w niedziele wieczorem. Mam dużo przemyśleń, odnośnie ciąży, hiszpanii, życia i wogóle, ale to innym razem. Teraz jestem zajęta dochodzeniem do siebie.
Wczoraj wieczorem, jeszcze w pracy, dostałam jakiegoś strasznego ataku bólu w okolicy prawej nerki. Płacząc ledwie dowlokłam sie na przystanek, po drodze dzwoniąc po Lemura. Bardzo zaskoczył mnie swoim spokojem i równowagą, postanowił, że zaraz jedziemy do kliniki. Zaparkował rower pod jakimś przystankiem (na szczęście pracujemy niedaleko od siebie) i zaraz złapaliśmy taksówkę. W klinice oczwiście zaraz wysłali mnie na porodówke, bo przecież dziecko najważniejsze. Tam najpierw mnie wybadali z lewej do prawej, i od dołu, potem pobrali krew i w towarzystwie krzyków rodzącej w sali obok dali kroplówke. Ludzie, ale sie nasłuchałam. Boże, jak tak poród wzgląda, TO JA NIE CHCE!!! Cyz ktos może zabrać to dziecko ze mnie?
No w każdym razie bóle po jakims czasie zelżały, obejrzal mnie jeszcze chirurg i urolog i stwierdzili, że faktycznie chyba cos mam z lewą nerką. Kamyk, cysta albo zakorkowany moczowod (przez dziecko). Ale nie mogą dokładniej zbadać co, bo jestem w ciąży, a wszystkie badania zaczynają się od rentgena.
Tak więc o północy zostałam wysłana do domu, mam obserwować, jak by coś brać tabletki przeciwbólowe, a jak bedzie znów tak źle, to przyjechać jeszcze raz.
Wiec siedzę sobie w domku dziś i zastanawiam się, co to mogło być?
Wczoraj wieczorem, jeszcze w pracy, dostałam jakiegoś strasznego ataku bólu w okolicy prawej nerki. Płacząc ledwie dowlokłam sie na przystanek, po drodze dzwoniąc po Lemura. Bardzo zaskoczył mnie swoim spokojem i równowagą, postanowił, że zaraz jedziemy do kliniki. Zaparkował rower pod jakimś przystankiem (na szczęście pracujemy niedaleko od siebie) i zaraz złapaliśmy taksówkę. W klinice oczwiście zaraz wysłali mnie na porodówke, bo przecież dziecko najważniejsze. Tam najpierw mnie wybadali z lewej do prawej, i od dołu, potem pobrali krew i w towarzystwie krzyków rodzącej w sali obok dali kroplówke. Ludzie, ale sie nasłuchałam. Boże, jak tak poród wzgląda, TO JA NIE CHCE!!! Cyz ktos może zabrać to dziecko ze mnie?
No w każdym razie bóle po jakims czasie zelżały, obejrzal mnie jeszcze chirurg i urolog i stwierdzili, że faktycznie chyba cos mam z lewą nerką. Kamyk, cysta albo zakorkowany moczowod (przez dziecko). Ale nie mogą dokładniej zbadać co, bo jestem w ciąży, a wszystkie badania zaczynają się od rentgena.
Tak więc o północy zostałam wysłana do domu, mam obserwować, jak by coś brać tabletki przeciwbólowe, a jak bedzie znów tak źle, to przyjechać jeszcze raz.
Wiec siedzę sobie w domku dziś i zastanawiam się, co to mogło być?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz