Kolejna ciezka noc za nami. Tym razem mala tak strasznie sie wiercila, ze az to bylo bolesne. Wypinala jakas czesc swego cialka, chyba kuperek, tuz nad koscia lonowa, i straaaasznie napinala mi tam wszystkie miesnie, ktore normalnie dosyc nieruchawe sa. I takie balety trwaly tak okolo trzy godziny. Przez caly dzien byla dosyc spokojna (cisnienie?), wiec wieczorkiem sobie odbila, nie zwazajac na protesty mamy. A co! W koncu to ona ma tam ciasno i niewygodnie, a mama sobie lezy w piernatach, wiec trzeba troche dac do wiwatu! Sprawiedliwosc musi byc! I dobrze corko, niech sobie nie mysle, ze z toba tak rozowo-cukierkowo bedzie. A pewnie. Przygotowuj juz teraz matke do tego co bedzie. Niech sie nie ludzi.
A tak z innej beczki, to dolegliwosci troche ustepuja, smaruje grzecznie, nie napinam sie, lekarstwa przyspieszajace pije, wiec jest efekt. I oby jak najszybciej, niech sie to do porodu (a nie wesela :)) zagoi.
A pozatym to Lemur juz za dwa dni przylatuje! Na ostatni weekend mam goscia z Insbrucka, naszego kochanego Czarka, ktorego nazywamy naszym adoptowanym dzieckiem. Bo byl czas, ze strasznie czesto sie widzielismy, kiedy jeszcze mieszkal w Monachium. A ze sie super dogadywalismy, to z obu stro byla to czysta przyjemnosc. Wiec razem gralismy w planszowki, jezdzilismy w gory, chodzilismy na imprezy i grile. Troche nam go brakowalo, jak wrocil do Manchesteru konczyc doktorat, ale na szczescie kazdy doktorat kiedys sie konczy, i Czaro dostal Postdocka w Insbrucku! Wiec jest troche blizej nas, i widujemy sie regolarnie. Wprawdzie nie tak czesto jak kiedys, ale i tak nie jest zle. I kochany Czarek postanowil mi dotrzymac towarzystwa w ostatni samotny weekend. Wczoraj przez pol dnia rozwiazywalismy razem sudoku online :). Potem gotowalismy, a zaraz bedziemy przyjmowac gosci, i czestowac ich naszym gulaszem. I oczywiscie GRAC! Tym razem w Dominiona. :)
A tak z innej beczki, to dolegliwosci troche ustepuja, smaruje grzecznie, nie napinam sie, lekarstwa przyspieszajace pije, wiec jest efekt. I oby jak najszybciej, niech sie to do porodu (a nie wesela :)) zagoi.
A pozatym to Lemur juz za dwa dni przylatuje! Na ostatni weekend mam goscia z Insbrucka, naszego kochanego Czarka, ktorego nazywamy naszym adoptowanym dzieckiem. Bo byl czas, ze strasznie czesto sie widzielismy, kiedy jeszcze mieszkal w Monachium. A ze sie super dogadywalismy, to z obu stro byla to czysta przyjemnosc. Wiec razem gralismy w planszowki, jezdzilismy w gory, chodzilismy na imprezy i grile. Troche nam go brakowalo, jak wrocil do Manchesteru konczyc doktorat, ale na szczescie kazdy doktorat kiedys sie konczy, i Czaro dostal Postdocka w Insbrucku! Wiec jest troche blizej nas, i widujemy sie regolarnie. Wprawdzie nie tak czesto jak kiedys, ale i tak nie jest zle. I kochany Czarek postanowil mi dotrzymac towarzystwa w ostatni samotny weekend. Wczoraj przez pol dnia rozwiazywalismy razem sudoku online :). Potem gotowalismy, a zaraz bedziemy przyjmowac gosci, i czestowac ich naszym gulaszem. I oczywiscie GRAC! Tym razem w Dominiona. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz