27 sty 2012

zachciewajka sie pojawila a brzucho mi sie naciaga

Doniesienia z frontu sa nastepujace. Rozciaga mi sie brzuszystko, a z nim poklady miesni i sciegien. I mnie pobolewa regularnie, najczesciej po prawej stronie na dole. Najgorzej jest w nocy i jak sport jakis uprawiam. Nawet ciezko lezec na plecach tak calkiem plasko, bo tez boli. Wiec sie budze w nocy, jak mi sie zdarzy na plecy przewrocic. Z bolu. sie budze. Wiec jakos super idealnie nie jest, jesli sie policzy, ze z bolu budze sie ok. 3 razy, a do tego nastepne trzy razy na siku. W efekcie jestem coraz bardziej zmeczona, im blizej do weekendu. A piatek najczesciej zasypiam do pracy, bo juz nie wyrabiam, a w sobote i w niedziele spie do 10.00 - 11.00. Gdzie ten ranny skowronek, ja sie pytam? O 7.00 - 8.00 wczesniej zawsze wstawalam, nawet w weekend! A co bedzie, jak sie dziecie narodzi? Przeciez ja bede niezywa! Albo bede spala razem z nim przez caly dzien...

Drugim (albo trzecim?) doniesieniem jest pierwsza powazna zachciewajka. Bo korniszonow nie licze, grejfrutow i bialego serka tez nie. Bo to w koncu normalne produkty. Ale teraz.... chce... aaaaarbuuuzaaaaa... Az mi slinka leci! Ja uwielbiam arbuzy, ale do tej pory objadalam sie tylko w sezonie i ani do glowy mi nie przyszlo, zeby sobie w zime tego owocu zazyczyc. Ale teraz chyba musze, co? przyjaciele na FB donosza, ze podobno widziano w sklepie u jakiegos turka. Trzeba bedzie sie wybrac, bo rozumiecie, JA MUSZE. I co z tego ze jest styczen?

No bo lodowke na arbuza juz mamy. Tak wielka, piekna.. tak to sie normalnie caly pieciokilowy arbuz zmiesci! Bo w ostatnie lato musialam sie ograniczac do takich mniejszych, bo inaczej nic innego do lodowki nie wchodzilo. A teraz moge szalec! I nawet sie piwo Lemurowe zmiesci! I garnek zupy! Jupi!! 

20 sty 2012

Dyskusja

Mamy problem i dyskusje z tym zwiazana. Lemur zaczyna w kwietniu nowa prace. I bedzie musial pojechac na miesiac do Nowej Zelandii. I dyskusja dotyczy tego kiedy...

Ja caly czas myslalam, ze bedzie to caly kwiecie, wiec luz, bo termin mam 04.06, wiec Lemur spokojnie zdazy. Ale teraz sie okazalo, ze wylot bedzie kiedys w kwietniu. Wiec rownie dobrze moze to byc pod koniec kwietnia, czyli Lemur wroci pare dni przed terminem, i moze nie zdazyc... Wiec wymyslil, ze poleci w lipcu. Ale pracodawca obiecal wziac to wszystko pod uwage, i sprobuje go wyslac jak najwczesniej w kwietniu, czyli tak, zeby wrocil najpozniej do 15 maja (ok 29 dni przed terminem). Ale Lemur chce w lipcu, na co ja sie nie zgadzam.


No i powiedzcie, jakie rozwiazanie jest lepsze? Tu argumenty moje i Lemura, moze ktos sie wypowie? Poda jakis dodatkowy argument?

Lemur, za lipcem
- w kwietniu bedzie sie stresowal, ze nie zdazy, i nie bedzie sie mogl skoncentrowac na pracy, bedzie sie caly czas martwil
- istnieje ryzyko, ze nie zdazy, a bardzo chcialby byc przy porodzie
- w lipcu przeciez dziecko bedzie mialo juz miesiac, wiec sobie dam rade

Ja, za kwietniem
- Jezeli wroci do 15 maja, to ryzyko, ze urodze do tej pory, jest minimalne, to jest prawie 20 dni. I jest to tylko ryzyko
- to ze dziecko bedzie w lipcu, i ze nie wiemy jak z nim bedzie, jest pewne
- jego obecnosc przy porodzie nie jest konieczna. byloby milo, ale bez niego tez najprawdopodobniej urodze, jak tysiace przede mna
- w razie porodu, jak jego nie bedzie, mamy pelno przyjaciol w okolicy, na pewno przyjada, zawiaza, pomoga. Moze pepowiny nie przetna, ale na pewno mnie samej nie zostawia
- ja czuje sie bardzo niepewnie, to nasze pierwsze dziecko, i nie mam pojecia, czy sobie poradze, chcialabym, zeby byl przy mnie. Moze bede miala Babyblus, moze bede chora, moze maly bedzie krzykaczem
- Lemurowi bedzie ciezko zostawiac malutkie dziecko (argument podwojnego taty, ktory powiedzial, ze jemu by peklo serce)


I co wy na to? Czy jeszcze o czyms nie pomyslelismy?

Co to bedzie?

Za wczesnie jeszcze! - orzekl pan Ginio. - Ale jak jak sie tak dobrze przyjze, to najprawdopodobniej dziewczynka. Bo widzi pani to tu? O to miejsce? (pupe bylo z boku widac) No to tu nic nie ma. A jak by byl chlopiec, to by cos tu wystawalo. Wiec najprawdopodobiej dziewczynka.

Tak wiec bedzie najprawdopodobniej Zosia.

Usg piekne, mala byla do gory nogami, ruszala sie troszke. Dla mnie juz nie bylo to takie wielkie przezycie, jak poprzednim razem, bo przez ruchy dziecka mam juz bardzo intensywne poczucie "bycia w ciazy". Wiem, ze ono tam jest, bo je czuje. Ale dla Lemura to byl pierwszy raz, kiedy mogl Groszka zobaczyc w calej jego okazalosci. Choc potem sie przyznal, ze nie nadazal, bo pan Ginio za szybko ruszal. :)

14 sty 2012

Tydzien 20

Lemur trzyma reke na moim brzuchu:
- COS poczulem! To TO czy twoje jelita?
- To maly kopnal! Pierwszy raz go poczules!!!
- Oooooo znow! Ale wielkie cos! Ale on silny!
- Aaaaa nie. Tym razem to byly moje jelitka. I zaraz chyba wlasnie puszcze baczka. 
- fuuuuuuj!!!! :)


Tak wiec jestesmy w polowie. Jutro koncze 20 tydzien. I powoli zaczyna juz byc NAPRAWDE cos widac. :) I apetyt dopisuje, ale staram sie jesc normalnie. Tylko do slodyczy mnie wogole nie ciagnie. Ale szyneczka.... Twarozek..... Ogoreczki... Taka pieczen, ale bez wlosow...

hehe tak mi sie przypomnialo. Kto zna ten skecz? Uwielbiam go:

Zlapalam Chiwejnosc!!!! hehehe

A teraz
DANE:

Wzrost: ok 167 cm - bez zmian
Waga: 59 kg - jest to waga przyblizona, bo wacha sie miedzy 58,8 a 59,3, wiec zaokraglilam. Ale pewne jest, ze zblizamy sie do 60 kg. Ciagle jeszcze nic nie kupilam, mieszcze sie jeszcze w pare rzeczy. :)
Obwod w biuscie: 90 cm  - cagle bez zmian, a ja musze juz sie za nowym biustonoszem ogladac! dwa ostatnie sa juz na styk. ja tak juz nie wiem, jak to dziala.
Obwod w talii: 72 cm - czyli ze bez zmian. Ale chyba powinnam troche nizej mierzyc, bo przuszek mi sie usadowil pod pepkie.

Obwod pod pepkiem: 80 cm - no tu sie wyraznie cos dzieje!
Obwod w biodrach:  99 cm -bez zmian

A teraz zdjecie Brzucha:
A w czwartek idziemy do gina i moze sie dowiemy czy to on czy ona!!!!

6 sty 2012

rybka zwana Groszkiem

Ruchy dziecka sa czyms najbardziej niesamowitym, czego do tej pory doswiadczylam. Jest to tak dziwne i nierealne uczucie, ze nie potrafie go opisac...Nie jest to laskotanie, nie sa to motylki, ani kopanie (jeszcze nie). Jak dla mnie, to chyba najtrafniejszym slowem jest fikolki. Nawet jak to fikolki nie sa, to ja jak na razie tak to odczuwam. Jakby groszek sie krecil, i zahaczal roznymi czesciami ciala o moj brzuch. Od srodka oczywiscie.

No jak by tego nie opisywac, ciezko jest to sobie wyobrazic komus, kto tego nigdy nie czul. Tak jak ja nie moglam, zanim sama nie poczulam. Jedna moja kolezanka po moich nieudolnych probach opisania tego, jako rybe zyjaca w brzuchu, stwierdzila, ze to obrzydliwe! No i jak tu przekazac to piekno? Chyba sie nie da. Chyba trzeba samemu doswiadczyc.

W kazdym razie jest to przepiekne niesamowite uczucie, i czekam z niecierpliwoscia na kazdy ruch Groszka. I usmiecham sie sama do siebie, jak cos poczuje, a reka mimowolnie leci glaskac brzuch.

1 sty 2012

Wielkie Zmiany

Rok 2011 to byl rok Wielkich Zmian.

No bo przede wszystkim slub i wesele. Nigdy nie zapomnie tych chwil, do tej pory wielka radoscia jest dla mnie ogladanie zdjec. Z Lemurem mi super, to byla dobra decyzja. Z tego co wiem, to on tez nie zaluje.

Potem fantastyczny urlop, Borneo nas zachwycilo.

A potem ciaza, pierwsze miesiace i wszystkie zwiazane z tym przezycia i emocje - niezapomniane.

Oczywiscie bylo tez pare nieprzyjemnych sytuacji, ale tak przeciez musi byc, coby swiat pozostal w rownowadze. Na szczescie zadnych wielkich tragedni, wszystko sie konczylo dobrze, a jak nie, to szybko zostalo zapominane.


Rok 2012 bedzie rokiem Jeszcze Wiekszych Zmian. 

Bo bedzie zaawansowana ciaza, a potem Groszek na swiecie.

Bo planujemy kupic mieszkanie, wiec bedzie przeprowadzka i urzadzanie sie na nowym.

Bo Lemur w kwietniu zaczyna nowa prace, i w kwietniu leci na miesiac do Nowej Zelandii (siedziba firmy. Ja polece nastepnym razem....)

Bo planujemy sprzedaz domu Lemura rodzicow, kupno mieszkania dla nich, a za reszte dzialki dla nas (czy wrocimy? o to jest pytanie...)

Tak wiec bedzie sie dziac! Jestesmy  bardzo pozytywnie nastawieni, cieszymy sie niesamowicie. Wiemy, ze bedzie to trudny rok, ale rowniez bardzo satysfakcjonujacy. I razem damy rade.

Tak wiec zycze wszystkim SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU 2012!

A postanowienie robie tylko jedno: SPORT!