Chyba nie powinnam pic piwa, nawet jak jest bezalkoholowe. Ciagle mi sie cos z nim przydaza... Raz pilam sok jablkowy bedac przekonana, ze to piwo z lemoniada. Potem na pikniku w parku jakis wredny pies napil mi sie z kufla ledwie zaczetego, a tego samego dnia wieczorem wylalam pol radlera na lozko i komputer. Na szczescie wiekszych strat nie ma, materac dalo sie uratowac, komputer tez. Tylko szklanka poszla, a przy probie ratowania, przecielam palca.
Jeszcze tylko jedna probe podejme, bo jeszcze tylko kedna butelke bezalkoholowego mam. Jak i teraz sie cos wydarzy, to przechodze na soczki. :)
Jeszcze tylko jedna probe podejme, bo jeszcze tylko kedna butelke bezalkoholowego mam. Jak i teraz sie cos wydarzy, to przechodze na soczki. :)
* * *
Mieli nam postawic balkon? Balkonu jak nie ma tak nie ma, jest tylko okno. Ale panowie zabrali sie za klatke schodowa oraz strych. Podobno podnosza dach i przerabiaja na mieszkanie. Ale najpierw musza wszystko rozwali, oczywiscie. Wiec kuja jeszcze bardziej, wierca i piluja. A najlepsze jest, ze nikogo o tym nie poinformowali. Wiemy tylko o balkonach i o odnowieniu klatki, ale nic o dobudowywaniu pietra! Masakra, jesli to tak bedzie do konca sierpnia, albo i dluzej, trwac.
* * *
A Zoska sie smieje :)






