, ze juz za tydzien bede mogla zrobic pierwszy test, bo normalnie roznosi mnie juz. :)
12 sie 2011
lecimy
No to sie doczekalam. Jutro lecimy. Opowiesci po powrocie. A po powrocie tez bierzemy sie za produkcje potomstwa. :)
23 lip 2011
slabosc
Taka mnie niemoc opanowala, ze normalnie nie moge sobie z nia poradzic. A kiedy jestem slaba i zmeczona, to jestem zla. Wiec nie ma ze mna latwego zycia ten moj Lemur.
Niestety moja slabosc to nie efekt ciazy, choc bym nie wiem jak chciala. To niestety pozostalosco imfekcji, oslabionego ukladu odpornosciowego i trzech serii antybiotykow. Streptokokow sie pozbylam, ale niestety razem z nimi wielu innych waznych bakterii i grzybkow. I teraz moje jelitka, zolade i cala reszta cierpia... Eeeeh chcialabym wiedziec od czego to sie wszystko zaczelo. Zawsze mialam dobra odpornosc, duzo sie ruszalam, codziennie rower, zdrowe jedzenie...A tu prosze. Nie mam sily na nic. Spie po 10h i wstaje tak samo zmeczona jak sie polozylam. Wkurza mnie to.
Ale pozostaje tylko faszerowac sie witaminkami i miec nadzieje, ze moj organizm sie zlosci. Obyl tylko sil nabrala przed wyjazdem, bo nie mam ochoty zdychac na urlopie...
Niestety moja slabosc to nie efekt ciazy, choc bym nie wiem jak chciala. To niestety pozostalosco imfekcji, oslabionego ukladu odpornosciowego i trzech serii antybiotykow. Streptokokow sie pozbylam, ale niestety razem z nimi wielu innych waznych bakterii i grzybkow. I teraz moje jelitka, zolade i cala reszta cierpia... Eeeeh chcialabym wiedziec od czego to sie wszystko zaczelo. Zawsze mialam dobra odpornosc, duzo sie ruszalam, codziennie rower, zdrowe jedzenie...A tu prosze. Nie mam sily na nic. Spie po 10h i wstaje tak samo zmeczona jak sie polozylam. Wkurza mnie to.
Ale pozostaje tylko faszerowac sie witaminkami i miec nadzieje, ze moj organizm sie zlosci. Obyl tylko sil nabrala przed wyjazdem, bo nie mam ochoty zdychac na urlopie...
17 lip 2011
Niemoc chciejstw - objawy starosci
Tytul posta to slowa ulyszane dzis rano od mojego mezo-lemura. Za stara sie bynajmniej nie uwazam, ale objawy faktycznie sa....
Bylo tak.
Ambitne plany mielismy na ta niedziele. Pol soboty snulismy plany, w gory nas ciagnie, szczyty zdobywac, wspinac sie i adrenalinki zazywac. No wiec trase znalezlismy, latwo mialo nie byc, ale nam nie takie trasy straszne. Burze wieczorem zapowiadaja, wiec trzeba sie skoro swit zebrac, coby przed deszczem zdazyc. Z imprezy parapetowkowej o godzinie wczesnej sie urwalismy, bo przeciez rano trzeba wstac. Zegarki nastawilismy, punkt docelowy dla gpsa spisalismy, i do wyrka.
A rano.... rano..... sie nam sie troche zaniechcialo. Oko otworzylismy o godz. 7.00, stwierdzilismy chmury na niebosklonie, wiec rozgrzeszeni nakrylismy sie koldra i przewrocilismy na drugi bok.
O godz. 8.30 otworzylismy drugie oko i niestety... ujrzelismy blekitne niebo. No rzesz kucze felek, trzeba bylo jechac. No wiec szukamy trasy alternatywnej, nieco krotszej, blizszej i latwiejszej. Plan B jest, ale prognoza pogody dla miejsca docelowego kiepska. Nawet bardzo, jakies alarmy nawet, ze straszne burze ida.
Hmmmm, no ale niebo blekitne, slonce swieci... No to choc na basen chocmy. No ale prognoza dla naszego miasta daje nam czas do 14.00. To sie nie oplaca placic wstepu na basen.
To moze do lasu niedalekiego? No ale jak den deszcz nas zlapie... No i my chcemy slonca, wiatru, powietrza i spokoju. Lenistwa tak w sumie...
To co? Moze na trawnik pod blokiem?
No i lezelismy na trawce, czytalismy ksiazke, zeby calkiem nie zgnusniec i cokolwiek porobic, pogralismy cale pol godziny w badmintona i wrocilismy do lenienia sie. I sie cieszylismy, ze w koncu w te gory nie pojechalismy, bo przeciez padac ma... i na pewno tam niebezpiecznie.... i zimno....
Tak to sie objawia u nas starosc. Zamiast wspinaczki na szczyt - ksiazka na trawniku przd blokiem. Nie chce nam sie. Ale z drugiej strony chcielibysmy. To jest taka - ze zacytuje mego ojca - Niemoc chciejstw. Tak, to jest dobre okreslenie.
Ja tylko mam teraz nadzieje, ze naprawde bedzie padac, bo Lemur bedzie mial wyrzuty sumienia, ze jednak trzebabylo wstac...
Bylo tak.
Ambitne plany mielismy na ta niedziele. Pol soboty snulismy plany, w gory nas ciagnie, szczyty zdobywac, wspinac sie i adrenalinki zazywac. No wiec trase znalezlismy, latwo mialo nie byc, ale nam nie takie trasy straszne. Burze wieczorem zapowiadaja, wiec trzeba sie skoro swit zebrac, coby przed deszczem zdazyc. Z imprezy parapetowkowej o godzinie wczesnej sie urwalismy, bo przeciez rano trzeba wstac. Zegarki nastawilismy, punkt docelowy dla gpsa spisalismy, i do wyrka.
A rano.... rano..... sie nam sie troche zaniechcialo. Oko otworzylismy o godz. 7.00, stwierdzilismy chmury na niebosklonie, wiec rozgrzeszeni nakrylismy sie koldra i przewrocilismy na drugi bok.
O godz. 8.30 otworzylismy drugie oko i niestety... ujrzelismy blekitne niebo. No rzesz kucze felek, trzeba bylo jechac. No wiec szukamy trasy alternatywnej, nieco krotszej, blizszej i latwiejszej. Plan B jest, ale prognoza pogody dla miejsca docelowego kiepska. Nawet bardzo, jakies alarmy nawet, ze straszne burze ida.
Hmmmm, no ale niebo blekitne, slonce swieci... No to choc na basen chocmy. No ale prognoza dla naszego miasta daje nam czas do 14.00. To sie nie oplaca placic wstepu na basen.
To moze do lasu niedalekiego? No ale jak den deszcz nas zlapie... No i my chcemy slonca, wiatru, powietrza i spokoju. Lenistwa tak w sumie...
To co? Moze na trawnik pod blokiem?
No i lezelismy na trawce, czytalismy ksiazke, zeby calkiem nie zgnusniec i cokolwiek porobic, pogralismy cale pol godziny w badmintona i wrocilismy do lenienia sie. I sie cieszylismy, ze w koncu w te gory nie pojechalismy, bo przeciez padac ma... i na pewno tam niebezpiecznie.... i zimno....
Tak to sie objawia u nas starosc. Zamiast wspinaczki na szczyt - ksiazka na trawniku przd blokiem. Nie chce nam sie. Ale z drugiej strony chcielibysmy. To jest taka - ze zacytuje mego ojca - Niemoc chciejstw. Tak, to jest dobre okreslenie.
Ja tylko mam teraz nadzieje, ze naprawde bedzie padac, bo Lemur bedzie mial wyrzuty sumienia, ze jednak trzebabylo wstac...
13 lip 2011
pracowo
Dzis bedzie o pracy. Od poniedzialku jestem sama, bo moja kolezanka Andrea jest dwa tygodnie na urlopie. I musze wam powiedziec, ze jest fantastycznie. Nie mowie, ze jej nie lubie, albo ze mi sie z nia zle pracuje, ale ostatnio mialam jej juz troche dosc. Miala straszne humory, czepiala sie mnie, a poniewaz wysylajac jakiegokolwiek maila zawsze sie nawzajem wrzucamy w cc, to po kazdym mailu drzalam, co tym razem skrytykuje. Bo zawsze cos znalazla. I do tego kiedy ona jest, a jest seniorem, a ja juniorem, to ona przejmuje jakos automatycznie odpowiedzialnosc za wszystko (no prawie), decyduje co kto robi, a ja sie automatycznie zwalniam z odpowiedzialnosci. Z jednej strony sama tego chcialam, bo jest to stres, ale z drugiej strony brakuje mi czegos, co by bylo tylko moje. No i teraz przez dwa tygodnie moge robic co chce, i nikt sie mnie nie czepia. Wolnosc. :)
Ale tak naprawde to odliczam dni do urlopu. Juz mamy zarezerwowane loty wewnatrz wyspy, i ogolny plan co i kiedy robimy. Mielismy mala scycje, bo ja sie zdenerwowalam, ze Lemur tak szybko wszyskto zaplanowal. Oczywiscie pytal mnie o wszystko, ale on tak szybko, duzo i czesto czyta, ze ma o wiele wiecej informacji. I tez o wiele szybciej potrafi te informacje w necie znalezc. Wiec kiedy ja bylam dopiero na etapie ogladania sobie zdjec, on juz wiedzial co gdzie jest warte zobaczenia, ile to kosztuje, ile czasu na to potrzeba i jak sie tam dostaniemy. I kiedy ja przychodzilam z informacja: zoooobaaaacz!! Ale suuuper! on mnie informowal: fajne, ale cos tam jest lepsze, tansze i wogole super. I tym samym odbieral mi radosc. Wiec po dasach i fochach ustalilismy, ze on troche zwalnia, a ja moge wybrac gdzie pojedziemy nurkowac. :)
eeeeh, bedzie pieknie.
A co by nie zboczyc za daleko od tematu tego bloga, juz sobie wstepnie wyliczylam, ze dni plodne przypadna mniej wiecej na pobyc na plazy i nurkowanie, czyli na koniec urlopu. :) moze uda sie wstrzelic i maluch bedzie poczety na ziemi malezyjskiej? Byloby fajnie!
Ale tak naprawde to odliczam dni do urlopu. Juz mamy zarezerwowane loty wewnatrz wyspy, i ogolny plan co i kiedy robimy. Mielismy mala scycje, bo ja sie zdenerwowalam, ze Lemur tak szybko wszyskto zaplanowal. Oczywiscie pytal mnie o wszystko, ale on tak szybko, duzo i czesto czyta, ze ma o wiele wiecej informacji. I tez o wiele szybciej potrafi te informacje w necie znalezc. Wiec kiedy ja bylam dopiero na etapie ogladania sobie zdjec, on juz wiedzial co gdzie jest warte zobaczenia, ile to kosztuje, ile czasu na to potrzeba i jak sie tam dostaniemy. I kiedy ja przychodzilam z informacja: zoooobaaaacz!! Ale suuuper! on mnie informowal: fajne, ale cos tam jest lepsze, tansze i wogole super. I tym samym odbieral mi radosc. Wiec po dasach i fochach ustalilismy, ze on troche zwalnia, a ja moge wybrac gdzie pojedziemy nurkowac. :)
eeeeh, bedzie pieknie.
A co by nie zboczyc za daleko od tematu tego bloga, juz sobie wstepnie wyliczylam, ze dni plodne przypadna mniej wiecej na pobyc na plazy i nurkowanie, czyli na koniec urlopu. :) moze uda sie wstrzelic i maluch bedzie poczety na ziemi malezyjskiej? Byloby fajnie!
11 lip 2011
Prorocy
czy je to mam wypisane na twarzy? Wszyscy sie mnie pytaja czy juz, i kiedy sie spodziewam... A szczegolnie koledzy z pracy. Jeden to juz nie nazywa mnie inaczej, jak przyszla matka.
A ja sie nie spodziewam. Jeszcze nie.
Ja nie wiem... Jak oni sie zorientowali? Czy to dlatego, ze w firmowym sklepie kupuje juz tylko czasopisma rodzinne? czy to dlatego, ze jak jakas kolezanka z malym dzieckiem wpadnie, to ja zostawiam moich kolegow i lece rozplywac sie nad maluszkiem? Czy to moze dlatego, ze jak rozprawiamy na tematy urlopowe (a to ostatnio temat numer jeden) to sie zawsze pytam, czy aby tam gdzie kolega/kolezanka byl/a, to tez mozna z dziecmi? No ja naprawde nie wiem....
To prorocy chyba jacys!
A ja sie nie spodziewam. Jeszcze nie.
Ja nie wiem... Jak oni sie zorientowali? Czy to dlatego, ze w firmowym sklepie kupuje juz tylko czasopisma rodzinne? czy to dlatego, ze jak jakas kolezanka z malym dzieckiem wpadnie, to ja zostawiam moich kolegow i lece rozplywac sie nad maluszkiem? Czy to moze dlatego, ze jak rozprawiamy na tematy urlopowe (a to ostatnio temat numer jeden) to sie zawsze pytam, czy aby tam gdzie kolega/kolezanka byl/a, to tez mozna z dziecmi? No ja naprawde nie wiem....
To prorocy chyba jacys!
4 lip 2011
Hipochondria ciazowa
Ja powoli chyba mam jakas schize. Lemur to juz normalnie mowi, ze jestem hipochonrdryczka ciazowa. eeeh, tym razem zle sobie zapiasalam date ostatniego okresu. No i mi wyszlo, ze sie spoznia. No i byl nie potrzebny stres. :)
czy ja juz wspominalam, ze lecimy na borneo? Nie? ;)
No to lecimy. I wlasnie szukamy kursow nurkowania.
A ja wczoraj w kosciele sie rozplakalam, jak zobaczylam mloda mame, ktora w rytm piosenki kolysala czterotygodniowe malenstwo. Masakra. Kiedy w koncu ja?
czy ja juz wspominalam, ze lecimy na borneo? Nie? ;)
No to lecimy. I wlasnie szukamy kursow nurkowania.
A ja wczoraj w kosciele sie rozplakalam, jak zobaczylam mloda mame, ktora w rytm piosenki kolysala czterotygodniowe malenstwo. Masakra. Kiedy w koncu ja?
29 cze 2011
hmmmm
Spoznia sie pare dni....
Ale test ropilam wczoraj i wyszedl negatywny...
Testy podobno sa bardzo dobre.....
hmmmmmm
poczekamy jeszcze troche.
Jesli tak, to bedziemy sie bardzo cieszyc. Jedynie, to ten wyjazd w siepniu by mnie martwil. Przdwzoraj kupilismy bilety. Malezja, a konkretniej Borneo. :))))) Juz sie nie moge doczekac! aaaaa tam. Najwyzej bede rzygac malajskim jedzeniem, i bede przez trzy tygodnie lezec pod palma na plazy. Nie bede narzekac. :)
Ale test ropilam wczoraj i wyszedl negatywny...
Testy podobno sa bardzo dobre.....
hmmmmmm
poczekamy jeszcze troche.
Jesli tak, to bedziemy sie bardzo cieszyc. Jedynie, to ten wyjazd w siepniu by mnie martwil. Przdwzoraj kupilismy bilety. Malezja, a konkretniej Borneo. :))))) Juz sie nie moge doczekac! aaaaa tam. Najwyzej bede rzygac malajskim jedzeniem, i bede przez trzy tygodnie lezec pod palma na plazy. Nie bede narzekac. :)
26 cze 2011
weekend
smy byli w polsce. Na weselichu, i nawet swiadkowa bylam! :) I wlasniesmy dotarli.
Pieknie bylo, panna mloda przesliczny, pan mlody najpierw zestresowany a potem rozimprezowany, goscie radosci. Bylo pieknie.
Poza tym objazdowka po najblizszej rodzince, kilkoro przyjaciol tez sie zalapalo. Generalnie intensywnie bylo bardzo i dlatego wlasnie padam. A jutro znow poniedzialek...
Pieknie bylo, panna mloda przesliczny, pan mlody najpierw zestresowany a potem rozimprezowany, goscie radosci. Bylo pieknie.
Poza tym objazdowka po najblizszej rodzince, kilkoro przyjaciol tez sie zalapalo. Generalnie intensywnie bylo bardzo i dlatego wlasnie padam. A jutro znow poniedzialek...
21 cze 2011
Imie
eeeeh trudne to rozmowy. Ciagle na nowo. Ale czemu takie? Beda sie z niego smiac! To nie jest ladne imie! Mam do niego uraz! Mielismy lumpa osiedlowego, ktory mial tak na imie! Czemu nie Tomek, Piotrek albo Maciek? No czemu? Jak to brzmi po niemiecku?
I kiedy ja tlumacze, argumentuje i przekonuje, a to nie pomaga, to wtedy strzelam focha.
Nooooooo, napraaaawde tak baaaardzo ci zalezy? No to moooooze sie zgodze.....
I za jakis czas od nowa.....
Ale czy warto tak nalegac? Moze powinnam zrezygnowac? No bo jak faktycznie bedzie mu sie juz zawsze zle kojarzyc? Co jak naprawde dzieci sie beda smialy?
Ale z drugiej strony, czy powinnam rezygnowac z marzenia? Z obietnicy danej wiele lat temu samej sobie? Obiecalam sobie i jemu, mojemu dziadkowi, ze moj pierworodny (na pewno bedzie pierwszy syn!) dam na imie po nim. Dziadka nigdy nie znalam, zmarl tuz przed moimi narodzinami. Ale kocham go i tak. To chyba przez mame, ktory bardzo duzo nam o nim opowiadala. Byl niezwyklym czlowiekiem. Kiedys moze opowiem wiecej.
No bo sami powiedzcie, czy imie FRANCISZEK jest takie straszne?
Franek
Franio....
I kiedy ja tlumacze, argumentuje i przekonuje, a to nie pomaga, to wtedy strzelam focha.
No to nie. To jest mi obojetne. Nie, nie wiem jak. Nie, nie mam innej propozycji.
Nooooooo, napraaaawde tak baaaardzo ci zalezy? No to moooooze sie zgodze.....
I za jakis czas od nowa.....
Ale czy warto tak nalegac? Moze powinnam zrezygnowac? No bo jak faktycznie bedzie mu sie juz zawsze zle kojarzyc? Co jak naprawde dzieci sie beda smialy?
Ale z drugiej strony, czy powinnam rezygnowac z marzenia? Z obietnicy danej wiele lat temu samej sobie? Obiecalam sobie i jemu, mojemu dziadkowi, ze moj pierworodny (na pewno bedzie pierwszy syn!) dam na imie po nim. Dziadka nigdy nie znalam, zmarl tuz przed moimi narodzinami. Ale kocham go i tak. To chyba przez mame, ktory bardzo duzo nam o nim opowiadala. Byl niezwyklym czlowiekiem. Kiedys moze opowiem wiecej.
No bo sami powiedzcie, czy imie FRANCISZEK jest takie straszne?
Franek
Franio....
20 cze 2011
Rozmiary
Obserwacje wyjsciowe:
Wzrost: ok 167 cm
Waga: 54,7 kg
Obwod w biuscie: 85 cm
Obwod w talii: 67 cm
Obwod w biodrach: 98 cm
Ciekawe jak to sie bedzie zmieniac. :)
Pozycja pierwsza raczej niezmienialna, chyba ze w butach.
Waga pewnie ulegnie zmianie, ale mam nadzieje, ze nie za duzej. Wyczytalam, ze normalnie kobieta w ciaty powinna przybrac ok 11-13 kg. Mi sie to wydaje strasznie duzo, ale pewnie jest to normalne. I mam nadzieje, ze nie bedzie wiecej. Wiem, ze jest to glupie, ale strasznie boje sie za bardzo przytyc. Bardzo chce dziecko, ale obawiam sie, jak bedzie potem wygladac moje cialo. Pewnie wiele kobiet ma takie obawy, ale ja naprawde strasznie czesto o tym mysle. To chyba wynika z tego, ze kiedys bylam duzo grubsza, strasznie sie z tym czulam, i wiele mnie kosztowalo schudnac. I teraz panicznie sie boje, ze znow bede tak wygladac jak wtedy... Mam tylko nadzieje, ze jak maluch juz bedzie na swiecie, nie bede myslala o moim wygladzie, tylko o nim. Ale juz teraz ostrzegam Lemura, ze chyba nie bedzie juz jego ulubionego plaskiego brzuszka...
Pozycja trzecia chyba ulegnie zmianie w ciazy. I Lemur sie na to cieszy :). Ja w sumie tez, bo nie mam sie czym pochwalic... Moje smutne 85 A musi byc wspomagane Push-upami- : ). A przed chwila wyczytalam na tym blogu jak dbac o piersi w czasie ciazy, zeby nie miec rozstepow lub biustu do kolan. Wazna jest to wiedza. :)
Obwod w talii - noooo tuuuu to sie bedzie dziac. Nie mam pojecia jak jest norma, ale wydaje mi sie, ze ja bede raczej miala dosyc maly i zbity brzuch. Cwicze regularnie i pamietam jaki brzuch miala moja siostra przy pierwszej ciazy. W 9-tym miesiacu wyglodala jak reszta kobiet w 6-tym.
Obwod bioder pewnie sie troche zmieni, ale tez mam nadzieje, ze nie za wiele...
Tak generalnie, co strasznie sie boje co sie stanie z moim cialem podczas ciazy... Ale przeciez najlepszy sposob to sie informowac i dzialac zawczasu, a nie plakac potem nad rozlanym mlekiem. :)
Wzrost: ok 167 cm
Waga: 54,7 kg
Obwod w biuscie: 85 cm
Obwod w talii: 67 cm
Obwod w biodrach: 98 cm
Ciekawe jak to sie bedzie zmieniac. :)
Pozycja pierwsza raczej niezmienialna, chyba ze w butach.
Waga pewnie ulegnie zmianie, ale mam nadzieje, ze nie za duzej. Wyczytalam, ze normalnie kobieta w ciaty powinna przybrac ok 11-13 kg. Mi sie to wydaje strasznie duzo, ale pewnie jest to normalne. I mam nadzieje, ze nie bedzie wiecej. Wiem, ze jest to glupie, ale strasznie boje sie za bardzo przytyc. Bardzo chce dziecko, ale obawiam sie, jak bedzie potem wygladac moje cialo. Pewnie wiele kobiet ma takie obawy, ale ja naprawde strasznie czesto o tym mysle. To chyba wynika z tego, ze kiedys bylam duzo grubsza, strasznie sie z tym czulam, i wiele mnie kosztowalo schudnac. I teraz panicznie sie boje, ze znow bede tak wygladac jak wtedy... Mam tylko nadzieje, ze jak maluch juz bedzie na swiecie, nie bede myslala o moim wygladzie, tylko o nim. Ale juz teraz ostrzegam Lemura, ze chyba nie bedzie juz jego ulubionego plaskiego brzuszka...
Pozycja trzecia chyba ulegnie zmianie w ciazy. I Lemur sie na to cieszy :). Ja w sumie tez, bo nie mam sie czym pochwalic... Moje smutne 85 A musi byc wspomagane Push-upami- : ). A przed chwila wyczytalam na tym blogu jak dbac o piersi w czasie ciazy, zeby nie miec rozstepow lub biustu do kolan. Wazna jest to wiedza. :)
Obwod w talii - noooo tuuuu to sie bedzie dziac. Nie mam pojecia jak jest norma, ale wydaje mi sie, ze ja bede raczej miala dosyc maly i zbity brzuch. Cwicze regularnie i pamietam jaki brzuch miala moja siostra przy pierwszej ciazy. W 9-tym miesiacu wyglodala jak reszta kobiet w 6-tym.
Obwod bioder pewnie sie troche zmieni, ale tez mam nadzieje, ze nie za wiele...
Tak generalnie, co strasznie sie boje co sie stanie z moim cialem podczas ciazy... Ale przeciez najlepszy sposob to sie informowac i dzialac zawczasu, a nie plakac potem nad rozlanym mlekiem. :)
19 cze 2011
Zaczynamy!
To bedzie blog mojej rodziny. Jest ona mloda i jak na razie dwuosobowa. Jestem ja - Slociak, i on - Lemur. Slub mielismy 25.04.2011, w poniedzialek wielkanocny i byl najcudowniejszy do tej pory moment w moim zyciu. Moze kiedys napisze cos wiecej o tym dniu. :)
Na tym blogu chce uwiecznic jak sie nasza rodzina rozwija, rozrasta i co sie aktualnie u nas dzieje.
Moje stare panienskie dzieje mozna znalezc na na tymze blogu. Moze bede jeszcze tam czasem pisac, ale raczej rzadko. Teraz moim domem jest to miejsce. Bo juz nie jestem studentka, ani pania manager. Teraz inna rola jest najwazniejsza. Rola zony i miejmy nadzieje ze w krotce matki.
Tak wiec zaczelismy starania o dziecko. Ja zawsze chcialam, bo kocham dzieci ponad wszystko. A odkad jestesmy razem, to wiedzialam, ze to juz tylko kwestia czasu. Najpierw trzeba bylo zwiazek zalegalizowac, znalezc dla nas jakies przyjemne lokum, ustabilizowac sytuacje materialna i zawodowa. Dla mnie juz wszystkie najwazniejsze sprawy zostaly zalatwione. Ja nie chce juz dluzej czekac. Jestem gotowa. A nawet wiecej, ja z lezka w oku patrze na maluchy w wozkach i z zazdroscia na okragle brzuchy kobiet w ciazy. Zegar biologiczny u mnie juz nie tyka, ale bije, i to glosno :)
Teraz jedynym ALE jest nasza podroz poslubna, mamy zamiar jechac w sierpniu na trzy tygodnie to Peru i tam wedrowac po Andach. Bedzie to dosyc wyczerpujace, i chyba nie chcialabym jechac tam z malenstwem kielkujacym we mnie. Nie chce tego uczynic jemu, ani sobie. Ale z drugiej strony oznacza to jeszcze dwa miesiace czekania! A przeciez nie wiadomo ile potrwa, zanim naprawde zajdziemy w ciaze... ehhhh ciezko sie zdecydowac.
Dodatkowo ja przez ostatnie dwa tygodnie bylam mocno chora i bralam antybiotyk, ktory moze byc szkodliwy dla plodu. wiec nie moglam zajsc w ciaze - okres plodny nam minal. Czyli teraz czekamy do nastepnego miesiaca. Wiec w sumie moze poczekac jeszcze jeden i pojechac do Peru? Bylaby to nasza ostatnia wyprawa tak daleko na dluuuuuugi czas. Wiec moze warto?
Jeszcze nic nie zarezerwowalismy, wiec plany mozemy zmienic w kazdej chwili.
Zobaczymy. Poczekamy. Czyba oddamy to w rece Boga. Zajde w ciaze przed wyjazdem, to zrobimy sobie jakas spokojna wycieczke. Nie zajde, to pojedziemy do Peru i bedziemy sie starac po powrocie.
W kazdym razie bede referowac na biezaco. :)
Na tym blogu chce uwiecznic jak sie nasza rodzina rozwija, rozrasta i co sie aktualnie u nas dzieje.
Moje stare panienskie dzieje mozna znalezc na na tymze blogu. Moze bede jeszcze tam czasem pisac, ale raczej rzadko. Teraz moim domem jest to miejsce. Bo juz nie jestem studentka, ani pania manager. Teraz inna rola jest najwazniejsza. Rola zony i miejmy nadzieje ze w krotce matki.
Tak wiec zaczelismy starania o dziecko. Ja zawsze chcialam, bo kocham dzieci ponad wszystko. A odkad jestesmy razem, to wiedzialam, ze to juz tylko kwestia czasu. Najpierw trzeba bylo zwiazek zalegalizowac, znalezc dla nas jakies przyjemne lokum, ustabilizowac sytuacje materialna i zawodowa. Dla mnie juz wszystkie najwazniejsze sprawy zostaly zalatwione. Ja nie chce juz dluzej czekac. Jestem gotowa. A nawet wiecej, ja z lezka w oku patrze na maluchy w wozkach i z zazdroscia na okragle brzuchy kobiet w ciazy. Zegar biologiczny u mnie juz nie tyka, ale bije, i to glosno :)
Teraz jedynym ALE jest nasza podroz poslubna, mamy zamiar jechac w sierpniu na trzy tygodnie to Peru i tam wedrowac po Andach. Bedzie to dosyc wyczerpujace, i chyba nie chcialabym jechac tam z malenstwem kielkujacym we mnie. Nie chce tego uczynic jemu, ani sobie. Ale z drugiej strony oznacza to jeszcze dwa miesiace czekania! A przeciez nie wiadomo ile potrwa, zanim naprawde zajdziemy w ciaze... ehhhh ciezko sie zdecydowac.
Dodatkowo ja przez ostatnie dwa tygodnie bylam mocno chora i bralam antybiotyk, ktory moze byc szkodliwy dla plodu. wiec nie moglam zajsc w ciaze - okres plodny nam minal. Czyli teraz czekamy do nastepnego miesiaca. Wiec w sumie moze poczekac jeszcze jeden i pojechac do Peru? Bylaby to nasza ostatnia wyprawa tak daleko na dluuuuuugi czas. Wiec moze warto?
Jeszcze nic nie zarezerwowalismy, wiec plany mozemy zmienic w kazdej chwili.
Zobaczymy. Poczekamy. Czyba oddamy to w rece Boga. Zajde w ciaze przed wyjazdem, to zrobimy sobie jakas spokojna wycieczke. Nie zajde, to pojedziemy do Peru i bedziemy sie starac po powrocie.
W kazdym razie bede referowac na biezaco. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



