23 lip 2011

slabosc

Taka mnie niemoc opanowala, ze normalnie nie moge sobie z nia poradzic. A kiedy jestem slaba i zmeczona, to jestem zla. Wiec nie ma ze mna latwego zycia ten moj Lemur.


Niestety moja slabosc to nie efekt ciazy, choc bym nie wiem jak chciala. To niestety pozostalosco imfekcji, oslabionego ukladu odpornosciowego i trzech serii antybiotykow. Streptokokow sie pozbylam, ale niestety razem z nimi wielu innych waznych bakterii i grzybkow. I teraz moje jelitka, zolade i cala reszta cierpia... Eeeeh chcialabym wiedziec od czego to sie wszystko zaczelo. Zawsze mialam dobra odpornosc, duzo sie ruszalam, codziennie rower, zdrowe jedzenie...A tu prosze. Nie mam sily na nic. Spie po 10h i wstaje tak samo zmeczona jak sie polozylam. Wkurza mnie to.

Ale pozostaje tylko faszerowac sie witaminkami i miec nadzieje, ze moj organizm sie zlosci. Obyl tylko sil nabrala przed wyjazdem, bo nie mam ochoty zdychac na urlopie...

17 lip 2011

Niemoc chciejstw - objawy starosci

Tytul posta to slowa ulyszane dzis rano od mojego mezo-lemura. Za stara sie bynajmniej nie uwazam, ale objawy faktycznie sa....

Bylo tak.

Ambitne plany mielismy na ta niedziele. Pol soboty snulismy plany, w gory nas ciagnie, szczyty zdobywac, wspinac sie i adrenalinki zazywac. No wiec trase znalezlismy, latwo mialo nie byc, ale nam nie takie trasy straszne. Burze wieczorem zapowiadaja, wiec trzeba sie skoro swit zebrac, coby przed deszczem zdazyc. Z imprezy parapetowkowej o godzinie wczesnej sie urwalismy, bo przeciez rano trzeba wstac. Zegarki nastawilismy, punkt docelowy dla gpsa spisalismy, i do wyrka.

A rano.... rano..... sie nam sie troche zaniechcialo. Oko otworzylismy o godz. 7.00, stwierdzilismy chmury na niebosklonie, wiec rozgrzeszeni nakrylismy sie koldra i przewrocilismy na drugi bok.

O godz. 8.30 otworzylismy drugie oko i niestety... ujrzelismy blekitne niebo. No rzesz kucze felek, trzeba bylo jechac. No wiec szukamy trasy alternatywnej, nieco krotszej, blizszej i latwiejszej. Plan B jest, ale prognoza pogody dla miejsca docelowego kiepska. Nawet bardzo, jakies alarmy nawet, ze straszne burze ida.

Hmmmm, no  ale niebo blekitne, slonce swieci... No to choc na basen chocmy. No ale prognoza dla naszego miasta daje nam czas do 14.00. To sie nie oplaca placic wstepu na basen.

To moze do lasu niedalekiego? No ale jak den deszcz nas zlapie... No i my chcemy slonca, wiatru, powietrza i spokoju. Lenistwa tak w sumie...

To co? Moze na trawnik pod blokiem?

No i lezelismy na trawce, czytalismy ksiazke, zeby calkiem nie zgnusniec i cokolwiek porobic, pogralismy cale pol godziny w badmintona i wrocilismy do lenienia sie. I sie cieszylismy, ze w koncu w te gory nie pojechalismy, bo przeciez padac ma... i na pewno tam niebezpiecznie.... i zimno....

Tak to sie objawia u nas starosc. Zamiast wspinaczki na szczyt - ksiazka na trawniku przd blokiem. Nie chce nam sie. Ale z drugiej strony chcielibysmy. To jest taka - ze zacytuje mego ojca - Niemoc chciejstw. Tak, to jest dobre okreslenie.

Ja tylko mam teraz nadzieje, ze naprawde bedzie padac, bo Lemur bedzie mial wyrzuty sumienia, ze jednak trzebabylo wstac...

13 lip 2011

pracowo

Dzis bedzie o pracy. Od poniedzialku jestem sama, bo moja kolezanka Andrea jest dwa tygodnie na urlopie. I musze wam powiedziec, ze jest fantastycznie. Nie mowie, ze jej nie lubie, albo ze mi sie z nia zle pracuje, ale ostatnio mialam jej juz troche dosc. Miala straszne humory, czepiala sie mnie, a poniewaz wysylajac jakiegokolwiek maila zawsze sie nawzajem wrzucamy w cc, to po kazdym mailu drzalam, co tym razem skrytykuje. Bo zawsze cos znalazla. I do tego kiedy ona jest, a jest seniorem, a ja juniorem, to ona przejmuje jakos automatycznie odpowiedzialnosc za wszystko (no prawie), decyduje co kto robi, a ja sie automatycznie zwalniam z odpowiedzialnosci. Z jednej strony sama tego chcialam, bo jest to stres, ale z drugiej strony brakuje mi czegos, co by bylo tylko moje. No i teraz przez dwa tygodnie moge robic co chce, i nikt sie mnie nie czepia. Wolnosc. :)

Ale tak naprawde to odliczam dni do urlopu. Juz mamy zarezerwowane loty wewnatrz wyspy, i ogolny plan co i kiedy robimy. Mielismy mala scycje, bo ja sie zdenerwowalam, ze Lemur tak szybko wszyskto zaplanowal. Oczywiscie pytal mnie o wszystko, ale on tak szybko, duzo i czesto czyta, ze ma o wiele wiecej informacji. I tez o wiele szybciej potrafi te informacje w necie znalezc. Wiec kiedy ja bylam dopiero na etapie ogladania sobie zdjec, on juz wiedzial co gdzie jest warte zobaczenia, ile to kosztuje, ile czasu na to potrzeba i jak sie tam dostaniemy. I kiedy ja przychodzilam z informacja: zoooobaaaacz!! Ale suuuper! on mnie informowal: fajne, ale cos tam jest lepsze, tansze i wogole super. I tym samym odbieral mi radosc. Wiec po dasach i fochach ustalilismy, ze on troche zwalnia, a ja moge wybrac gdzie pojedziemy nurkowac. :)

eeeeh, bedzie pieknie.

A co by nie zboczyc za daleko od tematu tego bloga, juz sobie wstepnie wyliczylam, ze dni plodne przypadna mniej wiecej na pobyc na plazy i nurkowanie, czyli na koniec urlopu. :) moze uda sie wstrzelic i  maluch bedzie poczety na ziemi malezyjskiej? Byloby fajnie!

11 lip 2011

Prorocy

czy je to mam wypisane na twarzy? Wszyscy sie mnie pytaja czy juz, i kiedy sie spodziewam... A szczegolnie koledzy z pracy. Jeden to juz nie nazywa mnie inaczej, jak przyszla matka.

A ja sie nie spodziewam. Jeszcze nie.

Ja nie wiem... Jak oni sie zorientowali? Czy to dlatego, ze w firmowym sklepie kupuje juz tylko czasopisma rodzinne? czy to dlatego, ze jak jakas kolezanka z malym dzieckiem wpadnie, to ja zostawiam moich kolegow i lece rozplywac sie nad maluszkiem? Czy to moze dlatego, ze jak rozprawiamy na tematy urlopowe (a to ostatnio temat numer jeden) to sie zawsze pytam, czy aby tam gdzie kolega/kolezanka byl/a, to tez mozna z dziecmi? No ja naprawde nie wiem....

To prorocy chyba jacys!

4 lip 2011

Hipochondria ciazowa

Ja powoli chyba mam jakas schize. Lemur to juz normalnie mowi, ze jestem hipochonrdryczka ciazowa. eeeh, tym razem zle sobie zapiasalam date ostatniego okresu. No i mi wyszlo, ze sie spoznia. No i byl nie potrzebny stres. :)

czy ja juz wspominalam, ze lecimy na borneo? Nie? ;)

No to lecimy. I wlasnie szukamy kursow nurkowania.

A ja wczoraj w kosciele sie rozplakalam, jak zobaczylam mloda mame, ktora w rytm piosenki kolysala czterotygodniowe malenstwo. Masakra. Kiedy w koncu ja?