31 gru 2011

No i jest

Wymarzona, wyszukana, wybrana. Taka bedzie, bo taka sobie wymarzylam :)







Bosch KGE39AL40. A przyjedzie kiedys pod koniec tygodnia. :) Juhu!

30 gru 2011

podsumowanie

No i jak mi sie udalo plan wypelnic?

Prawie.

- zyrandola nie powiesilam, bo sie okazalo, ze do tego trzeba trzech rak. Albo lepiej czterech. I ze nie ma zarowek i Lemur musial kupic. A tak a´propos, to wkurzylam sie, bo ile zyrandolli kupilam, to raz nie bylo, a ja myslalam, ze beda, i dopiero potem zobaczylam napis na opakowaniu, innym razem kupilam, a w srodku byly, wiec tym razem przestudiowalam opakowanie, nic nie znalazlam, wiec wydedukowalam, ze na pewno sa w srodku. I nie bylo. :)

- zakupy zrobilam
- ciasto upieklam
- posprzatalam nawet wiecej niz zamierzalam
- posprzatalam w szafce z narzedziami i dodatkowo w pudeleczkach w kanciapie. Bo jedno musialam zwolnic na srubki. I ile ja rzeczy znalazlam! A ile wywalilam! Jest radosc!
- sprawdzilam, ze zmieszcze sie jeszcze w jedna moja elegancka sukienke. Wprawdzie troche sie napina na pupie (efekt swiat i braku ruchu przez dwa tygodnie), ale jeszcze da rade
- zaleglam przed kompem i dalej czytalam wczoraj odkrytego bloga. Jest bardzo fajny, a ja jestem dopiero w polowie

z rzechy ponadplanowych:
- wynioslam smieci
- i praaaawie kupilam lodowke. Lodowke kupuje od miesiecy, bo mamy tylko taka malutka z trzema poleczkami, i malutkim zamrazarnikiem, i nic mi sie nie miesci. A dzis sie wkurzylam, bo mi sie zupa zepsula, co ja przedwczoraj wieczorem ugotowalam. A lodowka jest tak mala, ze sie moj garnek nie zmiescil. A przed chwila sie nawkurzalam, bo nie moglam wcisnac ciasta. No i juz wybralam model, kupimy prawdopodobnie jutro. Jeszcze sobie troche poszperam, i porownam, ale prawie juz jestem pewna. :) Pochwale sie jak kupimy.

Ale generalnie dzien udany, a ja mam zly chumor. I tyle.

- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro  (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem

zarastam

eeeeeh urlop... Od czterech dni latam w dresie po domu, czytam blogi, i podjadam co godzine. Nic nie robie w domu, a zrobic by trzeba. Ale mi sie nie chce. Poruszac by sie trzeba, jakis sport pouprawiac, ale mi sie nie chce. A ramach ruchu robie sobie codziennie wypady na miasto, i wydaje kase - LEmur juz sie dopytuje, kiedy mi sie ten urlop skonczy, do cos ostatnio gratow przybylo? A to nie graty! 2 Koszule dla niego z przeceny, a wczoraj zyrandol do przedpokoju (tylko jeszcze tam nie mamy) i pare fajnych nozy z przeceny.

Aaaale sie mebli naogladalam... A ze ja jakiegos wyczucia estetycznego nie mam, to dumna jestem z siebie strasznie, bo juz wiem co by mi sie w salonie i w jadalni podobalo (jak ja juz bedziemy miec :)). I dochodze do wniosku, ze ja to jednak naturalny typ jestem. Drewno, cieple kolory, cegla, ewentualnie bialy. Jak skomentowal to Lemur?

- hmmm brzmi fajnie, ale jak znam ciebie, to byly to najdrozsze rzeczy w sklepie, co?

niestety ma racje.... eeeehhh





A teraz zrobie sobie jakis maly obiadek: ziemniakiiii taaaaak! i salatke jakas! A potem zabiore sie do roboty. Obiecuje. Wlacze muzyke i troche poskacze przy tym.

Plan:
- powiesze zyrandol
- pojde na zakupy
- zrobie ciasto na sylwestra
- troche posprzatam
- poskladam w szafce z narzedziami (wysypuje sie przy probie otwarcia drzwi...)
- wybiore cos do ubrania na jutro  (tylko w co ja sie zmieszcze? w dresach przeciez nie pojde...)
- a potem zalegne przed kompem

fajny plan, prawda?

Glowa mnie nie boli!

Taka pierdola, a cieszy! Dzis po raz pierwszy od paru dni nie boli mnie glowa! A bylo naprawde ciezko, bol przy schylaniu sie, dudnienie w uszach (szczegolnie przy techniawie sasiada), zawroty glowy. Przechodzilo na spacerze, wiec sobie chodzilam. A ile mozna chodzic bez celu? Wiec sobie chodzilam z celem, czyli ze do sklepow. I zawsze cos tam wypatrzylam. Ale mam nadzieje, ze bol glowy to juz przeszlosc, bo Lemur zaczyna sie denerwowac, ze kase wydaje, a oszczedzac mamy. Ale czy ja nie oszczedzam, jak kupie mu koszule przeceniona? No normalnie na tych dwoch koszlach tyle oszczedzilam, ze starczylo na czapeczke i szalik! To jest dopiero oszczednosc.

Z frontu ciazowego: CZUJE PIERSZE RUCHY!!!!!

Po raz pierwszy poczulam COS w poniedzialek, czyli w drugi dzies swiat, kiedy wracalismy do domu. Po kilkugodzinnej jezdzie najwyrazniej sie zaczelo groszkowi nudzic, no i pewnie przytyl troszke po swiatecznych obzarstwach. I poczulam taka jakby rybke plywajaca w brzuchu. (Komentarz LEmura: Oooooo, ale maly ma gust! U2 lubi - bo wlasnie lecialo :)) Tym razem, to na pewno nie byly jelitka. To bylo inne, i tak bardziej centralnie, tuz za i nad koscia lonowa. Tak jakby maluch sie obracal i przy tym mnie dotykal od srodka. Strasznie fajne uczucie, ale tez takie trudne do opisania. Ale niesamowite, i napelniajace strasznym szczesciem. W kazdym razie teraz co wieczor czuje jak sie poloze, chyba wtedy przestaje sie kolysac, a Groszek chce jeszcze.  A ja z niecierpliwoscia czekam na kazdy ruch. W koncu czuje, ze jestem w ciazy! I od razu tak jakbym brzuch miala wiekszy (albo go bardziej wypinam :)), i czesciej sie gladze po brzuchu, i nawet chod kaczkowaty dzis u siebie zaobserwowawal (to juz przesada jest chyba :))

Wczoraj nawet mi sie wydawalo, ze widzialam ruch skory, ale Lemur twierdzil, ze nic nie widzi. A sie wpatrywal, i ucho przykladal, i reke pol godziny na brzuchu trzymal. I nic. Groszek chyba jeszcze jest za maly, tylko ja go "od srodka" czuje. Ale mam nadzieje, ze to sie predko zmieni, i Lemur tez bedzie mogl go poczuc.


27 gru 2011

Choinka

Obiecalam chrzesniakowi, ze bedzie zdjecie choinki, z jego wlasnorecznej roboty bombkami, wiec jest. :) Pierwotnie na choince wisialy pierniczki, ale chyba im za wilgotno byly, bo zaczely spadac, wiec teraz sa slomkowe ozdoby, ktore sobie z pl przywiozlam. No i oczywiscie bombki Krzysia. Poniewaz nie widac, to wytlumacze: Zolta jest dla Lemura, czerwona dla mnie, a na niebieskiej jest napisane Dzidzia. Co bysmy sie nie klocili.






A przy okazji widac czesc naszego "salonu", oraz nogi Lemura spoczywajacego na sofie z ksiazka w rece. Meble prastare, ale dokad sie nie dorobiny wlasnego mieszkania, nie bedziemy ich zmieniac. Bo co jak nie beda potem pasowac?

A teraz przepraszam, musze uciekac, bo malzonek domaga sie mej obecnosci przy swym boku. Bo sie "stesknil". :)

Zalegle ZYCZENIA

Jakos tak wyszlo, ze nie zdazylam z zyczeniami. Ale teraz nadrabiam, choc Swieta juz minely. Ale przeciez zyczenia sie nie dewaluuja, prawda?

Zycze wszystkim czytelnikom i zagladaczom, aby dzieki tym minionym Swietom wasze rodziny staly sie jeszcze blizsze sobie, aby zagoscila w kazdym z Was milosc i pokoj. Oraz aby ten nadchodzacy Rok byl  zdrowy i spokojny, ale nie za bardzo, bo tylko dzieki przeciwnosciom doceniamy spokoj i szczescie.

Wszystkiego dobrego!

20 gru 2011

17 tydzien

Jak juz wspominalam, bylimy u pana ginia, i zajrzelismy do malucha. a tutaj Groszek macha lapkami tylko dla was! Mamy juz ok 15 cm dlugosci! Niezle co?



No i wielkosc groszka widac rowniez po rozmiarze mamy. :) Wiem wiem, to wcale nie jest BRZUCH. Ale ci co mnie znaja wiedza, ze ja zawsze bylam raczej wklesla w tych okolicach. Wiec dla mnie to jest OLBRZYMI brzuch. :) Nie chce myslec, co bedzie pozniej. :)



Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 57,6 kg - ruszylismy z miejsca! Powoli, ale teraz to sie chyba juz zacznie. W koncu to prawie piaty miesiac! Jak widac na zdjeciu, mieszcze sie jeszcze w moje stare spodnie, ale tylko dlatego, ze to biodrowki. Mam jeszcze stare jeansy, ktore zawsze byly za duze, i to chyba tyle... W Nowym Roku idziemy na zakupy!
Obwod w biuscie: 90 cm  - niby, ze bez zmian! A mi  sie optycznie i dotykowo wydaje, ze powinno byc wiecej... Ale moze w mase poszlo, a nie w wielkosc.
Obwod w talii: 72 cm - co widac na zdjeciu
Obwod w biodrach:  99 cm -bez zmian

Z nowych objawow - niestrawnosci i lupanie w watrobie. To wszystko, przez te mrozone frytki, ktorych mi sie zachcialo... Od tamtej pory musze bardzo uwazac, co jem. Chyba trzeba bedzie przejsc na diete watrobowa... Bo sie naczytalam o cholestazie ciężarnych, gdzie glownym objawem jest swedzenie. A mnie wlasnie od paru tygodni swedza lydki... Nie caly czas, ale tak co troche. I sie pogarsza, jak zaczne drapac. Ale z drugiej strony, to na cholestaze za wczesnie. ona wystepoje najwczesniej ok 25. tygodnia... hmmmm chyba zaczniemy z ta dieta.

18 gru 2011

usg co miesiac?

Mamy taka jedna kolezanke, ktora troche przesadza ze wszystkim. I tak tez przesadzala (w naszych oczach) z przezywaniem ciazy. Usg miala co miesiac, zrobila cesarke, wszystko prywatnie. Szczegolnie z tym usg wydawalo nam sie, ze przesadza. A co ja sama wlasnie zrobilam? Zaplacilam za prywatne usg! W sumie, to  wiedzialam, ze dzis na badaniu nie bedzie usg - przysluguje od kasy chorych tylko jedno na trymestr, a ja i tak juz przekroczylam ze wzgledu na moje krwawienia - tym razem mialo byc tylko sluchanie serducha. Ale jak sie mnie pani zapytala, czy nie chce mimo wszystko, to ani chwili sie nie wachalam! Ja chce zobaczyc groszka! Nie wazne ile to kosztuje (30€)! I super, bo to naprawde bylo przezycie. Po raz pierwszy mialam usg przez brzuch a nie dowcipnie, i bylo naprawde duzo widac. Troche rozmazane, bo miednica jeszcze przeslania, ale jest slicznie uksztaltowany, duza glowka idealna w rozmiarach. Groszek machal raczkami, obracal sie, wierzgal nozkaimi. I chyba nawet raz pokazal OK (albo fakolca, nie bylo wyraznie widac :), ale zakladam OK). Cudowne uczucie, niesamowity widok. Banan nie schodzil mi z geby. A po wyjsciu sie poryczalam, zadzwonilam do Lemura (nie mogl byc ze mna tym razem), i ryczac wyksztusilam, ze duzy i ze machal raczkami. wiecej nie mogalam. :)

Wiec teraz rozumiem kazda matke, ktora sie moze sie powstrzymac i musi "zajrzec" do malucha. Bo jego tak bardzo by sie chcialo juz przytulic, poglaskac, a juz na pewno zobaczyc, czy wszystko jest w porzadku. Tylko tyle. Rzucic okiem. Popatrzec przez chwilke. Ta minuta byla warta nawet wiecej niz 30€.

15 gru 2011

Chory koteczek...

No i w koncu nie wytrzymalam i sie rozchorowalam. Bo wlecze sie cos ja mna juz od tygodni, ale jakos nie moze mnie zmoc. A bez sily jestem, glowa mnie boli, gardlo drapie rano i wieczorem, uszy swedza, troche kataru mam, i kicham jak armata. Ale wszystko w sumie delikatnie, i nic konkretnie. Ale od trzech dni tak strasznie boli mnie glowa, ze dzis postanowilam zostac w domu. Do lekarza ide dopiero jutro, ale to nic. Odpoczne, troche posprzatam, wyspie sie, no i zaczne planowac impreze. Bo w sobote moje urodzinki, tym razem impreza bedzie w kolorze/temacie pomaranczowym. Juz mam pare gadgetow, wiec trzeba zabrac sie za strojenie.

A poza tym to przyszla poducha. Miala byc pod choinke, ale zarzadalam jej teraz. No bo w koncu ciaza nie czeka, a kregoslup i bioderka cierpia. No i wczoraj byla inauguracja. Pierwsze wrazenie SUPER. Jak przylgnelam, to juz nie puscilam. Na boczku, dolna noga i reka wzdloz poduchy, gorna na rogalu. Wysokosc do spania na boki idealna, konsystencja wypelnienia swietna - takie male kuleczki, ktore sie ukladaja i przesypuja jak sie chce. Tylko troche nam z nia ciasno, bo lozko ma tylko 1,40 cm szerokosci. No i ja sie troche wierce, i jak sie przekrecilam na brzuch, to poducha byla za wysoka i mnie kark bolal. A ciezko mi na spiacego przesypywac kuleczki. :) Ale generalnie wrazenia bardzo pozytywne. A pewnie jeszcze bardziej ja docenie, jak brzuch mi urosnie i trzeba bedzie go wesprzec. No i przy karmieniu malucha. 

12 gru 2011

Tydzien 16

Alez ten czas leci, dzis zaczynamy 16 tydzien. Za tydzien do pana doktora, posluchamy serducha.

A co tam u nas? Przytylismy cale pol kilo - jeeeeee!

Brzuszek widac - jeeeee! Choc w sumie tylko ja widze... Wszyscy twierdza, ze nie mam brzucha. Jak ostatnio mielismy w firmie impreze swiateczna, to specjalnie ubralam sukienke, w ktorej bylo brzuszek dokladnie widac. I taka dumna bylam! A jaki komentarz od kolezanek uslyszalam? : "Phi, taki brzuch to ja mam po obiedzie!".... No i musialam troche pomoc - wystarczy lekko ubgiac kolana, pupa do tylu - i juz sie robi brzuszek!! hehe.. Ale troche niewygodne na dluzsza mete...

Na froncie trawiennym male zawirowania. Lactulose przestalo dzialac, albo sie uodpornilam. Trzeba bylo corac czesciej i coraz wiecej brac. Wiec przerzucilismy sie na inny srodek, poniewaz po czterech dniach myslalam ze ekspoloduje. Jak na razie dziala super i oczywiscie jest nieszkodliwy dla malucha. Nazwy zapomnialam. Takie saszetki do rozpuszczania w wodzie.

Piersi rosna ciagle, ale ostatni biustonosz ciagle jeszcze daje rade. Nie chca na razie kupowac nowego, bo to sie za szybko zmienia.

To samo z ubraniami ciazowymi. W sumie juz powoli potrzebuje spodni, ale jeszcze poczekam. Mieszcze sie jeszcze w trzy pary, wiec nie jest zle.

A teraz nowosc - potrzebuje cos miedzy nogi do spania - prosze bez skojarzen!!! :) Poduche potrzebuje. Bo juz sie w nocy sama przekrecam z brzucha na bok - chyba cos tam powoli juz gniote. No i juz sie dwa razy obudzilam z takim strasznym bolem w biodrze - chyba jakos dziwnie skrecam noge. Nie umie spac w takiej pozycji! Wiec zainwestowalam w taka wielka poduche w ksztalcie kciezyca. Pozniej tez sie nadaje do karmienia, wiec inwestycja chyba sie zwroci. I mam nadzieje, ze bedzie wygodna, rowniez pod brzuch i pod glowe. :) Jeszcze nie wyprobowalam, bo dopiero idzie, ale obiecuje zdac relacje.