Dobra, to ja juz wiem jak wyglada skok rozwojowy! Naprawde nie spodziewalam sie, ze to bedzie naprawde SKOK! Myslalam, ze to jakas taka metafora czy cos... a tu niespodzianka, ktos mi w nocy dziecko podnienil!
Caly zeszly tydzien marudzila. Zle jadla, nie raz sie zdazylo, ze darla sie jak jej chcialam dac cyca, przerwy czterogodzinne pomiedzy posilkami byly calkiem normalen, a nie raz sie zdazyly poldniowe. Do tego problemy z zasypiaiem, marudzenie, caly czas chciala byc noszona, przytulana. Chyba ja troche przerazal ten swiat widziany nowymi oczami, bo czesto taka wtulona patrzyla... i patrzyla..
Az wczoraj zaczela jesc. Co dwie godziny, co poltorej, a na koniec co godzine. Po wieczornym jedzeniu o OK. 19.00 zjedlismy kolacje i wrzucilismy Zoske do kapieli. Po wyjeciu mala zaczela sie drzec jak opetana. Nosilismy,tulilismy, moze zmarzla? Moze zmeczona? Moze ja cos boli? Po jakims czasie stwierdzilam, ze moze cyc ja uspokoi? No i sie okazalo, ze Zoska byla znow glodna. Nieee, ona umierala z glodu! Po godzinie! Naprawde nas tym zaskoczyla... Mlekodajnia przez chwile miala trudnosci z nastarczeniem Nektaru, ale juz po paru godzinach zwiekszyla produkcje tak, ze az to czulam!
A dzis? Dzis Zoska ni z tego ni z owego zaczela:
- przewracac sie z pleckow na boczek
- smiac do cyca i samej glowke w strone cyca krecic i przesowac
- podciagac sie do siadu chwycona za obige raczki
- lapac zabawke obiema raczkami i przysowac ja sobie do dziobka w celach omamlania.
No i sami powiedzcie, czy to nie jest cala masa nowych umiejetnosci? I to w jedna noc?
Dzis wzmozony apetyt ciagle trwa, na zmiane z glebokim snem. Ciekawe czym nas Zoska jutro zaskoczy? Moze sie odezie po arabsku, zacznie szydelkowac, albo salto w powietrzu zrobi? Ciekawam bardzo.
Ps. Zoska skonczyla dzis trzy mieisace!

Caly zeszly tydzien marudzila. Zle jadla, nie raz sie zdazylo, ze darla sie jak jej chcialam dac cyca, przerwy czterogodzinne pomiedzy posilkami byly calkiem normalen, a nie raz sie zdazyly poldniowe. Do tego problemy z zasypiaiem, marudzenie, caly czas chciala byc noszona, przytulana. Chyba ja troche przerazal ten swiat widziany nowymi oczami, bo czesto taka wtulona patrzyla... i patrzyla..
Az wczoraj zaczela jesc. Co dwie godziny, co poltorej, a na koniec co godzine. Po wieczornym jedzeniu o OK. 19.00 zjedlismy kolacje i wrzucilismy Zoske do kapieli. Po wyjeciu mala zaczela sie drzec jak opetana. Nosilismy,tulilismy, moze zmarzla? Moze zmeczona? Moze ja cos boli? Po jakims czasie stwierdzilam, ze moze cyc ja uspokoi? No i sie okazalo, ze Zoska byla znow glodna. Nieee, ona umierala z glodu! Po godzinie! Naprawde nas tym zaskoczyla... Mlekodajnia przez chwile miala trudnosci z nastarczeniem Nektaru, ale juz po paru godzinach zwiekszyla produkcje tak, ze az to czulam!
A dzis? Dzis Zoska ni z tego ni z owego zaczela:
- przewracac sie z pleckow na boczek
- smiac do cyca i samej glowke w strone cyca krecic i przesowac
- podciagac sie do siadu chwycona za obige raczki
- lapac zabawke obiema raczkami i przysowac ja sobie do dziobka w celach omamlania.
No i sami powiedzcie, czy to nie jest cala masa nowych umiejetnosci? I to w jedna noc?
Dzis wzmozony apetyt ciagle trwa, na zmiane z glebokim snem. Ciekawe czym nas Zoska jutro zaskoczy? Moze sie odezie po arabsku, zacznie szydelkowac, albo salto w powietrzu zrobi? Ciekawam bardzo.
Ps. Zoska skonczyla dzis trzy mieisace!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz