24 kwi 2012

Lemur zachwycony a ja przygniotłam palec

Chciałam sie pożalic, że po pierwsze nie moge znaleźć mojego paszportu. Na szczęście ostatnie loty były na terenie unii i dowód wystarczył, ale troche mnie to już niepokoi. Ostatnio zrobiłam naprawde wielki porządek w naszych dokumentach, i sie nie znalazł.

A po drugie, kiedy postanowiłam przeszukać wszystkie plecaki i torby w szafie w kanciapie, to najpierw spadl mi w tejże szafie drążek, na ktorym wisiały wszystkie płaszcze, a kiedy próbowałam go poprawić, to spadła górna półka z pościelą, oczywiście przygniatając moj palec. Wskazujący. U prawej ręki. Chyba zejdzie mi paznokieć. A póki co boli jak cholera, ciężko klickac, pisac, że o dłubaniu w nosie nie wspomne. Ała!

A tak poza tym, to dziś rano w końcu udało nam sie pogadać z Lemurem. Miał niejakie problemy z jetlagiem, ale już doszedł do siebie. I jest zachwycony. Piekna, inna natura, ocean na wyciągnięcie ręki, góry władcy pierścieni niedaleko, super przyjaźni ludzie, Kiwisy w pracy wyluzowani. W pracy ma jedzenie za darmo, a w pokoju gdzie siedzi jest wielki bar, bo ten budynek był wcześniej siedzibą drużyny rugby. :) Jutro mają jakieś świeto (znalazłam, że to dzień wojska ku czci wszystkich nowozelandzkich żołnierzy, krórzy zgineli na wszystkich wojnach), wiec już planuje wycieczke, a na weekend wynajął samochód i pewnie pojedzie gdzieś dalej. Się powodzi chłopu. 

2 komentarze:

  1. za rok we trójkę sie będziecie w krainie kiwi bujać,ale fotki superowe. zdjęcia fotela prosze;)))

    buziaki

    Zióło

    OdpowiedzUsuń
  2. No taki jest plan. Ale co z tego, kiedy ja teraz smutna jestem???

    A z fotkami ciezko, bo Lemur wzial aparat... ale poszukam naszej starej idiot-kamery.

    OdpowiedzUsuń