15 lut 2013

Zofia raczkuje!

Po prawie czterech tygodniach slabego apetytu (praktycznie tylko kaszka z bananami i mleko), kiepskiego spania, pobudek o 5.00, placzu w nocy, marudzenia i ciaglego noszenia Zoski na rekach w koncu mamy przełom. W srode Zofia podciagnełą sie do stania na pudełku, a wczoraj ruszyła na czworakach. Drżyjcie szafki, półki i schowki wszelakie!






A to zdjecia sprzed chwili:



  

9 lut 2013

Grypa

Jesteśmy właśnie w trakcie pierwszej walki z chorobą. Bo przecież katarek sie nie liczy. Tak więc na początek mamy od razu grypę żołądkową. Na szczęście Zosia ją przechodzi w miare nieźle. Zaczęło sie wczoraj po południowej drzemce, marudzenie i płakanie, a zaraz potem gorączka. Wieczorem trzy wymioty (to chyba kaszka z bananem nie weszła) i marudzenie. Ciągle na rękach, prawie 39°, krótkie drzemki a po nich płacz nie do uspokojenia. Zmienialiśmy się (na szczęście jest sobota), ale i tak o 3.00 zastrajkowałam, i dałam jej czopka przeciwgorączkowego. Ciągle nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam. Organizm powinien sie bronic sam, gorączka jest dobrym znakiem walki organizmu (oczywiście do 40° i nie non stop), no i skutki uboczne(wątroba, nerki).... Ale ona była już taka umęczona! A zaraz potem zasneła i spała do 8.00 (z trzema przerwami na płacz)!

Dziś rano już myśleliśmy, że nastąpiło cudowne ozdrownienie, ale w południe znów się zaczęło marudzenie, i temperatura też powoli rośnie. Teraz śpi od 2h, oczywiście z przerwami na płacz i tulenie. Ciekawe jaka będzie noc...

A rano było tak:




8 lut 2013

8 miesiecy

Pare dni temu Zofia skonczla 8 miesiecy. Z tej okazji pare zdjec z sesji, ale tylko pare, bo chumorek miala baaardzo kiepski i zmienny, a cierpliwosci jeszcze mniej.












2 lut 2013

przemówiła

Zofia w koncu przemówiła! Rzecz jasna w swoim własnym języku, ale od wczoraj jest to cos więcej niż zawodzenie na samogłoski, lub buczenie nosowe. Teraz mamy glooooośne nanaanana, lalala i cos jak dzys.

No i Zofia podjęła pierwsze próby siadania. Juz prawie prawie.... Najlepiej jej to wychodzi na dywaniku w łazience. Zapiera się nóżkami o wannie, robi koci grzbiet, i siada na jednej nodze. Jeszcze nie zajarzyła, że jak tylko jeszcze troszkę ręce przesunie w kierunku ciala, to będzie siedzieć. Ale to kwestia dni. Na razie balansuje na jednej rączce.




A tu jeszcze pare ostatnich fotek:



Zofia i BWL (staramy sie, kupilam tez maszynke do gotowania na parze, ale o tym nastepnym razem)



Zofia i woda, niestety nie widac jak ona uderza w wode. A robi to caly czas. no moze po minie Lemura:


Funfle z dzielni:


Zofia i spinacze: