13 lip 2011

pracowo

Dzis bedzie o pracy. Od poniedzialku jestem sama, bo moja kolezanka Andrea jest dwa tygodnie na urlopie. I musze wam powiedziec, ze jest fantastycznie. Nie mowie, ze jej nie lubie, albo ze mi sie z nia zle pracuje, ale ostatnio mialam jej juz troche dosc. Miala straszne humory, czepiala sie mnie, a poniewaz wysylajac jakiegokolwiek maila zawsze sie nawzajem wrzucamy w cc, to po kazdym mailu drzalam, co tym razem skrytykuje. Bo zawsze cos znalazla. I do tego kiedy ona jest, a jest seniorem, a ja juniorem, to ona przejmuje jakos automatycznie odpowiedzialnosc za wszystko (no prawie), decyduje co kto robi, a ja sie automatycznie zwalniam z odpowiedzialnosci. Z jednej strony sama tego chcialam, bo jest to stres, ale z drugiej strony brakuje mi czegos, co by bylo tylko moje. No i teraz przez dwa tygodnie moge robic co chce, i nikt sie mnie nie czepia. Wolnosc. :)

Ale tak naprawde to odliczam dni do urlopu. Juz mamy zarezerwowane loty wewnatrz wyspy, i ogolny plan co i kiedy robimy. Mielismy mala scycje, bo ja sie zdenerwowalam, ze Lemur tak szybko wszyskto zaplanowal. Oczywiscie pytal mnie o wszystko, ale on tak szybko, duzo i czesto czyta, ze ma o wiele wiecej informacji. I tez o wiele szybciej potrafi te informacje w necie znalezc. Wiec kiedy ja bylam dopiero na etapie ogladania sobie zdjec, on juz wiedzial co gdzie jest warte zobaczenia, ile to kosztuje, ile czasu na to potrzeba i jak sie tam dostaniemy. I kiedy ja przychodzilam z informacja: zoooobaaaacz!! Ale suuuper! on mnie informowal: fajne, ale cos tam jest lepsze, tansze i wogole super. I tym samym odbieral mi radosc. Wiec po dasach i fochach ustalilismy, ze on troche zwalnia, a ja moge wybrac gdzie pojedziemy nurkowac. :)

eeeeh, bedzie pieknie.

A co by nie zboczyc za daleko od tematu tego bloga, juz sobie wstepnie wyliczylam, ze dni plodne przypadna mniej wiecej na pobyc na plazy i nurkowanie, czyli na koniec urlopu. :) moze uda sie wstrzelic i  maluch bedzie poczety na ziemi malezyjskiej? Byloby fajnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz