Powodow niepisania jest wiele, ale mozna je sprowadzic do jednego: Life.
A tak naprawde, to maz kupil mi taka mala zabaweczke, na ktorej fantastycznie sie serfuje, ale fatalnie pisze. A zdjec z aparatu wcale sie nie da zciagnac. A ze w lifie duzo sie dzieje, wiec nawet nie mam czasu wlaczyc laptopa. A poniewaz szalenstwo jeszcze trwa, tak wiec czasu ciagle jeszcze mam niewiele.
Zoska spi, ja sie czuje po japonsku, ale daje rade, maz ciupie w giere, a laptop wlaczony po raz pierwszy od miesiecy, wiec czym predzej kozystam, i zdaje relacje z ostatdnich DWOCH (masakra!) miesiecy. Sprawozdanie bedzie punktowe w porzadku chronologicznym, a potem pare zdjec
1. Najpierw byla tygodniowa wizyta tesciow
2. Potem przyjaz mojego brata z synkiem oraz mamy
3. A wszysy oni zjechali sie na chrzest, ktory odbyl sie 09.09.2012
4. Mama zostala przez tydzien,
5. a zaraz potem my pojechalismy na tygodniowy urlop do Slowenii
6. Tydzien dochodzilismy do siebie,
7. a zaraz potem obie z Zoska sie rozchorowalysmy
8. I nie wiedziec jak stal sie pazdziernik
9. A potem, to juz temat tylko jeden: mieszkanie. Caly miesiac szukalismy mieszkania, ja kazda chwile spedzalam na przeczesywaniu internetu w poszukiwaniu czegos dla nas, dzwonieniu do maklerow i jezdzenia na terminy ogladania. Jak mieszkanie mi sie spodobalo, i nikt go nie kupil w miedzyzasie ( w Monachium panuje szalenstwo mieszkaniowe!), to umawialismy sie na nastepny termin, z Lemurem. I dwa tygodnie temu znalezlismy cos, i rzucilismy sie w wir zalatwiania. Teraz czekamy na decyzje banku odnosnie kredytu. Jak tylko dostaniemy potwierdzenie, to mieszkanie bedzie nasze. AAAAAAAAAAAAAAAA :) Ale o tym innym razem, teraz fotorelacja:
A tak naprawde, to maz kupil mi taka mala zabaweczke, na ktorej fantastycznie sie serfuje, ale fatalnie pisze. A zdjec z aparatu wcale sie nie da zciagnac. A ze w lifie duzo sie dzieje, wiec nawet nie mam czasu wlaczyc laptopa. A poniewaz szalenstwo jeszcze trwa, tak wiec czasu ciagle jeszcze mam niewiele.
Zoska spi, ja sie czuje po japonsku, ale daje rade, maz ciupie w giere, a laptop wlaczony po raz pierwszy od miesiecy, wiec czym predzej kozystam, i zdaje relacje z ostatdnich DWOCH (masakra!) miesiecy. Sprawozdanie bedzie punktowe w porzadku chronologicznym, a potem pare zdjec
1. Najpierw byla tygodniowa wizyta tesciow
2. Potem przyjaz mojego brata z synkiem oraz mamy
3. A wszysy oni zjechali sie na chrzest, ktory odbyl sie 09.09.2012
4. Mama zostala przez tydzien,
5. a zaraz potem my pojechalismy na tygodniowy urlop do Slowenii
6. Tydzien dochodzilismy do siebie,
7. a zaraz potem obie z Zoska sie rozchorowalysmy
8. I nie wiedziec jak stal sie pazdziernik
9. A potem, to juz temat tylko jeden: mieszkanie. Caly miesiac szukalismy mieszkania, ja kazda chwile spedzalam na przeczesywaniu internetu w poszukiwaniu czegos dla nas, dzwonieniu do maklerow i jezdzenia na terminy ogladania. Jak mieszkanie mi sie spodobalo, i nikt go nie kupil w miedzyzasie ( w Monachium panuje szalenstwo mieszkaniowe!), to umawialismy sie na nastepny termin, z Lemurem. I dwa tygodnie temu znalezlismy cos, i rzucilismy sie w wir zalatwiania. Teraz czekamy na decyzje banku odnosnie kredytu. Jak tylko dostaniemy potwierdzenie, to mieszkanie bedzie nasze. AAAAAAAAAAAAAAAA :) Ale o tym innym razem, teraz fotorelacja:
Wrzesniowa wizyta teściów i wycieczki po okolicy
Zosia z moją mamą
Moj brat z synkiem Kubusiem
:)
MY
Tuz przed chrztem
Chrzest
Urlop w Slowenii
Zoska, 4 miesiace (czyli zdjecia z 04.10)
Zocha uwielbia kąpiele!
Moja córka i jej narzeczony Kubuś. Mamy nadzieje, ze zatwierdzi nasz wybór. A my mamy nadzieje, ze Kuba bedzie tak fajny, jak jego rodzice. Pozdrawiamy!
superrrrrrrrrr! wszystko;)
OdpowiedzUsuńwygladacie super, Zosia ma fanatystyczne oczka i uśmiech oczywiście, piękne widoki jak zwykle!
trzymamy kciuki za mieszkanie!!!!
buziaki i oby do zobaczenia;)
Zióło&boys
Nareszcie! Nareszcie autorka bloga sie zlitowala nam usychajacymi z niewiedzy czytelnikami...
OdpowiedzUsuńA Zos na drugiej fotce taka sniada, jakby nie wasza ;-)
Alez bym chciala ja/was zobaczyc i usciskac :-)
Niniejszym apeluje do autorki bloga - pisz Wacpanna, bo kęsim!!