18 gru 2011

usg co miesiac?

Mamy taka jedna kolezanke, ktora troche przesadza ze wszystkim. I tak tez przesadzala (w naszych oczach) z przezywaniem ciazy. Usg miala co miesiac, zrobila cesarke, wszystko prywatnie. Szczegolnie z tym usg wydawalo nam sie, ze przesadza. A co ja sama wlasnie zrobilam? Zaplacilam za prywatne usg! W sumie, to  wiedzialam, ze dzis na badaniu nie bedzie usg - przysluguje od kasy chorych tylko jedno na trymestr, a ja i tak juz przekroczylam ze wzgledu na moje krwawienia - tym razem mialo byc tylko sluchanie serducha. Ale jak sie mnie pani zapytala, czy nie chce mimo wszystko, to ani chwili sie nie wachalam! Ja chce zobaczyc groszka! Nie wazne ile to kosztuje (30€)! I super, bo to naprawde bylo przezycie. Po raz pierwszy mialam usg przez brzuch a nie dowcipnie, i bylo naprawde duzo widac. Troche rozmazane, bo miednica jeszcze przeslania, ale jest slicznie uksztaltowany, duza glowka idealna w rozmiarach. Groszek machal raczkami, obracal sie, wierzgal nozkaimi. I chyba nawet raz pokazal OK (albo fakolca, nie bylo wyraznie widac :), ale zakladam OK). Cudowne uczucie, niesamowity widok. Banan nie schodzil mi z geby. A po wyjsciu sie poryczalam, zadzwonilam do Lemura (nie mogl byc ze mna tym razem), i ryczac wyksztusilam, ze duzy i ze machal raczkami. wiecej nie mogalam. :)

Wiec teraz rozumiem kazda matke, ktora sie moze sie powstrzymac i musi "zajrzec" do malucha. Bo jego tak bardzo by sie chcialo juz przytulic, poglaskac, a juz na pewno zobaczyc, czy wszystko jest w porzadku. Tylko tyle. Rzucic okiem. Popatrzec przez chwilke. Ta minuta byla warta nawet wiecej niz 30€.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz