30 wrz 2011

Sie porobilo...

Probilo sie tak, ze leze w domu i nie jedziemy na wesele do Polski. W niemczech jest dlugi weekend i mielismy byc w Konskich na weselu przyjaciolki, po drodze odwiedzajac rodzicow Lemura, a w drodze powrotnej lkolezanke i moja mame. Ale dzis rano mialam mocne plamienia. Uplawy brunatno-brazowe. Telefon do lekarza - lezec plackiem, nigdzie sie nie ruszac, odpoczywac i miec nadzieje, ze przejdzie. We wtorek rano zaraz do ginia, a jak bedzie gorzej, to natychmiast do kliniki.

No i wszysktie plany odwolane. Boje sie, ze moge poronic. To piaty tydzien, a poczatki sa najgorsze. Ale z drugiej strony wyczytalam w internecie, ze wiele kobiet moze miec plamienia. Szczegolnie w dniach, w ktore normalnie dostalyby miesiaczke. Ze to hormony jeszcze troche szaleja. Albo pekla jakas mala zylka w macicy, ktora teraz mocno sie powieksza. Albo to resztki po zagniezdzaniu sie jajeczka, ktore musi troche rozerwac sicianke macicy. Przyczyny moga byc naprawde roznorodne, i czesto nie znacza nic strasznego. Ale moga. Wiec lepiej dmuchac na zimne. Wiec niestety lezymy i czekamy co dalej. I sie nie stresujemy. Choc latwo powiedziec...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz