No to wrocilimy. Odpoczelismy, zresetowalismy sie, spodobalo nam sie w azji (koniecznie trzeba wrocic), zanochalismy sie w nurkowaniu (koniecznie trzeba powtorzyc).
Ale niestety jak to zwykle bywa, juz zapomnielismy o urlopie i szarosc codziennosci nas pochlonela.
Ale nic to, teraz plan jest wiadomy: dzieciak. Dni plodne wlasnie minely, postaralismy sie je wykorzystac intensywnie, ale latwo nie bylo, bo oboje cierpielismy na jetlag, do tego przez ochlodzenie klimatu oboje jestesmy przeziebieni, a ja ciagle jeszcze lykam penicyline, bo mnie streptokoki snow strasznie dopadly na urlopie (kiedy ja w koncu wybije to dranstwo???).
No w kazdym razie rezaz najgorsze: czekanie. Mam nadzieje, ze juz za tydzien bede mogla zrobic pierwszy test, bo normalnie roznosi mnie juz. :)
Ale niestety jak to zwykle bywa, juz zapomnielismy o urlopie i szarosc codziennosci nas pochlonela.
Ale nic to, teraz plan jest wiadomy: dzieciak. Dni plodne wlasnie minely, postaralismy sie je wykorzystac intensywnie, ale latwo nie bylo, bo oboje cierpielismy na jetlag, do tego przez ochlodzenie klimatu oboje jestesmy przeziebieni, a ja ciagle jeszcze lykam penicyline, bo mnie streptokoki snow strasznie dopadly na urlopie (kiedy ja w koncu wybije to dranstwo???).
No w kazdym razie rezaz najgorsze: czekanie. Mam nadzieje, ze juz za tydzien bede mogla zrobic pierwszy test, bo normalnie roznosi mnie juz. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz