Zupelnie zapominalam napisac o ostaniej wizycie u ginia. No wiec bylismy sluchac serucha. Tak myslalam. To to nie bylo sluchane, ale ogladanie. Czyli usg ciagle jeszcze od dolu, a nie jak ja sie spodziewalam - przez skore. I zobaczylismy serducho. taka migajaca kropeczka w takim malym robaczku. :)
Z gorszych wiadomosci Groszek sie potem juz zakotwiczy i zadomowi konkretnie i nie bedzie protestowal, jak bedziemy mu chcieli troche poprzeszkadzac.
Ostatnio protestuje rowniez na cos innego. Jak mi sie w jelitkach to i owo rozpycha. Bo zaczely sie u mnie TE dolegliwosci ciazowe: zaparcia. I w zeszly weekend byl spory korek, ktory po intensywnej walce ucalo sie odetkac. Ale Groszkowi sie ta walka najwidoczniej nie spodobala, i mama musiala zrezygnowac z zaplanowanego na niedzielny poranek sniadania towarzyskiego. A zarwacac musialam juz z peronu metra, kiedy to poczulam, ze sie troche chyba cos polalo. :(
Ale juz jest dobrze, pijemy codziennie siemie lniane (2 lyzeczki zalac szklanka goracej wody, ja dodaje jeszcze pol lyzeczki cukru dla smaku) i jak narazie pomaga. Mam nadzieje, ze sie kiedys nie przyzwyczaje do tego...
A tu jeszcze zdjecie Groszka. Usmiecha sie! :)
Dla niewtajemniczonych: To czarne to pecherzyk ciazowy. Groszek to to takie podlugowate kolo tego okroglego (cialko zolte). Serducha nie widac, ale na monitorze dokladnie widzielismy miganie. Czyli generalnie malutcy jestesmy, ale zdrowi i pelni zycia. I rozwijamy sie dalej. Juz jestem ciekawa nastepnego badania...
Z gorszych wiadomosci Groszek sie potem juz zakotwiczy i zadomowi konkretnie i nie bedzie protestowal, jak bedziemy mu chcieli troche poprzeszkadzac.
Ostatnio protestuje rowniez na cos innego. Jak mi sie w jelitkach to i owo rozpycha. Bo zaczely sie u mnie TE dolegliwosci ciazowe: zaparcia. I w zeszly weekend byl spory korek, ktory po intensywnej walce ucalo sie odetkac. Ale Groszkowi sie ta walka najwidoczniej nie spodobala, i mama musiala zrezygnowac z zaplanowanego na niedzielny poranek sniadania towarzyskiego. A zarwacac musialam juz z peronu metra, kiedy to poczulam, ze sie troche chyba cos polalo. :(
Ale juz jest dobrze, pijemy codziennie siemie lniane (2 lyzeczki zalac szklanka goracej wody, ja dodaje jeszcze pol lyzeczki cukru dla smaku) i jak narazie pomaga. Mam nadzieje, ze sie kiedys nie przyzwyczaje do tego...
A tu jeszcze zdjecie Groszka. Usmiecha sie! :)
Dla niewtajemniczonych: To czarne to pecherzyk ciazowy. Groszek to to takie podlugowate kolo tego okroglego (cialko zolte). Serducha nie widac, ale na monitorze dokladnie widzielismy miganie. Czyli generalnie malutcy jestesmy, ale zdrowi i pelni zycia. I rozwijamy sie dalej. Juz jestem ciekawa nastepnego badania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz