27 cze 2012

moj porod - czesc szosta, ostatnia

To juz bedzie ostatnia czesc, bo przeciez kiedys trzeba zakonczyc wspominki i zabrac sie za opisywanie aktulanego zycia. Bo maluch rosnie jak na drozdzach, ma juz 4 kilo! I dzieje sie!

Stacja poporodowa przeszla moje najsmielsze oczekiwania. Pokoje dwu-osobowe z wlasna toaleta. Ze mna w pokoju pani z Gruzji po cesarce, ale tego samego dnia juz wyszla. Przez jeden dzien bylam sama, a na ostasni dzien dostalam azjatke po cesarce (dwa razy dziennie odwiedzala ja rodzina i przynosila jej azjatyckie jedzenie. Kto mial stycznosc wie, jak to smierdzi. Masakra. :)). Przy kazdym lozku male lozeczko z dzieckiem oraz szafeczka z wysowanym blatem. Maluch jest zawsze przy matce, chyba, ze ona chce go troche oddac pod opieke poloznych (zeby np. pospac w spokoju). Jesli nie chce (jak ja :)) to moze w kazdej chwili wcisnac guzik i polozna sie pojawi w ciagu 5 min gotowa do pomocy. Ja sie tego staralam nie wykorzystywac, ale kilka razy byla mi pomoc niezwykle potrzebna. Dzwonilam jak musialam isc dwa pierwsze razy do toalety, bo sama bylam za slaba, dzwonilam jak mala krzyczala z glodu (dostala troszeczke sztucznego jedzenia podawanego w strzykawce, zeby butelka nie zaburzac jej odruchu ssania), jak zrobila pierwsza kupke i ja balam sie przewinac, jak chcialam wode, herbate albo tabletke przeciwbolowa. I jeszcze z paru innych powodow.

Polozne byly ZAWSZE przemile, pomocne, usmiechniete. Z przyjemnoscia odpowiadaly na moje pytania, doradzaly, pomagaly. Nawet jak przychodzily do sasiadki, do do mnie tez zagadywaly, chwalily jak sobie dobrze radzimy i wspieraly.

Jedna nawet stwierdzila, ze to chyba moje drugie dziecko, tak super nam idzie z karmieniem. A my obie poprostu chyba nalezymy do naturalnych talentow, bo bez pomocy udalo nam sie od razu pieknie zassac, i dzieki temu (no moze tez dzieki tej oksytocynie dozylnej) dostalam mleko juz w drugiej dobie. Polozne byly zachwycone, bo normalnie trwa to ok cztery dni. Dla mnie byla to niesamowita ulga, bo po tym jak dziecko sie urodzilo zdrowe, to byla moja najwieksza obawa. Ze nie bede miala mleka. :) I kiedy  w ostatni dzien bylam swiadkiem rozmowy jednej mamy z lekarzem, to az sie poplakalam z emocji. Bo u niej byl to juz 4-ty dzien po porodzie, i ona nie miala jeszcze mleka, a nie chciala zadnych sztucznych odzywek dla jej dziecka. I lekarz probowal ja przekonac, bo maluch juz za duzo stracil na wadze, i byl coraz slabszy. A ona uparcie nie chciala. A ja tylko przytulilam moja Zoske, i ze zlami podziekowalam Bogu, ze ja mam mleko. Bo inaczej bym sie chyba zalamala. :)

I tak nam minely dwa i pol dnia na oddziale. W miedzyczasie Lemur wpadal i rozpieszczal mnie owocami, kwiatami, soczkami, i co mu tam jeszcze do glowy przyszlo. Generalnie nie nadazalam z jedzeniem, bo go tyle bylo. Na sniadanie bufet - musli, bolki, sery, wedliny, a na obiad i kolacje zawsze trzy dania do wyboru. Lepiej niz w hotelu. :)

Czy wspominalam, ze bylam bardzo slaba? Podczas lyzeczkowania stracilam mimo wszystko duzo krwi, moj poziom zelaza byl duuuzo ponizej normy, i dlatego te zawroty glowy. Codziennie dostawalam zelazo, a i tak samodzielne dojscie do sali na sniadanie, bylo wielka wyprawa, i musialam w miedzyczasie odpoczywac. Kazde kozystanie z toalety trwal wiecznosc, pod prysznic poszlam dopiero na trzeci dzien pod nadzorem Lamura. Przez dwa tygodnie jeszcze dochodzilam do siebie, i nie bylam w stanie wyjsc z domu. Ale teraz juz jest ok.

Pozytywem tego jest, ze nie mialam prawie wcale krwawienia po porodzie. To jest naprawde super zaleta, bo z tego co slyszalam, nie jest to wcale przyjemne i potrafi sie ciagnac strasznie dlugo. A jesli do tego ma sie jeszcze pekniete to i owo, i jest gorace lato, to moze byc nieprzyjemne. Wiec chetnie sie zgadzam na moja slabosc w zamian za to. :)

Podsumowujac, wspomnienia z porodu mam bardzo pozytywne. A to przede wszystkim przez niesamowicie pozytywna atmosfere. Wiec sklaniam sie ku teori, ze przy porodzie najwazniejsza jest polozna. Jesli ona jest profesjonalna, spokojna, mila i uczynna, i do tego traktuje sie jak czlowieka (co w polsce czesto nie ma miejsca), to wtedy wszystko inne nie jest straszne. A ja mialam to szczescie, ze sposrod ok 10 poloznych, ktore sie przewinely w trakcie calego porodu, 9 bylo niesamowicie milych. Wiec trudno nie miec super wspomnien. :)

1 komentarz:

  1. dobra Matka brawo a teraz dawaj no tu foty małej Pierdzi;)))))!!!!!!

    buziaki i kopniaki


    Zióło

    OdpowiedzUsuń