29 cze 2011

hmmmm

Spoznia sie pare dni....

Ale test ropilam wczoraj i wyszedl negatywny...

Testy podobno sa bardzo dobre.....

hmmmmmm

poczekamy jeszcze troche.

Jesli tak, to bedziemy sie bardzo cieszyc. Jedynie, to ten wyjazd w siepniu by mnie martwil. Przdwzoraj kupilismy bilety. Malezja, a konkretniej Borneo. :))))) Juz sie nie moge doczekac! aaaaa tam. Najwyzej bede rzygac malajskim jedzeniem, i bede przez trzy tygodnie lezec pod palma na plazy. Nie bede narzekac. :)

26 cze 2011

weekend

smy byli w polsce. Na weselichu, i nawet swiadkowa bylam! :) I wlasniesmy dotarli.

Pieknie bylo, panna mloda przesliczny, pan mlody najpierw zestresowany a potem rozimprezowany, goscie radosci. Bylo pieknie.

Poza tym objazdowka po najblizszej rodzince, kilkoro przyjaciol tez sie zalapalo. Generalnie intensywnie bylo bardzo i dlatego wlasnie padam. A jutro znow poniedzialek...

21 cze 2011

Imie

eeeeh trudne to rozmowy. Ciagle na nowo. Ale czemu takie? Beda sie z niego smiac! To nie jest ladne imie! Mam do niego uraz! Mielismy lumpa osiedlowego, ktory mial tak na imie! Czemu nie Tomek, Piotrek albo Maciek? No czemu? Jak to brzmi po niemiecku?

I kiedy ja tlumacze, argumentuje i przekonuje, a to nie pomaga, to wtedy strzelam focha.

No to nie. To jest mi obojetne. Nie, nie wiem jak. Nie, nie mam innej propozycji.

Nooooooo, napraaaawde tak baaaardzo ci zalezy? No to moooooze sie zgodze.....

I za jakis czas od nowa.....

Ale czy warto tak nalegac? Moze powinnam zrezygnowac? No bo jak faktycznie bedzie mu sie juz zawsze zle kojarzyc? Co jak naprawde dzieci sie beda smialy?

Ale z drugiej strony, czy powinnam rezygnowac z marzenia? Z obietnicy danej wiele lat temu samej sobie? Obiecalam sobie i jemu, mojemu dziadkowi, ze moj pierworodny (na pewno bedzie pierwszy syn!) dam na imie po nim. Dziadka nigdy nie znalam, zmarl tuz przed moimi narodzinami. Ale kocham go i tak. To chyba przez mame, ktory bardzo duzo nam o nim opowiadala. Byl niezwyklym czlowiekiem. Kiedys moze opowiem wiecej.

No bo sami powiedzcie, czy imie FRANCISZEK jest takie straszne?

Franek

Franio....

20 cze 2011

Rozmiary

Obserwacje wyjsciowe:

Wzrost: ok 167 cm
Waga: 54,7 kg
Obwod w biuscie: 85 cm
Obwod w talii: 67 cm
Obwod w biodrach:  98 cm

Ciekawe jak to sie bedzie zmieniac. :)

Pozycja pierwsza raczej niezmienialna, chyba ze w butach.

Waga pewnie ulegnie zmianie, ale mam nadzieje, ze nie za duzej. Wyczytalam, ze normalnie kobieta w ciaty powinna przybrac ok 11-13 kg. Mi sie to wydaje strasznie duzo, ale pewnie jest to normalne. I mam nadzieje, ze nie bedzie wiecej. Wiem, ze jest to glupie, ale strasznie boje sie za bardzo przytyc. Bardzo chce dziecko, ale obawiam sie, jak bedzie potem wygladac moje cialo. Pewnie wiele kobiet ma takie obawy, ale ja naprawde strasznie czesto o tym mysle. To chyba wynika z tego, ze kiedys bylam duzo grubsza, strasznie sie z tym czulam, i wiele mnie kosztowalo schudnac. I teraz panicznie sie boje, ze znow bede tak wygladac jak wtedy... Mam tylko nadzieje, ze jak maluch juz bedzie na swiecie, nie bede myslala o moim wygladzie, tylko o nim. Ale juz teraz ostrzegam Lemura, ze chyba nie bedzie juz jego ulubionego plaskiego brzuszka...

Pozycja trzecia chyba ulegnie zmianie w ciazy. I Lemur sie na to cieszy :). Ja w sumie tez, bo nie mam sie czym pochwalic... Moje smutne 85 A musi byc wspomagane Push-upami- : ). A przed chwila wyczytalam na tym blogu jak dbac o piersi w czasie ciazy, zeby nie miec rozstepow lub biustu do kolan. Wazna jest to wiedza. :)

Obwod w talii - noooo tuuuu to sie bedzie dziac. Nie mam pojecia jak jest norma, ale wydaje mi sie, ze ja bede raczej miala dosyc maly i zbity brzuch. Cwicze regularnie i pamietam jaki brzuch miala moja siostra przy pierwszej ciazy. W 9-tym miesiacu wyglodala jak reszta kobiet w 6-tym.

Obwod bioder pewnie sie troche zmieni, ale tez mam nadzieje, ze nie za wiele...


Tak generalnie, co strasznie sie boje co sie stanie z moim cialem podczas ciazy... Ale przeciez najlepszy sposob to sie informowac i dzialac zawczasu, a nie plakac potem nad rozlanym mlekiem. :)

19 cze 2011

Zaczynamy!

To bedzie blog mojej rodziny. Jest ona mloda i jak na razie dwuosobowa. Jestem ja - Slociak, i on - Lemur. Slub mielismy 25.04.2011, w poniedzialek wielkanocny i byl najcudowniejszy do tej pory moment w moim zyciu. Moze kiedys napisze cos wiecej o tym dniu. :)

Na tym blogu chce uwiecznic jak sie nasza rodzina rozwija, rozrasta i co sie aktualnie u nas dzieje.

Moje stare panienskie dzieje mozna znalezc na na tymze blogu. Moze bede jeszcze tam czasem pisac, ale raczej rzadko. Teraz moim domem jest to miejsce. Bo juz nie jestem studentka, ani pania manager. Teraz inna rola jest najwazniejsza. Rola zony i miejmy nadzieje ze w krotce matki.

Tak wiec zaczelismy starania o dziecko. Ja zawsze chcialam, bo kocham dzieci ponad wszystko. A odkad jestesmy razem, to wiedzialam, ze to juz tylko kwestia czasu. Najpierw trzeba bylo zwiazek zalegalizowac, znalezc dla nas jakies przyjemne lokum, ustabilizowac sytuacje materialna i zawodowa. Dla mnie juz wszystkie najwazniejsze sprawy zostaly zalatwione. Ja nie chce juz dluzej czekac. Jestem gotowa. A nawet wiecej, ja z lezka w oku patrze na maluchy w wozkach i z zazdroscia na okragle brzuchy kobiet w ciazy. Zegar biologiczny u mnie juz nie tyka, ale bije, i to glosno :)

Teraz jedynym ALE jest nasza podroz poslubna, mamy zamiar jechac w sierpniu na trzy tygodnie to Peru i tam wedrowac po Andach. Bedzie to dosyc wyczerpujace, i chyba nie chcialabym jechac tam z malenstwem kielkujacym we mnie. Nie chce tego uczynic jemu, ani sobie. Ale z drugiej strony oznacza to jeszcze dwa miesiace czekania! A przeciez nie wiadomo ile potrwa, zanim naprawde zajdziemy w ciaze... ehhhh ciezko sie zdecydowac.


Dodatkowo ja przez ostatnie dwa tygodnie bylam mocno chora i bralam antybiotyk, ktory moze byc szkodliwy dla plodu. wiec nie moglam zajsc w ciaze - okres plodny nam minal. Czyli teraz czekamy do nastepnego miesiaca. Wiec w sumie moze poczekac jeszcze jeden i pojechac do Peru? Bylaby to nasza ostatnia wyprawa tak daleko na dluuuuuugi czas. Wiec moze warto?

Jeszcze nic nie zarezerwowalismy, wiec plany mozemy zmienic w kazdej chwili.

Zobaczymy. Poczekamy. Czyba oddamy to w rece Boga. Zajde w ciaze przed wyjazdem, to zrobimy sobie jakas spokojna wycieczke. Nie zajde, to pojedziemy do Peru i bedziemy sie starac po powrocie.


W kazdym razie bede referowac na biezaco. :)