30 kwi 2012

jest arbuz, jest radosc!

No mowie wam, ale dobrego arbuza kupilam. Normalnie mniam. Slodki, soczysty i dojrzaly. Zoska tez sie cieszy, ale ja bardziej. Tylko drogi troche jeszcze. Ale coz, jak trzeba, to trzeba. Specjalnie sie dzis z moim czadowym wozeczkiem do miasta do turka wybralam. Ale troche sie wkurzylam, bo po tym jak kupilam u jednego, OCZYWISCIE zaraz zobaczylam u drugiego tansze. Ale na pewno nie byly tak dobre jak ten moj.

Wiec wciagnelam juz cwiartke, czyli tak z kilo. I mi sie w brzuchu przelewa. A co bedzie w nocy? Pewnie jeszcze czestsze wstawanie na siku.

A takie mam pytanie a'propos spania. Czy takie odjechane sny w ciazy, jak ja mam, sa normalne? Bo mowie wam normalnie sie boje. Na szczescie rano zostaja tylko jakies majaki, pojedyncze sceny, a teraz to juz w sumie nic nie pamietam, ale wiem ze dziwnie bylo, momentami strasznie i niesmamowicie. Czemu ja nie moge snic o slodkich bobaskach i blekitnym niebie? Tylko zawsze albo Lemur umiera, albo mnie zdradza, albo mnie goni jakas zjawa i chce mi zabrac dziecko, albo jakis inny armagedon. Masakra jakas.

A tak gwoli odnotowania, to sie w zeszlym tygodniu zameldowalam do porodu. To jest niesamowite, jak to tutaj funktionuje. Z papierkiem od ginia ide sobie tak 5 tygodni przed porodem na umowiony termin (umowiony juz w tygodniu 30-stym, jak kazali) i tam wypelniono moje akta wszystkimi danymi jakie tylko znalezli w mojej ksiazecce ciazowej, ktora z kolei skrupulatnie wypelnia ginio wynikami wszystkich badan. Pani polozna dodatkowo wypytala sie o wszelakie operacje, choroby w rodzinie i inne, a potem porozmawialysmy sobie o moich zyczeniach i wyobrazeniach co do porodu (!!!), odnotowano moja chec sprobowania w wodzie (wanna jest tylko w jednej sali porodowej, i ona bedzie dla mnie zarezerwowana), dostalam ulotki na temat znieczulen oraz oddawania krwi pepowinowej do banku. Potem jeszcze pogadanka z pania doktor na temat czy aby na pewno wszystko jasne, czy tez mam pytania? I prosba o stawienie sie w termin porodu na badanie, jesli oczywiscie do tej pory sie nie zacznie. I tyle. Jestem zameldowana. I co mi sie bardzo spodobalo, od razu wydrukowali na A4 takie naklejki ze wszystkimi moimi danymi, co by nie trzebabylo za kazdym razem wszystkiego pisac od nowa i mnie wypytywac jak bedzie trzeba, tylko przyklejamy i juz.

28 kwi 2012

Jest komoda!

A rezem z nia w koncu podjeta decyzja CO chce. Pierwotnie miala byc komoda do przewijania, czyli calkiem normalna komoda ze specjalna nakladka drewniana, ktora potem mozna zdjac. Ale takie komody, bo to przeciez specjalne dla maluchow, kosztuja mase pieniedzy. Ale mimo wszystko gotowa bylam kupic. Szukalam tez w Ikei jakiegos tanszego odpowiednika, ale niestety mi sie podobalo, to co mieli. A mieli komod z nakladka sztuk jeden.

Ale w srode mnie olsnilo. Przeciez ja wcale nie chce przewijac mojego dziecka w pokoju! Bo nie chce korzystac z wilgotnych chusteczek, tylko chce myc malucha woda. Wiec bym musiala za kazdym razem biegac albo z gola pupa, albo z myjka ( a malucha zostawic...) do lazienki. Bez sensu! A przeciez lazienke mamy taka wielka! Wiec poszukalam, i znalazlam takie cos:
 
Nakladke na pralke! Idealne! A obok pralki mamy polki, na ktorych bede mogla ustawic wszystkie przybory jakie chce. Trzeba bedzie malucha przebrac, to moge to juz zrobic w pokoju, albo wczesniej zabrac rzeczy ze soba.

Dlatego komoda mogla byc jaka mi sie podoba, wysokosc juz nie miala znaczenia. Tak wiec kupilam wielki mebel, do ktorego pozniej bedzie mozna dopasowac albo reszte pokoju dzieciecego, albo sypialni. Co nam sie spodoba. :) A wszystko sie tam miesci! I jeszcze miejsce zostalo! :) Piekna jest!


















A teraz zegnam panstwa, ide robic salatke, bo za troche wybieram sie na siatkowke nad rzeka (oczywiscie jako widz) a potem na grila! Trzeba korzystac z pogody!

25 kwi 2012

papierowa rocznica

Dziś mamy pierwszą rocznicę naszego ślubu. I spędzamy ją osobno. Snif... Mam nadzieję, że to nasza jedyna taka długa rozłąka. Małe podsumowanie: ten rok był naprawde niesamowity, szczególnie, jeśli chodzi o tą stronę psychiczno-emocjonalną. Jego niezachwiana wiara we mnie, i pewność, że zawsze jest po mojej stronie i mnie akceptuje, taka jaką jestem, daje mi niesamowitą moc. Jego spokój uspokaja mnie. Jego przekonanie, że wszystko będzie dobrze, mnie uspokaja.

A z drugiej strony przeglądam sie w naszym związku jak w lustrze. Przy nim nie mam żadnych zachamowań w wyrażaniu swoich emocji, dzięki czemu sobie niektóre z nich po raz pierwszy uświadamiam. Przy nim nie boję się sięgnąć głębiej we mnie, poszukać przyczyn, spojrzeć strachowi w oczy, pogrzebać w dzieciństwie, rozdrapać rany. Nie boję się, bo wiem, że on to rozumie, że jak wrócę, to on mi pomoże poskładać wszystko na nowo w jedną całość. I nic nie musi mówić, wystarczy, że jest. Wystarczy, że ja wiem, że on jest.

Tak więc kochanie życzę Ci, żebyśmy przez wiele lat jeszcze wspólnie mogli brać życie za rogi. Nie przestań nigdy we mnie wierzyć, bo wtedy przestanę istnieć. Dziękuję Ci, że to mnie wybrałeś.

Wszystkiego najlepszego z okazji naszej Pierwszej Rocznicy Ślubu!
Choć to dopiero papierowa...

24 kwi 2012

Lemur zachwycony a ja przygniotłam palec

Chciałam sie pożalic, że po pierwsze nie moge znaleźć mojego paszportu. Na szczęście ostatnie loty były na terenie unii i dowód wystarczył, ale troche mnie to już niepokoi. Ostatnio zrobiłam naprawde wielki porządek w naszych dokumentach, i sie nie znalazł.

A po drugie, kiedy postanowiłam przeszukać wszystkie plecaki i torby w szafie w kanciapie, to najpierw spadl mi w tejże szafie drążek, na ktorym wisiały wszystkie płaszcze, a kiedy próbowałam go poprawić, to spadła górna półka z pościelą, oczywiście przygniatając moj palec. Wskazujący. U prawej ręki. Chyba zejdzie mi paznokieć. A póki co boli jak cholera, ciężko klickac, pisac, że o dłubaniu w nosie nie wspomne. Ała!

A tak poza tym, to dziś rano w końcu udało nam sie pogadać z Lemurem. Miał niejakie problemy z jetlagiem, ale już doszedł do siebie. I jest zachwycony. Piekna, inna natura, ocean na wyciągnięcie ręki, góry władcy pierścieni niedaleko, super przyjaźni ludzie, Kiwisy w pracy wyluzowani. W pracy ma jedzenie za darmo, a w pokoju gdzie siedzi jest wielki bar, bo ten budynek był wcześniej siedzibą drużyny rugby. :) Jutro mają jakieś świeto (znalazłam, że to dzień wojska ku czci wszystkich nowozelandzkich żołnierzy, krórzy zgineli na wszystkich wojnach), wiec już planuje wycieczke, a na weekend wynajął samochód i pewnie pojedzie gdzieś dalej. Się powodzi chłopu. 

23 kwi 2012

Zoska a grawitacja

Ciezka i stresujaca byla ta noc. Mala pchala sie na dol, ucisk byl az nieprzyjemny. Wystraszylam sie troche i probowalam sie rozluznic, cwiczenia oddechowe przedewszystkim. Wydaje mi sie, ze to ja sie we snie tak spinam, ze sama spycham mala na dol. Innego wytlumaczenia nie mam. Chyba ze jakos dziwnie spie? Moze pozycje powinnam zmienic?

W kazdym razie budzilam sie kilka razy i organoleptycznie sprawdzalam stan szyjki. Gdzies nad ranem sie polepszylo, ucisk zelzal, mala troche odpuscila.

Ale wymeczona jestem strasznie. Dzis smigamy do lozka o 21.00 i mamy nadzieje, ze bedzie lepiej.

Zoska! W imieniu taty prosimy o pozostanie w brzuchu jeszcze troche!

22 kwi 2012

dzisiejsze odkrycie: Dr. Harvey Karp

Bylam dzis na dzieciecym pchlim targu. Strasznie maly byl, bo to w sasiednim malym przedszkolu, no i pogoda chyba tez nie dopisala. Ale znalazlam jedna interesujaca ksiazke Dr. Harvey Karp. Chyba jej nie ma po polsku, a orginalty tytul brzmi: "The happyiest baby on the block".

W kazdym razie przeczytalam pierwszy rozdzial, pogrzebalam w necie i jetsem w SZOKU!

Ten pan doktor mowi mianowicie co nastepuje: ludzkie dzieci rodza sie o jeden trymestr za wczesnie! Zeby byly w pelni przygotowane do zycia na swiecie, powinny jeszcze jakies trzy miesiace spedzic w lonie mamy. Ale poniewaz ewolucja nas tak uksztaltowala, ze mamy wielki mozg, i jest on najwazniejszym organem dla naszego istnienia, to musimy sie rodzic za wczesnie, bo inaczej glowa by sie nie zmiescila w drogach rodnych, ktore skolei mamy troche waskie. Tak wiec dziecko przychodzi na swiat calkowicie nieprzygotowane i jego mozg przez nastepnych pare miesiecy rozwija sie jeszcze bardzo intensywnie.

Z powodu tego nieprzygotowania, dzieci tak bardzo placza w pierwszych trzech miesiacach, zanim naucza sie troche same uspokajac przez ssanie paluszka lub piastki, wydawanie dzwiekow i tym podobne. Dlatego przez pierwsze miesiace zycia dziecka, trzeba mu stworzyc jak najbardziej podobne warunki do tych, jakie mial w macicy, zeby szok nie byl zbyt mocny.

Czyli:
- ciasnota - przeciez w macicy mialy strasznie ciasno! a teraz tyle powietrza dookola! No i te rece, ktore same sie ruszaja i stresuja niepotrzebnie!
- bliskosc matki - zapach, bicie serca
- ssanie - maluchy juz w lonie matki ssaly palca, ale teraz troche im trudniej nim trafic do buzi.
- kolysanie - przeciez my ciagle gdziez lazimy!
- glosne szumiace dzwieki - szum krwi w naszym organizmie jest podobno glosniejszy od odkurzacza

I jesli sie zapewni maluchowi te wszystkie bodzce, co daje mu namiastke tego co znal do tej pory, i przedluzamy sztucznie ciaze o czwarty trymestr, to bedziemy miec spokojne, bezstresowe dziecko, ktore moze sie skoncentrowac na spokojnym rozwoju i poznawaniu swiata. :)

Brzmi niesamowicie! I logicznie i przekonujaco. Jestem pod wrazeniem!

I popatrzcie na ten filmik:



oczywiscie, to nie musi byc taki specjalny kocyk, calkiem normalnym tez mozna:



Jak przeczytam reszte ksiazki, to jeszcze podrzuce pare informacji.

21 kwi 2012

Lemur na antypodach a ja szaleje w mieszkaniu

Blogger zmienil calkowicie wyglad i nie moge sie polapac. 10 min szukalam, gdzie sie nowego posta pisze...

Tak wiec wyjazd Lemurowy ciezkim byl. Ryczalam co chwila, sciskalam i puscic nie chcialam. Lecz musialam. Odwiozlam na lotnisko, gdzie lez jeszcze jeszcze troche polalam, a jeszcze wiecej jak nie wiedzial. No ale zycie jakos musi sie toczyc dalej, tak wiec atrakcji sobie wymyslam co niemiara, ale o tym zaraz.

Lemur juz dotarl, dochodzi do siebie. Mamy 10 h roznicy, u mnie pozniej. Czyli jak u mnie jest 8 rano, to u niego jest 18.00 tego samego dnia. Nie jest zle, bedziemy sie w stanie jakos komunikowac, on po pracy, a ja po porannej kawie. Niestety w mieszkaniu nie ma neta, tak wiec na dluzsza rozmowe musze poczekac do poniedzialku. Ale krotko zadzwonil i chyba fajnie jest, impreze mu zrobili powitalna. Wiecej nic nie wiem, bo na komorke dzwonil, wiec sie nie rozgadywal.

A ja w miedzyczasie szukam wytrwale komody. Zaliczylam Ikee, gdzie jak to zwykle kupilam pelno przydasiow, ale komody nie. Ale takich fajnych przydasiow. Miedzy innymi bialy stolik troche uszkodzony z wyprzedarzy za cale 9€. Stary z salonu polecial do piwnicy. I w sumie coraz bardziej sklaniam sie do przemalowania pozostalych mebli na bialo. Znaczysie dwoch regalow. hmmm, lubie malowac, Lemura nie ma, zeby marudzil, wiec kto wie... Czy ktos ma informacje na temat ewentualnego szkodliwego dzialania oparow lakieru na ciaze?

ano bo fotel tez juz mam. Srobki przyszly, udalo sie skrecic. I jest taki piekny jak na zdjeciu w jakims starym poscie. I przewygodny. i sie buja. i podnozek tez. I wlasnie sie bujam jak to pisze. :)  i jest lekko kremowy/ prawie bialy, wiec pasuje do idei. Do tej samej, do ktorej regaly NIE pasuja.

A za to lozeczko niestety przyszlo polamane. Prawdopodobnie zniszczyli podczas przesylki. A my w polsce nie zajrzelismy do niego, dopiero tutaj. Firma chce je odebrac (i mam nadzieje przyslac nowe), ale oczywiscie gdzies w polsce. a nie z Monachium. Wiec trzebaby je jakos do pl przetransportowac. Albo sprobowac skleic. Albo olac i kupic nowe. Tak czy inaczej ok 60€ jak na razie przepadlo... :(

A dzis bylam na wieeeeelkim pchlim targu. Najwiekszym w Monachium. Ma miejsce raz do roku. I widzialam tyle fajnych rzeczy! Ale powstrzymal mnie brak miejsca w mieszkaniu oraz fakt, ze za rok przeciez planujemy zmiany mieszkaniowe, a nie wiemy, jakie to nowe mieszkanie bedzie. Tak wiec poogladalam teraz, posnulam plany, podumalam, i nastawiam sie na pchli targ za rok.

A na razie ciag dalszy poszukiwan komody, i w poniedzialek ruszamy do nastepnych sklepow meblowych.

18 kwi 2012

Tydzien 34


Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 67 kg - 11 kg na plusie. A powod widac na zdjeciu. Rosniemy, i sie zaokraglamy. Ale tak przyjemnie.

 Obwód w biuscie: 92 cm  - już prawie nie rośnie.
Obwód brzucha: 90 cm - jakoś bez zmian... a zdjęcie temu przeczy, więc chyba źle mierze.

Dolegliwosci:

krwawienia z dziasel - brak
wyciek siary - brak
opuchlizna - tak to jest. Jak tylko troche pochodze, to mi stopy puchna i bola. Czyba musze jakies wygodniejsze buty wiosenne kupic, bo nie mam zamiaru zrezygnowac ze spacerow. 
brak tchu - nie mam. Za nisko moja mala lezy. Raczej mam nieustajacy ucisk na pecherz. Latam co piec minut. :)
zgaga - tez nie mam, z tego samego powodu. Nie ma co gniesc na zoladek. Choc dwa razy mi sie zdarzyla, ale baaardzo delikana, no i to dlatego, bo sie przejadlam. Eh te swieta....
nietrzymanie moczu - nie mam. A to chyba dlatego, ze intensywnie trenuje miescie Kegla. Juz od paru lat nawet, a teraz w ciazy jeszcze intensywniej.
bol w kroczu - no czuje tam sciegna jak chodze. Raz z jednej raz z drugiej strony. Ale nie za mocno.
Skurcze lydek- czasem w nocy, ale tylko jak probuje wyciagnac noge i natychmiastowe podniesienie palcow do gory pomaga. :)
Swedzenie brzucha - TAK! Swedzi jak diabli! Do szalu doprowadza! Smarowanie oliwka pomaga.
 
Emocjonalnie

powinnam byc zniecierpliwiona, ale jakos nie jestem.  Poniewaz mam malo dolegliwosci, delektuje sie tym czasem. Nadrabiam zaleglosci organizacyjne w domu, jak rowniez zaleglosci ksiazkowe i blogowe. I ten czas moglby dla mnie trwac. Gdybym tylko Lemura mogla zatrzymac...

Strach przed porodem? No coz, ja mam na to moja metode, chyba juz o niej pisalam. Tak wiec wizualizuje sobie pozytywne zakonczenie kazdej mozliwej stresowej sytuacji. Oczywiscie nie mam pojecia, jak porod bedzie wygladal, nie wiem, jak to bedzie bolec, ale to nie jest wazne. Wazne jest, ze na tym etapie mojej wiedzy wyobrazam sobie, co bede robic, i zaraz potem jak sie wszystko dobrze konczy. I to naprawde pomaga. Pozwala mi uwierzyc w moje sily, dodaje pewnosci siebie, czuje sie przygotowana i pelna wiedzy. Jest to oczywiscie wszystko zludzeniem, ale przeciez to podejscie jest najwazniejsze. Tak wiec porodu sie nie boje.

Wahania nastroju - mam. Nie za czesto, ale czasem zbiera mi sie bez powodu na placz. Choc teraz powod mam, wyjazd Lemura napawa mnie wieeeelkim smutkiem, i lzy mi sie kreca tuz pod powieka...

Tak wiec jest super.

I ide skrecac fotel, bo srubki jednak przyszly. Wykorzystam jeszcze Lemura zanim mi na koniec swiata ucieknie.

14 kwi 2012

fotel bujany

stoi ciagle w pudle. Wczorajsza spontaniczna proba skrecenia i wyprobowania meble skonczyla sie fiaskiem, poniewaz stwiedzilismy w pudle brak jakichkolwiek srubek. A wg. instrukcji potrzeba ich ok. 15 sztuk - 4 rodzajow. Napisalam do sklepu wysylkowego i mam nadzieje, ze srubki dojda, choc troche zaniepokojona jestem, bo na stronie fotel jest juz niedostepny. A co, jak dostalismy ostatni wybrakowany egzemparz??? chlip...

To choc lozeczko sobie skrece. A co. Cos trzeba miec od zycia...

13 kwi 2012

bilans poswiateczny

Ojej, ale mi sie odkurzacz wlaczyl! Tak skutkuje swiateczne obrzarstwo. Wyszlismy z rytmu, rozciagnelismy zolader, rozsmakowalismy sie w smakolykach. Dzis wstalam skoro swit na samolot, i od rana wcinam co popadnie! Ale od jutra rezim i wracamy do normy.

Tak wiec wrocilam. Obkupiona, obdarowana, zapakowana. Lemur wrocil juz w Poniedzialek Wielkanocny, przywozac ze soba zamowione lozeczko (jutro bedzie rozstawianie!), dostany wozek, sfotelik-nosidelko i bujaczek (wielkie dzieki Ziolo!), dwie allegrowe chusty (a jak, bedziemy nosic) i 10 kg miesiwa, ciast i innych samolykow do zamrozenia. Aha, no i 20 kg ksiazek o tematyce niemowleco-wychowawczej (Lemur juz studiuje " jak sluchac, zeby dzieci do nas mowily..." i twierdzi, ze na razie bedzie to stosowal na mnie. Nie wiem, czy chce, zebym go lepiej sluchala, czy wiecej mowila... zobaczymy :))

Niestety po jego wyjezdzie doszla paczka z ubrankami od mojej siostry z Irlandii, ale w sumie moze to i lepiej, bo moglam sobie to wszystko w spokoju przejrzec, posegregowac (duzo rzeczy dla jedno-dwu latka) i przeanalizowac, co mi jeszcze brakuje. A potem ruszylysmy z mama na zakupy! Tak wiec moje dziecko moze przychodzic na swiat! Ma chyba wszystko! A do tej pory wydalam na NAPRAWDE WSZYSTKO tak ok 200€. No oprocz fotela bujanego (juz czekal u sasiada, jutro musimy poskrecac!), to bylo dodatkowe 200€. No i pewnie jeszcze raz tyle wyjdzie za komode. Ale i tak jest to niewiele! I bardzo sie ciesze!

Tak wiec mamy gore ciuszkow, dwa kocyki (bawelniany i polarowy), rozek (cienki, letni), recznik kapielowy, szczoteczke do wlosow, podkladke pod plecki do kapania, troche kosmetykow: mleczko, mydelko, sudokrem, linomag i masc majerankowa, pieluchy tetrowe, gruszke do nosa, przescieradelko i podkladki na materacyk, i wiecej nie pamietam. Dla mnie dwie koszule karmiace (i do szpitala), wkladki laktacyjne, majty jednorazowe i wielkiego pampersa (to od mojej siostry, podobno super praktyczne, ale ja mam opory), ochronki na sutki, krem na bolace sutki.

Czy ja cos jeszcze potrzebuje????? Bo nie ogarniam!!! Tego tyle jest!

Aha, brucho urosl, stwierdzili wszyscy. A Lemur wybywa na drugi koniec swiata juz w srode. CHLIP!!!!! Niech on juz wraca z tej pracy, bo sie chce nim nacieszyc jeszcze!

 

5 kwi 2012

Swieta

Wczoraj bylam po raz ostatni w pracy. Pozegnalam sie, nakarmilam ludzi ciastem, wynioslam wszystkie zabunkrowane rzeczy. Przede mnia mniej wiecej dwa miesiace wolnego. Pare dni urlopu, a potem okres "ochronny".

W niemczech jest to naprawde bardzo fajnie rozwiazane. Mama znajduje sie 6 tygodni przed i 8 tygodni po porodzie "pod ochrona". Dostaje swoja cala pensje (czesc placi pracodawca a czesc kasa chorych). W tym czasie ma sie przygotowac na porod i dojsc do siebie. Nie trzeba kombinowac z L4, prosic o zwolnienie. Jesli ma sie jeszcze troche urlopu, to tak jak u mnie robia sie z tego cale dwa miesiace. A jesli porod wypadnie pozniej (na razie jest wszystko ustalone na podstawie terminu porodu, ktory wyliczyl pan doktor), to oczywiscie wypada to odpowiednio wiecej.

Przez ten czas mam zamiar odpoczywac, koncentrowac sie na sobie, czytac, chodzic na spacery, spotykac sie na kawke, lezec na Isara i takie tam. Mam nadzieje, ze przynajmniej przez pierwszy miesiac bede jeszcze w miare mobilna, i nie bede miala problmow ze spacerami. Pozniej pewnie bedzie raczej lezakowanie i czytanie. A zapasy czytelnicze podobilam calkiem spore, w polsce czeka nastepna przesylka. :)

Dzis smigamy do pl, oczywiscie bedzie to maraton, szczegolnie dla Lemura. w czwartek w nocy bedziemy u jego rodzicow, Wielki PIatek i pol Soboty tez, w Sobote po poludniu smigamy na poludnie, jemy sniadanie Wielkanocne z moja mama, Lemur po poludniu wraca do siebie, a w poniedzialek smiga do Monachium. Bo we wtorek musi do pracy. Ja zostaje jeszcze na kilka dni. Chce pobyc z mama, spotkac sie z przyjaciolkami, polazic za rzeczami dla malucha (no i dla mnie :)). No a Lemur bedzie zabieral wszystkie rzeczy, ktore czekaja na nas w pl, oraz te ktore dostalismy od znajomych.

Tak wiec moi drodzy czytelnicy, pewnie przez nastepny tydzien nie bede miala dostepu do netu, tak wiec

ŻYCZĘ WAM SPOKOJNYCH I BLOGOSLAWIONYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO!