23 kwi 2012

Zoska a grawitacja

Ciezka i stresujaca byla ta noc. Mala pchala sie na dol, ucisk byl az nieprzyjemny. Wystraszylam sie troche i probowalam sie rozluznic, cwiczenia oddechowe przedewszystkim. Wydaje mi sie, ze to ja sie we snie tak spinam, ze sama spycham mala na dol. Innego wytlumaczenia nie mam. Chyba ze jakos dziwnie spie? Moze pozycje powinnam zmienic?

W kazdym razie budzilam sie kilka razy i organoleptycznie sprawdzalam stan szyjki. Gdzies nad ranem sie polepszylo, ucisk zelzal, mala troche odpuscila.

Ale wymeczona jestem strasznie. Dzis smigamy do lozka o 21.00 i mamy nadzieje, ze bedzie lepiej.

Zoska! W imieniu taty prosimy o pozostanie w brzuchu jeszcze troche!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz