Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 67 kg - 11 kg na plusie. A powod widac na zdjeciu. Rosniemy, i sie zaokraglamy. Ale tak przyjemnie.
Obwód w biuscie: 92 cm - już prawie nie rośnie.
Obwód brzucha: 90 cm - jakoś bez zmian... a zdjęcie temu przeczy, więc chyba źle mierze.
Dolegliwosci:
krwawienia z dziasel - brak
wyciek siary - brak
opuchlizna - tak to jest. Jak tylko troche pochodze, to mi stopy puchna i bola. Czyba musze jakies wygodniejsze buty wiosenne kupic, bo nie mam zamiaru zrezygnowac ze spacerow.
brak tchu - nie mam. Za nisko moja mala lezy. Raczej mam nieustajacy ucisk na pecherz. Latam co piec minut. :)
zgaga - tez nie mam, z tego samego powodu. Nie ma co gniesc na zoladek. Choc dwa razy mi sie zdarzyla, ale baaardzo delikana, no i to dlatego, bo sie przejadlam. Eh te swieta....
nietrzymanie moczu - nie mam. A to chyba dlatego, ze intensywnie trenuje miescie Kegla. Juz od paru lat nawet, a teraz w ciazy jeszcze intensywniej.
bol w kroczu - no czuje tam sciegna jak chodze. Raz z jednej raz z drugiej strony. Ale nie za mocno.
Skurcze lydek- czasem w nocy, ale tylko jak probuje wyciagnac noge i natychmiastowe podniesienie palcow do gory pomaga. :)
Swedzenie brzucha - TAK! Swedzi jak diabli! Do szalu doprowadza! Smarowanie oliwka pomaga.
Emocjonalnie
powinnam byc zniecierpliwiona, ale jakos nie jestem. Poniewaz mam malo dolegliwosci, delektuje sie tym czasem. Nadrabiam zaleglosci organizacyjne w domu, jak rowniez zaleglosci ksiazkowe i blogowe. I ten czas moglby dla mnie trwac. Gdybym tylko Lemura mogla zatrzymac...
Strach przed porodem? No coz, ja mam na to moja metode, chyba juz o niej pisalam. Tak wiec wizualizuje sobie pozytywne zakonczenie kazdej mozliwej stresowej sytuacji. Oczywiscie nie mam pojecia, jak porod bedzie wygladal, nie wiem, jak to bedzie bolec, ale to nie jest wazne. Wazne jest, ze na tym etapie mojej wiedzy wyobrazam sobie, co bede robic, i zaraz potem jak sie wszystko dobrze konczy. I to naprawde pomaga. Pozwala mi uwierzyc w moje sily, dodaje pewnosci siebie, czuje sie przygotowana i pelna wiedzy. Jest to oczywiscie wszystko zludzeniem, ale przeciez to podejscie jest najwazniejsze. Tak wiec porodu sie nie boje.
Wahania nastroju - mam. Nie za czesto, ale czasem zbiera mi sie bez powodu na placz. Choc teraz powod mam, wyjazd Lemura napawa mnie wieeeelkim smutkiem, i lzy mi sie kreca tuz pod powieka...
Tak wiec jest super.
I ide skrecac fotel, bo srubki jednak przyszly. Wykorzystam jeszcze Lemura zanim mi na koniec swiata ucieknie.
brawo! piéknie!
OdpowiedzUsuńrodzenia sié nie bój. dasz rade, wiem o tym. to rodzinne jest, wiesz? ;)
sciskam mocno!
piekny brzuszek! jakby nie było to masz super podejscie;) a poród jak juz sie zacznie to sie przeciez skonczy i bedzie maly człowiek;))) buzka
OdpowiedzUsuńziolo